TOP 5 meczów sezonu Śląska
fot.: Paweł Kot
Po zakończonym tuż nad strefą spadkową sezonie kibice Śląska być może nie mają w głowie wielu szczęśliwych momentów ubiegłej edycji rozgrywek, ale szczególnie początek nieskalany fatalizmem dostarczył materiału do bycia dumnym z drużyny. Zdecydowaliśmy wybrać 5 najlepszych meczów sezonu 2021/22 w wykonaniu Śląska Wrocław.
Dużego bólu głowy w poniższym zestawieniu nie można było mieć, patrząc szczególnie na wiosnę w wykonaniu wrocławskiego klubu, kiedy gracze w zielonych trykotach nie wygrali nawet jednego domowego spotkania. Większość ujętych w rankingu starć przypada więc jeszcze na pierwszą część ligowych zmagań, ale zaczniemy od rozgrywek na zapleczu Europy.
Śląsk Wrocław 2:1 Hapoel Beer Szewa
Kto pamięta dzisiaj, że Śląsk jako pierwszy klub w Polsce przystępował do eliminacji do Ligi Konferencji Europy? Najpierw były lekkie przetarcia z estońskim Paide, by wskoczyć półkę wyżej na ormiański Ararat, a skończyło się na przeciwniku szalenie niebezpiecznym, czyli Hapoelu Beer Szewa. Tym bardziej nieznający kontekstu i otoczki postronni kibice musieli być zdziwieni, widząc wynik z rewanżowego meczu w Petach Tikwie (0:4). Starcie we Wrocławiu miało bowiem całkowicie inny wymiar. Śląsk objął prowadzenie po pięknym strzale Erika Exposito, ale w pierwszej połowie odpowiedział na te trafienie Mariano Bareiro. Kibice bawili się szampańsko na trybunach, wskutek czego doliczono prawie 20 minut, podczas których zdążył wpisać się na listę strzelców jeszcze Robert Pich, skutecznie egzekwujący rzut karny. Do końca rywalizacji wynik się nie zmienił, a Jacek Magiera mógł myśleć już nad rewanżem i być może ostatnim przeciwnikiem w europejskich przedbiegach. Sierpniowy mecz w stolicy Dolnego Śląska był jednak spotkaniem pożegnalnym z europejskimi rozgrywkami. Wrocławianie zostali całkowicie zaskoczeni w Izraelu, gdzie już po siedmiu minutach było 2:0 dla gospodarzy. Każdy pamięta, że padły jeszcze dwie bramki, brutalnie zamykające drogę do następnej rundy Śląskowi.
Zagłębie Lubin 1:3 Śląsk Wrocław
Trudno byłoby spodziewać się wiele po derbach Dolnego Śląska w Lubinie, gdzie wrocławianie nie wygrali od ponad 10 lat. Do meczu 6. kolejki na koncie drużyny Jacka Magiery było zaledwie jedno ligowe zwycięstwo (wymęczone 2:1 w bólach z Cracovią), a do tego w statystykach widniały 4 remisy. Obawy uleciały jednak z kilkoma pierwszymi akcjami ofensywnymi Śląska, a jeszcze przed kwadransem wynik otworzył strzałem sprzed pola karnego Mateusz Praszelik. Później poprawił Erik Exposito i nawet gol samobójczy Wojciecha Golli przed przerwą nie mógł zepsuć tak dobrego dnia wrocławianom. Obrona Miedziowych rozstępowała się z każdym kolejnym atakiem Śląska niczym Morze Czerwone, a w 62. minucie było po wszystkim, gdy dzieła zniszczenia fenomenalnym strzałem dopełnił hiszpański napastnik, wyrastający wtedy na jednego z kandydatów do miana króla strzelców. Wspomnienie meczu w Lubinie może wywołać smutek i nostalgię. Współpraca Praszelika i Exposito, wesoła ofensywa i stwarzane sytuacje – to był kompletnie inny, jakościowy zespół, niż ten, który pod koniec sezonu zaserwowali nam według swojego pomysłu schyłkowy Jacek Magiera i Piotr Tworek.
