Trenerzy po meczu Wigry Suwałki 1:0 Śląsk II Wrocław
fot.: Rafał Sawicki
Trenerzy Śląska II Wrocław Krzysztof Wołczek i Wigier Suwałki Dawid Szulczek podsumowali niedzielne spotkanie 10. kolejki II ligi. Drugi zespół zielono-biało-czerwonych przegrał na Podlasiu 0:1, a naszą relację z tego spotkania znajdziecie TUTAJ.
Krzysztof Wołczek: Bardziej bijatyka niż mecz piłkarski, takie trochę drugoligowe spotkanie. Wigry nastawiły się na dłuższą piłkę, zbieranie i tak naprawdę mało próbowali budować grę. My trochę przegrywaliśmy tę bijatykę, dużo krzyku, więcej rwania niż grania. Oceniam ten mecz słabo. Mój zespół nie odnalazł się w tym, szczególnie w pierwszej połowie, bramkę przeciwnikowi sprezentowaliśmy sami.
Jak widać po tabeli, tutaj każdy mecz powoduje, że jest się w strefie barażowej albo spadkowej albo gdzieś wokół się lawiruje. Stawka jest bardzo wyrównana, oczywiście oprócz dwóch zespołów, które brylują, czyli Stali Rzeszów i Ruchu Chorzów. Poza tym każdy z każdym może wygrać i taki to dzisiaj był mecz. Mógł się obrócić w obie strony. Za tydzień gramy z Sokołem Ostróda, widzimy, że na ten moment póki co ciut odstaje, ale jestem przekonany, że punkty w końcu zdobędą i oby to nie było na nas.
Zagramy u siebie, z ostatnim zespołem w tabeli i będziemy chcieli wygrać. Oprócz tego, że oczywiście rozwijamy młodzież i tej zdolnej jest sporo, to chcemy wygrywać, utrzymać II ligą po to, żeby na tym poziomie się rozwijać. Aczkolwiek jak patrzę, że to rzeczywiście była bijatyka, OK, oni się z tym zderzają, ale zastanawiam się na ile to jest dla nich rozwój, szczególnie dla tych, którzy weszli w końcówce. To smutne, natomiast prawdziwe, więc trzeba się do tego dostosować.
Dawid Szulczek: Przede wszystkim cieszę się, że wygraliśmy, gratuluję moim zawodnikom. Jeśli chodzi o styl naszego grania, to chcieliśmy rywali zamknąć i nie wypuścić ze swojej połowy, bo im dalej piłka jest od bramki Wigier, tym mniejsza szansa, że ją stracimy, a większe, że zdobędziemy. Myślę, że w pierwszej części ten mecz tak wyglądał, poza nielicznymi wypadami, przeciwnik dwa czy trzy razy był na naszej połowie. Oczywiście raz po stałym fragmencie stworzył zagrożenie, natomiast akurat z tym było tak, że przeciwnik miał wielu zawodników o słusznym wzroście i czasami trudno było tego uniknąć.
My natomiast zaczynamy to budować od podstaw. We wcześniejszych meczach mocno budowaliśmy obronę niską, trenowaliśmy to, dobrze to funkcjonowało, zamykaliśmy pole karne, piątkę, nie tracimy jakoś specjalnie dużo bramek. Gdybyśmy odliczyli mecz z Chojniczanką (0:4) to tę defensywę mamy naprawdę dobrą, a i wtedy wiadomo, że jeszcze nie byliśmy na takim etapie, jak teraz. Wiadomo, że chcemy strzelać więcej goli oraz być już teraz więcej na połowie przeciwnika, tak jak to miało miejsce w poprzednim sezonie jesienią czy wiosną, bo potrafiliśmy wtedy dobrze pressować.
Śląsk II nie potrafił spod tego pressingu wyjść, więc zaczął kopać, a moi obrońcy byli dzisiaj bardzo szczelni i te akcje przerywali, dlatego mogło to w wielu momentach przypominać taką bijatykę. Natomiast to jest podstawa, od tego trzeba zacząć, że trzeba być skonsolidowanym, być razem na boisku i przede wszystkim zabierać atuty przeciwnikowi. Jak analizowaliśmy Śląsk II, to grali naprawdę świetne mecze, widać, że mają bardzo duży potencjał. Więc co mieliśmy zrobić? Trzeba było zabrać im piłkę i nie pozwolić tego potencjału pokazać.
źródło: youtube.com/Wigry Suwałki