Zagłębie – Śląsk. Co warto wiedzieć przed meczem?
fot.: Paweł Kot
Jest i ona! Po niespełna dwumiesięcznej przerwie do akcji powraca nasza niepowtarzalna ekstraklasa. Śląsk Wrocław po fatalnym sezonie 2021/22 omal nie zakończonym spadkiem, ma w nadchodzącej kampanii sporo do udowodnienia. Wszystko pod wodzą nowego szkoleniowca Ivana Djurdjevicia. Serb oficjalnie zadebiutuje w nie byle jakim meczu, bo derbach Dolnego Śląska z Zagłębiem Lubin, które też musi rozwiać mnóstwo wątpliwości. Zapraszamy na pierwszy w sezonie zestaw ciekawostek oraz faktów dotyczących najbliższego starcia.
Mecz Zagłębie Lubin – Śląsk Wrocław rozpocznie się w piątek o godzinie 20:30. Na naszej stronie dostępna będzie transmisja z komentarzem na żywo oraz pisana relacja live. Po obie zapraszamy TUTAJ.
Przez ostatnie 7 tygodni, piłkarski Dolny Śląsk był miejscem gaszenia pożarów w obu największych lokalnych ośrodkach piłki nożnej. Tak Śląsk Wrocław jak i Zagłębie Lubin w poprzednim sezonie mocno rozczarowały. Zwłaszcza WKS, który ledwo uratował się przed spadkiem, zajmując na koniec ostatnie bezpieczne, czyli 15. miejsce.
Ich odwieczni rywale z Lubina spisali się niewiele lepiej. Oni co prawda pierwszoligowej katastrofy uniknęli nieco pewniej, ale 13. miejsce absolutnie nikogo nie zadowoliło.
Obie drużyny mają zatem sporo do udowodnienia i pokazania swoim fanom, a także ekspertom oraz dziennikarzom. Muszą dowieść, że w ekstraklasowym łańcuchu pokarmowym są jednak wyżej, niż momentami rozpaczliwa walka o utrzymanie. Dlatego międzysezonowa przerwa, była niezwykle intensywna tak u jednych, jak i u drugich.
Śląsk w ramach przygotowań udał się na Słowenię, do słoweńskiego Zrece. Rozegrał 6 sparingów, z czego 5 zagranicą i 1 przy Oporowskiej. Wygrali oni z GKS-em Tychy (3:1), Radnickim Nisem (3:1), NK Radomlje (2:1) i Zalaegerszegi (3:2). Remisowali z ND Gorica (1:1), a ich jedynym letnim pogromcą okazał się serbski Cukaricki (0:1). Ogólny bilans to zatem 4 wygrane, 1 remis oraz 1 porażka, przy bilansie bramkowym 12:7.
Plusowy bilans sparingowy wyszedł także Zagłębiu Lubin. Miedziowi rozegrali o dwa mecze kontrolne mniej i w przeciwieństwie do Śląska pozostali w kraju. Ich bazą przygotowań była bowiem wielkopolska Opalenica. Rozegrali tam 3 ze swoich sparingów, a 1 jeszcze w czerwcu w Lubinie. Właśnie ta „domówka” była ich jedyną przedsezonową porażką, 1:2 z Miedzią Legnica. Po wyjeździe na obóz były już same zwycięstwa. Kolejno z Górnikiem Zabrze (3:0), Chrobrym Głogów (1:0) i duńskim ekstraklasowiczem Aalborg (3:1).
Na tym podobieństwa się nie kończą. W obu klubach było latem intensywnie jeśli chodzi o transfery, zarówno te z jak i do klubu. Śląsk rozstał się z doświadczonymi Robertem Pichem, Waldemarem Sobotą, Matusem Putnockim czy Dino Stiglecem. Kontraktu nie przedłużono także z Markiem Tamasem, a do rezerw zdegradowano Krzysztofa Mączyńskiego. Prócz tego w ramach transferów gotówkowych WKS pożegnał Fabiana Piaseckiego (200 000 euro do Rakowa) i Wojciecha Gollę (400 000 euro do węgierskiej Puscas Academy).
We Wrocławiu pojawili się za to bramkarz Rafał Leszczyński (z Chrobrego Głogów), obrońca Martin Konczkowski (Piast Gliwice), środkowy pomocnik Michał Rzuchowski (Chrobry Głogów) oraz skrzydłowi John Yeboah (Willem II Tilburg) i Matias Nahuel (ostatnio CD Tenerife). Na ten moment jednak możemy się spodziewać, że tylko Konczkowski jest faworytem do bycia pierwszym wyborem na swej pozycji. Rzuchowskiego czeka twarda walka w środku pola, Leiva i Yeboah jeszcze nie są gotowi na grę od pierwszej minuty, a sezon w bramce najpewniej zacznie kapitan Michał Szromnik.
Drzwi z rzadka zamykały się także w Lubinie. Zagłębie zrobiło letnie porządki zwłaszcza w defensywie, która w poprzednim sezonie była drugą najgorszą obroną ligi i odstawiała kabaret godny Monty Pythona. Klub pożegnali m.in. Sasa Balić, Aleksandar Scekić czy Jhon Chancellor. Nie zabrakło jednak też poważniejszych osłabień. Odszedł kluczowy dla środka pola Łukasz Poręba (francuskie Lens) czy najlepszy strzelec Patryk Szysz (turecki Basaksehir). Do Legii Warszawa zaś przeniósł się długo podstawowy golkiper Dominik Hładun.