Śląsk Wrocław 1:0 Legia Warszawa
Skoro poruszamy się w nostalgicznych klimatach to nie mogło zabraknąć w zestawieniu najlepszych spotkań pamiętnego meczu z Legią. Żyjący meczem stadion Śląska, piękny wieczór i przede wszystkim pierwsze od ośmiu kolejnych meczów zwycięstwo nad stołecznym zespołem. A wtedy przecież Legioniści nie byli jeszcze tacy słabi, jak się później okazało. Ba, na ławce trenerskiej ustępującego mistrza Polski zasiadał wtedy obecny selekcjoner reprezentacji Polski, Czesław Michniewicz, który wtedy nabuzowany decyzją sędziego przyszedł na pomeczową konferencję jak na ścięcie. Oj działo się na murawie, a pamiętne zdarzenie z 84. minuty z czekającymi jak dzieci we mgle warszawianami na gwizdek sędziego było szeroko komentowane przez kilka kolejnych dni. Stadion zwariował po golu Victora Garcii, a media wybuchały coraz to nowymi wpisami zdezorientowanych kibiców Legii. Próżno teraz szukać takich meczów podczas ligowej wiosny. Wtedy wrocławski obiekt najczęściej świecił pustkami, a obudził się dopiero na starcia z Pogonią (1:1) i Górnikiem Zabrze (3:4). Dość powiedzieć, że starcie u siebie z Legią było zaledwie jednym z trzech wygranych spotkań domowych Śląska w sezonie 2021/22, co stoi w sprzeczności z ubiegłym sezonem, gdy Twierdza Wrocław upadła zaledwie raz. Czasy się zmieniają, a wraz z nimi niestety dobre nawyki WKS-u...
Wisła Kraków 0:5 Śląsk Wrocław
Przechodzimy do meczu, który niewątpliwie był najlepszym starciem Śląska w zakończonym niedawno sezonie ekstraklasy. To był prawdziwy koncert podopiecznych Jacka Magiery. Chciałoby się powiedzieć niczym Sentino w jednej piosence: “Wszystko, czego tylko dotknę, to staje się złotem”. Na słuchawkach miał to przed meczem z pewnością Erik Exposito, który po tym październikowym wieczorze śnił się niejednemu obrońcy Białej Gwiazdy. Hiszpański napastnik skompletował drugiego hat-tricka w barwach Śląska (jako jedyny zawodnik w historii klubu z Oporowskiej), a mógł zdobyć nawet kilka bramek więcej, bowiem defensywa Wisły Kraków przypominała dziurawy karton, załatany na chybił trafił taśmą. Jeszcze przed upływem pół godziny gola od siebie dołożył Diogo Verdasca, a na tablicy świetlnej było już 3:0. Dzieła zniszczenia dopełnił Marcel Zylla i niech to nam już uświadomi, w jakiej fatalnej formie była wtedy drużyna, która ostatecznie spadła z ekstraklasy po 26 latach bezustannej obecności na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce. Krakowianie dobrze już wtedy znali smak takiej porażki, bowiem ponad miesiąc wcześniej ulegli Lechowi przy Bułgarskiej w takim samym wymiarze. Po całym sezonie można odnieść wrażenie, że masakra przy Reymonta była tylko chwilowym wzniesieniem się na wyżyny swoich umiejętności. Wspaniała forma miała być przedłużona w Niecieczy (3:4), ale dobrze pamiętamy, jak potoczyły się losy Śląska w małej podtarnowskiej wiosce...
Raków Częstochowa 1:1 Śląsk Wrocław
Na sam koniec przeniesiemy się pod Jasną Górę na jedyny w tym zestawieniu mecz, niezakończony zwycięstwem Śląska. Przetrzymanie naporu Rakowa było bowiem najlepszym spotkaniem w wykonaniu Piotra Tworka na ławce trenerskiej Śląska. Wrocławianie przyjechali do Częstochowy z jasnym planem, a od początku starcia nie schowali się pod przyłbicą i ruszyli do ataku. Efektem naporu ofensywy WKS-u była chociażby szansa Fabiana Piaseckiego, który w sytuacji sam na sam z Kacprem Trelowskim trafił w obramowanie. Później wrocławianin z kolei uratował drużynę przed stratą bramki, wybijając piłkę prosto z linii bramkowej. Warto wspomnieć o tym spotkaniu także pod względem przełamania Caye Quintany, który zdobył premierowego gola w barwach Śląska tuż przed końcem pierwszej połowy. Gdy już było tak blisko przetrzymania wicelidera ekstraklasy, niespodziewanie Michała Szromnika zaskoczył wątpliwej jakości uderzeniem z dystansu Patryk Kun. Wszyscy jednak złapali się za głowę po tym, jak w fantastycznej sytuacji pod koniec meczu spudłował Waldemar Sobota, idący śladami Roberta Picha z Łęcznej. A warto przypomnieć, że Raków na swoim stadionie przez cały sezon przegrał tylko jedno spotkanie, z Górnikiem Zabrze (1:2). Dlatego to właśnie mecz z drużyną Marka Papszuna powinien być ujęty w tym zestawieniu, a nie heroicznie wydarte zwycięstwo w Płocku (2:1), które pod względem jakości i organizacji gry (szczególnie w pierwszej połowie) pozostawiało wiele do życzenia.