Statystyki nie kłamią: Zagłębie Lubin
fot.: Paweł Kot
Derby na przełamanie? Taki plan na niedzielne popołudnie mają piłkarze Śląska Wrocław, którzy bez kompletu punktów pozostają najdłużej spośród wszystkich drużyn w ekstraklasie. Ich rywalem będzie jednak Zagłębie Lubin, które w poprzednich latach z lokalnym przeciwnikiem przegrywało rzadko.
Zaledwie jedno z pięciu poprzednich spotkań przeciwko Zagłębiu Lubin padło łupem zawodników Śląska. Optymizmu może dodawać fakt, że wydarzyło się to przy okazji ostatniej konfrontacji z Miedziowymi, gdy pod koniec sierpnia zespół trenera Jacka Magiery pewnie wygrał 3:1. W czterech pozostałych meczach odnotowaliśmy dwa remisy i dwa zwycięstwa Zagłębia, a z ostatniej derbowej wygranej przed własną publicznością Śląsk cieszył się na początku lutego 2019 roku (2:0). W czterech z pięciu poprzednich meczów wrocławianin z lubinianami gole strzelały oba zespoły – wyjątek stanowił tylko bezbramkowy remis z rundy wiosennej poprzedniego sezonu na Pilczycach (0:0). Lepiej niż ostatnie należy wspominać przedostatnie derby we Wrocławiu zakończone szalonym remisem 4:4.
NIKT NIE JEST GORSZY
Śląsk do meczu z Zagłębiem przystępuje po zawstydzającej serii sześciu meczów bez zwycięstwa, w trakcie której dopisał sobie tylko punkt. Na wygraną czeka od 27 listopada i domowej potyczki ze Stalą Mielec (2:1), dłuższej passy bez kompletu punktów w ekstraklasie nie ma nikt. Na koncie zespołu trenera Jacka Magiery jest tylko sześć zwycięstw, mniej mają jedynie Górnik Łęczna i Warta Poznań (po 5) oraz Bruk-Bet Termalica Nieciecza (3). Wrocławianie od dziesięciu meczów nie zanotowali też czystego konta, by znaleźć ostatnie trzeba cofnąć się aż do 23 października i pamiętnego pogromu 5:0 na stadionie Wisły Kraków. Po powrocie z Reymonta dali sobie wbić 22 bramki, a styl i łatwość, z jaką ich defensywę w poprzedniej kolejce zaskakiwał Piast Gliwice (1:3) była porażająca. Wrocławianie w tym sezonie stracili już 36 goli, więcej tylko Górnik Łęczna oraz Bruk-Bet (po 38), a także… Zagłębie (42).
ZNOWU ZE STOKOWCEM
Tak duża liczba bramek straconych przez sąsiadujących przecież ze Śląskiem w tabeli Miedziowych może zaskakiwać. Odpowiedzi na to pytanie szukaliśmy w przedmeczowej rozmowie z cyklu „Rywal pod lupą eksperta”, trzeba też pamiętać, że lubinianie już cztery razy w tym sezonie zdarzały się mecze z czterema traconym golami (w Płocku, Mielcu, Częstochowie oraz Warszawie). Zagłębie na czyste konto czeka równie długo jak Śląsk – po raz ostatni na zero z tyłu zagrało 30 października w Zabrzu (0:0), a w kolejnych dziesięciu występach jego bramkarz musiał wyjmować piłkę z siatki aż 24 razy. Niedzielny rywal wrocławian od początku 2022 roku jest ponownie prowadzony przez Piotra Stokowca, który ponad cztery lata temu stracił pracę w Zagłębiu właśnie po porażce we Wrocławiu, ale w tym sezonie zdołał już wywalczyć tutaj punkt z Lechią (1:1) po golu w doliczonym czasie. Każde wyjazdowe trafienie Miedziowych w obecnych trafieniach to małe święto – w jedenastu występach ta sztuka udała im się raptem osiem razy (mniej tylko Bruk-Bet sześć).