Zapomnieć o sentymentach (ZAPOWIEDŹ)

Zapomnieć o sentymentach (ZAPOWIEDŹ)

fot.:

Po przerwie na reprezentację wracamy do emocji związanych z ligowym graniem, gdzie czeka nas pełen emocji pojedynek między Śląskiem Wrocław a Rakowem Częstochowa. Obie drużyny dzieli zaledwie jeden punkt w tabeli, a bilans ostatnich trzech meczów jest wyrównany. Raków jeszcze nigdy nie wygrał we Wrocławiu i wszyscy chcielibyśmy podtrzymania tej serii. Już w sobotę na Stadionie Wrocław będziemy świadkami starcia dwóch świetnych trenerów oraz drużyn z potencjałem na finisz w czubie tabeli.



 

Mimo dosyć niewielkiej liczbie reprezentantów w składzie Śląsk przystąpi do 11. kolejki ekstraklasy z kilkoma ubytkami w składzie. Jak poinformował na konferencji prasowej trener Magiera, w sobotę zabraknie Marka Tamasa, Diogo Verdaski, Caye Quintany i Sebastiana Bergiera. Przesadzilibyśmy pisząc, iż może mieć to znaczący wpływ na rezultat tego spotkania, jednak szczególnie w defensywie pozostawia to trenerowi małe pole do popisu. Dla szkoleniowca wrocławian zawsze najważniejsza jest gotowość i na pewno ograniczenie wariantów defensywnych nie jest dla niego korzystne, biorąc pod uwagę solidną formę, jaką prezentował Tamas oraz coraz lepsze występy Verdaski. Starcie z Rakowem to też pierwsza okazja do ponownego spotkania Petra Schwarza z Markiem Papszunem. Czech trafił do Śląska w letnim oknie transferowym, a renomę zawdzięcza właśnie występom w częstochowskim klubie pod wodzą tego trenera. Obaj panowie darzą się wzajemnym szacunkiem, jednak na boisku raczej nie będziemy spodziewać się sentymentów, co jasno podkreślił wychowanek Rakowa Jacek Magiera.

- Poznawałem swoich mentorów i nauczycieli, którzy przekazywali wartości, jak Zbigniew Dobosz i Gothard Kokott. To wybitne osobowości, jeśli chodzi o Częstochowę przez to, w jaki sposób potrafili wychowywać sportowców i przekazywać im wiedzę. Nie wyprę się tego, że to dla mnie szczególny klub. Legia i Raków to dla mnie dwa ważne kluby, ale nie stwierdzę, przeciwko któremu z nich mecz jest dla mnie ważniejszy. Pewnie inaczej odbierałbym to, gdybyśmy grali w Częstochowie, a inaczej odbieram, gdy wystąpimy przed własną publicznością. Gramy o zwycięstwo i nie ma znaczenia, że jestem wychowankiem Rakowa –

- mówił na przedmeczowej konferencji szkoleniowiec Śląska Wrocław.

RAKÓW MISTRZ?
Raków w tym sezonie chce postawić kolejny krok do przodu w swoim rozwoju. Jeden z najlepszych beniaminków ostatnich lat już w drugim sezonie wywalczył wicemistrzostwo Polski i ma ochotę na więcej. Już w poprzednim sezonie Raków otarł się o tytuł mistrza Polski i choć kandydatów jest kilku, to z pewnością zespół z Częstochowy będzie liczył się w grze o najwyższe cele do samego końca. Trener Papszun wraz ze swoją drużyną mieli okazję w tym sezonie zadebiutować w eliminacjach do europejskich pucharów i podobnie jak Śląsk spisali się w nich nad wyraz solidnie, eliminując po drodze Rubin Kazań i wygrywając mecz z Gentem u siebie. Ostatecznie nie udało się awansować do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy, jednak jak na debiutanta w tych rozgrywkach Raków spisał się lepiej niż przyzwoicie. Co warte podkreślenia to fakt, że zespół z Częstochowy nie pozwolił na to, aby występy w pucharach miały wpływ na ligowe podwórko. Raków mimo jednego meczu zaległego traci tylko trzy punkty do lidera z jedną porażką na koncie.

BRAK LIDERA
Niepewny występu w sobotnim meczu może być jeden z filarów ofensywy Rakowa, czyli Marcin Cebula. Zawodnik ten obok Iviego Lopeza zaliczył zdecydowanie najlepsze wejście w sezon w całej drużynie, a jego dobre występy podsycają dyskusję o możliwym powołaniu do reprezentacji Polski. Jeszcze przed rozpoczęciem tego sezonu popularny dziennikarz specjalizujący się w newsach transferowych Gianluca Di Marzio przyznał, że jest szansa na transfer Cebuli do Włoch i aż trudno uwierzyć, że to ten sam zawodnik, który w swoim CV ma występy w Koronie, którą pamiętamy z przeciętnej gry. Co zasługuje na pochwałę, to fakt, że Cebula wszedł do zespołu Rakowa niemal z marszu i od razu stał się jego liderem. Trener Papszun miał często w zwyczaju po zakontraktowaniu nowego zawodnika dać mu trochę czasu na zrozumienie wymagającej taktyki jego zespołu, ale jak widać, Cebuli to nie dotyczyło. W pierwszych 4 meczach uzbierał dorobek 2 bramek i 2 asyst, a w całym poprzednim sezonie zdobył 6 bramek i 7 asyst co na pewno jest wynikiem ponad przeciętnym. Jego dobrą grę wyhamowała jednak kontuzja, z którą zmaga się od połowy września. Trener Papszun na konferencji prasowej przyznał, że Cebula wrócił do treningów, ale może go zabraknąć w kadrze na to spotkanie.


Śląsk Wrocław – Raków Częstochowa, sobota godz. 20:00, Stadion Wrocław

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.