Lubinianie nie spali jednak w kontekście następców. Do Lubina po wieloletniej nieudanej przygodzie zagranicą, (nigdy nie przebił się w angielskim Crystal Palace, kiepskie wypożyczenia do Turcji, Holandii czy Mołdawii) wrócił stoper Jarosław Jach. Drugą linię wzmocnili Tomasz Makowski z Lechii Gdańsk, wychowanek Arkadiusz Woźniak (po 4-letnim pobycie w GKS-ie Katowice) oraz Marko Poletanović z Wisły Kraków. Przede wszystkim jednak piłkarzem Miedziowych znów został Damjan Bohar.
Słoweniec był kilka sezonów temu gwiazdą Zagłębia. Sezon 2019/20 zakończył z 15-stoma golami na koncie, dorzucając 5 asyst. Zapracował tam na transfer do silnego chorwackiego Osijeku. Nie była to przygoda zupełnie nieudana. Skrzydłowy w pierwszej kampanii był podstawowym graczem i dał niezłe liczby (9 goli i 7 asyst w 37 meczach). Później spadł do roli rezerwowego, lecz ogólnie 11 bramek i 7 asyst w 62 meczach, to nie jest żaden wstydliwy wynik.
Bohar zatem wciąż może Zagłębiu wiele dać. Jarosław Jach choć ostatnie lata swej kariery większościowo zmarnował, miał w ich trakcie dwa wypożyczenia do Rakowa Częstochowa, gdzie pokazał że ekstraklasie dalej może z powodzeniem grać. Marko Poletanović był najjaśniejszym punktem spadającej Białej Gwiazdy. Wielu widziało go w Śląsku, sam Śląsk zresztą też. Za to Tomasz Makowski choć jest piłkarzem na wielu polach ograniczonym, jest także żołnierzem trenera Piotra Stokowca. Co to wszystko da? Pierwsza próbka w derbach.
Co do trenerów, Piotr Stokowiec prowadzi Zagłębie od zimy, to jego drugi okres przygotowawczy z zespołem. Ale okienko transferowe choć niby też drugie, to pierwsze letnie. A wiadomo że zespół przebudowuje się właśnie latem. Zimą to raczej tuning. Dla Ivana Djurdjevicia będzie to oficjalny debiut w barwach WKS-u. Pierwszy poważny test tego co przygotował przez ostatnie tygodnie. Będzie to także jego pierwszy mecz w ekstraklasie w roli trenera od 4 listopada 2018 roku. Wówczas jeszcze jako szkoleniowiec Lecha Poznań przegrał 0:1 z Lechią Gdańsk… Piotra Stokowca.
To niejedyne „pierwszyzny” dotyczące tego spotkania. Choć będą to już 48. derby Dolnego Śląska, nigdy wcześniej nie zdarzyło się, aby były one już w pierwszej kolejce.
Co do derbowych bilansów, WKS póki co jest nieco na minusie. Wrocławianie wygrywali 17 razy, remisowali 11 razy, a 19 razy musieli uznać wyższość rywali.
Niemniej na porażkę w nich Śląsk „czeka” od grudnia 2020 roku, gdy jeszcze pod wodzą Vitezslava Lavicki przegrali na wyjeździe 1:2. Za to w zeszłym sezonie udało im się przerwać niekorzystną serię na stadionie w Lubinie. Triumfowali bowiem 3:1 po dublecie Erika Exposito i golu Mateusza Praszelika (dla rywali samobója strzelił Wojciech Golla), co było pierwszym zwycięstwem WKS-u na tym stadionie od 2011 roku.
Jak to wygląda jeśli chodzi o ligowe inauguracje obu drużyn? W przypadku Śląska w ostatnich latach naprawdę dobrze. Ale o tym więcej pisał już u nas Karol Bugajski. Co do Zagłębia z kolei, u nich bywało różnie, choć także generalnie dobrze. Poprzedni sezon rozpoczęli od porażki 0:3 z Wisłą Kraków. Kampanię 2020/21 od zwycięstwa 2:1 z Lechem Poznań, 19/20 remisem 1:1 z Cracovią, 2018/19 wyjazdową wygraną z Legią Warszawa 3:1, a 17/18 triumfem nad Koroną Kielce 1:0.
Co do sytuacji kadrowej, Śląskowi udało się w trakcie przygotowań uniknąć urazów. Aczkolwiek w derbach nie zobaczymy Nahuela Leivy na pewno, a Johna Yeboaha prawdopodobnie. Zapowiedział to na konferencji przedmeczowej trener Djurdjević, który stwierdził że woli ich wprowadzać powoli i stopniowo. Ten drugi będzie w kadrze meczowej, lecz wątpliwe by zagrał.
Nie ma i jeszcze przez jakieś 3-4 tygodnie zapewne nie będzie sensu mówić o kartkach, ale gdyby ktoś miał wątpliwości to warto jakby co podkreślić, że każdy zaczyna z czystym kontem. Żadne zawieszenia za kartki na nowy sezon nie przechodzą, chyba że mowa o jakimś długim zawieszeniu przez komisję ligi, za jakiś bardzo ostry faul czy inne karygodne zachowanie (np. na 5-10 meczów).
Ekstraklasowa maszyna rusza w piątek 15 lipca 2022 roku. Sezon otworzą Raków Częstochowa z Wartą Poznań o 18:00, a tuż po nich derby Dolnego Śląska.