Uśmiech od losu (FELIETON)

Uśmiech od losu (FELIETON)

fot.:

Sobotni mecz drugiego zespołu Śląska Wrocław był specyficzny. Te ponad 90 minut piłkarskiego pojedynku było bardzo różnorodne, a przy tym okraszone solidnym piłkarskim poziomem. Patrząc jednak na natężenie czystego fuksa, zastanawiam się, czy ktoś tam na górze nie oddał tego, co zabierał przy pierwszym zespole.



 

W trakcie sobotniego meczu drużyny rezerw z Olimpią Elbląg (3:0) dostałem wiadomość od jednego z kibiców, z którym często dyskutujemy o naszym klubie:

Co mamy farta w tym meczu, to nasze. Czekam na taki mecz jedynki.

Autora tych słów serdecznie pozdrawiam, natomiast wracając do samych zdarzeń boiskowych: do tego momentu intryguje mnie, jakim cudem ostatni kwadrans pierwszej połowy nie skończył się bramką wyrównującą. I nie chodzi mi o rozliczanie, że taka sytuacja miała miejsce. To był taki etap spotkania, gdzie inicjatywę kompletnie przejęli przyjezdni. Po prostu to jest urok futbolu, możesz kolokwialnie gnieść przeciwnika, ale i tak nic nie wpadnie.

GLORIA VICTIS

Przy tym wszystkim można chwalić Sebastiana Bergiera, Józefa Burtę czy Szymona Krocza, który przy strzale popisał się naprawdę wielkim kunsztem. Słowa uznania należą się młodym piłkarzom, którzy w środku pola dawali radę, choć mieli swoje problemy. Nadal jednak, taki układ - pod kątem doświadczenia, liczby meczów w seniorskiej piłce - jest ewenementem i warto szukać pozytywów w ich występach.

Czuję się trochę jak w tych memach z dwoma wilkami. Jeden chce, by ogrywali się niedoświadczeni wychowankowie, drugi - więcej minut dla Filipa Olejniczaka. Tak jak tydzień temu wspomniałem o Szymonie Michalskim, a dziś muszę zwrócić uwagę na tego pomocnika. Ubolewam, że ma tak ograniczony czas na boisku ponieważ bardzo podoba mi się jego dojrzałość. Mam wrażenie, że cierpimy na niedobór zawodników spokojnych, opanowanych z piłką. A on to właśnie ma, do tego zdolność regulowania gry, kierowania jej tak, aby odciążyć kolegów, wyjść z pressingu, a czasem zagrać na czas robiąc kółeczko a'la Sebastian Dudek.

CARPE DIEM

Mimo różnorodnych wyników muszę przyznać jedno - obserwowanie zespołu rezerw to przyjemność. Bo tu nie chodzi o rezultat sam w sobie, tu nie chodzi o zdobywanie tytułów, tylko po prostu o piłkę nożną. Drużyna ma prezentować futbol ofensywny, ma szukać okazji do ataku, do podejmowania ryzyka. Nie ma miejsca na kalkulację, analizę tabeli, myślenia o pucharach itd. Jest to coś zupełnie innego od pierwszej drużyny.

Jasne, tytuły są kluczowym elementem całej tej zabawy, sukces nas nakręca. Ale w tej mieszaninie emocji, radości po wygranych albo frustracji po porażkach czy dziwnych remisach, przyjemnie jest po prostu pójść na Oporowską i obejrzeć mecz bez całego tego napięcia. Po prostu cieszyć się futbolem i rozwojem piłkarzy.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.