Trenerzy po meczu Śląsk II Wrocław 3:0 Wisła Puławy
fot.: Rafał Sawicki
Trenerzy Śląska II Arkadiusz Bator i Wisły Puławy Mariusz Pawlak w rozmowie z oficjalną stroną wrocławian skomentowali mecz 31. kolejki II ligi. Przeczytajcie nasz zapis ich wypowiedzi po wygranej zielono-biało-czerwonych 3:0, a TUTAJ znajdziecie relację z niedzielnej rywalizacji.
Arkadiusz Bator: Zdecydowanie spadł z kamień z serca, jesteśmy bardzo zadowoleni z tych trzech punktów. Przerywamy naprawdę złą passę i cieszę się, że nastąpiło to w tym meczu, w tak ważnym momencie, bo dół tabeli goni. Bardzo dobra postawa całego zespołu, dobra reakcja, dzisiaj chłopcy pokazali, że są prawdziwymi mężczyznami. Udźwignęli ciężar i odpowiedzialność, o której mówiliśmy sobie przed pierwszym gwizdkiem, to było widoczne.
Dwadzieścia minut było dla nas trudne, bo też łapaliśmy współpracę w formacjach, mechanizmy, automatyzmy. Przeciwnik dwa – trzy razy mocno nas skontrował, ale byliśmy też na to w jakiś sposób przygotowani, wiedzieliśmy, że kontry to mocna strona Wisły Puławy. Wybroniliśmy się, czego brakowało we wcześniejszych meczach, nie ukrywam.
Tutaj dobre zachowania w polu karnym, defensywie, przetrwaliśmy ten moment i praktycznie od 20. minuty zaczęliśmy grać lepiej w piłkę, operować nią, opanowaliśmy środek pola, a do tego dobrze, że udało się strzelić gola do szatni, który uspokoił trochę zespół. Rzut karny na początku drugiej połowy, później już pełna kontrola i było widać dużą pewność w poczynaniach zawodników. Był moment, w którym można powiedzieć, że bawili się piłką i na tym to polega, było widać polot u tych młodych chłopaków.
Byliśmy w tym meczu naprawdę dobrze zorganizowani w obronie. Dzięki temu, że ta formacja dobrze funkcjonowała, to mogliśmy spokojnie i skutecznie skupić się na działaniach w ofensywie. Uważam, że całościowo to było najlepsze spotkanie naszego zespołu od momentu, kiedy jestem w klubie.
Mariusz Pawlak: Sam wynik znamy, przegraliśmy trzema bramkami, przed meczem z jednej strony nikt tego nie zakładał, ale w piłce wszystko jest możliwe. Powiedziałbym, że sami ułożyliśmy sobie ten mecz na minus ze względu na to, że mimo dobrego wejścia w spotkanie i stworzeniu sobie dwóch idealnych sytuacji, skuteczność znowu nie była po naszej stronie, tak jak w ostatniej potyczce z Ruchem Chorzów (0:0). Bramka stracona do przerwy, musieliśmy zareagować, zmienić ustawienie, wyjść zdecydowanie wyżej na Śląsk II.
Zdawałem sobie sprawę z tego, że będą kontry, zwłaszcza, że taką bramkę straciliśmy, tak naprawdę dwa podania i musieliśmy zaczynać od środka. Uczulałem na to, musieliśmy być na to gotowi, egzaminu nie zdaliśmy. Nieważne, czy później rzut karny został podyktowany słusznie, w pierwszej i drugiej połowie można było w obie strony, dopóki sędzia nie gwizdnie, trzeba grać. To na pewno zatrzymało mój zespół, aczkolwiek walczyliśmy, próbowaliśmy, ale za mało.
W najważniejszych momentach było widać jakość piłkarską młodych chłopaków Śląska II, znamy ich, widać, że są dobrze szkoleni, trenują z pierwszym zespołem. Nam troszeczkę tego zabrakło, a do tego nie wiem czy świeżości, czy szybkości, bo dwa – trzy razy mogliśmy zagrać zdecydowanie lepiej, tak jak zrobił to przeciwnik. Jesteśmy w takiej sytuacji, że musimy patrzeć nie tylko na siebie, ale na inne wyniki, w następnej kolejce musimy stanąć na wysokości zadania przeciwko Hutnikowi Kraków, bo będziemy grali znowu o życie. Myślę, że nie zlekceważyliśmy rywala, bo tak jak mówiłem, dobrze weszliśmy w to spotkanie.
Koncentracja raczej była, natomiast wiemy, które rzeczy nam do końca nie wychodzą w zespole. Mieliśmy sytuacje, zdobywając bramkę zespołowi jest łatwiej, można coś zmienić w tym wszystkim i wykorzystać słabsze strony przeciwnika. Po drugie, w kadrze Śląska II było dzisiaj dużo zmian, oni też grali o trzy punkty, które mogą im coś dać w kontekście walki o utrzymanie. My również, bo nie jesteśmy tego pewni, musimy w najbliższych meczach zrobić kilka punktów, bo inaczej to się może różnie skończyć. Myślę, że zlekceważenie nie, bo byśmy szybko reagowali ze zmianą ustawienia czy zawodników. Te najważniejsze rzeczy, czyli żeby być o pół kroku szybciej od przeciwnika, to gospodarze wykorzystali i zdobyli trzy punkty.