Zieliński: Zrobiliśmy wszystko, by Śląsk tak wyglądał

Zieliński: Zrobiliśmy wszystko, by Śląsk tak wyglądał

fot.:

Trener Cracovii Jacek Zieliński na pomeczowej konferencji prasowej skomentował mecz 19. kolejki ekstraklasy ze Śląskiem. Jego zespół w sobotę wygrał we Wrocławiu 2:0 - naszą relację znajdziecie TUTAJ, a zapis konferencji z udziałem trenera Jacka Magiery TUTAJ.



 

Jacek Zieliński: Zawsze jest  miło, fajnie i przyjemnie, jak się wygrywa ostatni mecz na koniec roku, przed świętami. To jest naprawdę fajna rzecz, ale cieszę się, że zrobiliśmy wszystko, żeby to zwycięstwo tutaj osiągnąć, bo myślę, że zagraliśmy naprawdę dobre spotkanie. Na koniec tego małego, pięciomeczowego okresu mojej pracy w Cracovii, mogę powiedzieć, że zagraliśmy zdecydowanie najlepsze spotkanie pod każdym względem. I pod względem piłkarskim i pod względem taktycznym. To nie jest tak, że wszystko wychodziło, ale dzisiaj były długie fragmenty gry takiej, którą chcielibyśmy widzieć powtarzalnie w następnych meczach. To co ćwiczymy, wreszcie wypaliło. Długo czekaliśmy na to, ale myślę, że warto było.

Jak pan oceni postawę Śląska w dzisiejszym spotkaniu? To był taki rywal, którego się spodziewaliście, czy może zawiesił poprzeczkę niżej, niż pan oczekiwał?

Trudno jest mi ocenić grę Śląska, bo jest to trochę niezręczne. Uważam, że zrobiliśmy dzisiaj wszystko, żeby nasz rywal wyglądał właśnie tak, jak wyglądał. Zrobiliśmy wszystko, mieliśmy na to plan i ten plan się po prostu powiódł. Postawy Śląska nie będę oceniał, mogę tylko po raz kolejny pogratulować mojej drużynie, bo zagrali naprawdę świetny mecz.

Chciałbym zapytać o przygotowania do tego spotkania. Czy skupialiście się właśnie na wyeksponowaniu słabych stron Śląska czy jednak Cracovia miała dzisiaj przyjechać i narzucić swój styl gry nie patrząc na przeciwnika?

Chcieliśmy narzucić swój styl gry. To nie jest tak, że znowu nie patrząc na przeciwnika, bo gospodarze to jest jednak dobry zespół i nie można tak powiedzieć, że jedziesz w ciemno, tym bardziej, że papierowym faworytem przed tą kolejką był Śląsk. To on miał więcej punktów, był wyżej w tabeli. Ale my rzeczywiście staraliśmy się narzucić swój styl gry, zagraliśmy wysokim pressingiem i o dziwo trzymaliśmy to prawie do końcowych minut spotkania. Myślę, że to był jeden z filarów tego zwycięstwa, bo Śląsk miał duży problem z wyprowadzeniem piłki z własnej strefy obronnej i przez to stwarzaliśmy sobie sytuacje. A poza tym, cieszę się, że na pięć spotkań pod moją wodzą, trzy zakończyliśmy z czystym kontem. To jest też bardzo ważne dla budowania morale i fundamentu pod ten zespół.

Pytanie o zmianę Sergiu Hanki z końcówki meczu – co było przyczyną, względy zdrowotne?

Sergiu zasygnalizował już, że nie da rady dłużej. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę, powiedział, że trzy – cztery minuty wytrzyma. Był tam jakiś dyskomfort, chyba właśnie w okolicy mięśnia pośladkowego, więc woleliśmy nie ryzykować. Zrobił swoje, zagrał bardzo dobry mecz i myślę, że to jest najważniejsze.

Po pierwszym golu Cornel Rapa podbiegł pod ławkę, cieszyliście się wspólnie. Czy to był schemat rzutu wolnego przygotowany stricte pod Śląsk?

Ten schemat był przygotowany pod Legię, ale wtedy wypalił z kolei inny, więc tak to nieraz w życiu jest. Mówi się, że człowiek ma dopracowane pewne stałe fragmenty, a tu się okazuje, że nagle wypada inna karta z talii. Natomiast cieszę się, bo nad tym schematem pracowaliśmy, Cornel jest naprawdę dobry, jeśli o to chodzi, ma świetny timing. Fajnie, że to wypaliło, a taka bramka w doliczonym czasie pierwszej połowy, do szatni, trochę podcina morale. Znam to z autopsji.

Czy często zakłada się pan na treningach z Otarem Kakabadze czy trafi z danej odległości? Pytam pół-żartem, pół-serio, bo poprzednim piłkarzem Cracovii z taką powtarzalnością, jeśli chodzi o takie uderzenia, był chyba dobrze panu znany Marcin Budziński.

Ja się tylko cieszę, że Otar potwierdza to, co zauważyłem po paru treningach, że ten chłopak ma świetnie ułożoną stopę. Poza tym ma też takiego piłkarskiego nosa, czutkę, gdzie się ustawić, szczególnie bramka z Rakowem Częstochowa (1:0) to pokazała. Ma dobre uderzenie, namawiamy go do tego, robimy też stałe fragmenty pod tym kątem. Cieszę się po prostu, że wpadła kolejna bramka. Bardzo ważna bramka, bo ona ten mecz pchnęła już tak wyraźnie w naszym kierunku.

Pięć meczów, trzy zwycięstwa, jaka byłaby pańska ocena tej końcówki roku po powrocie do Cracovii?

Za wcześnie na ocenę, bo jakbym powiedział, że czuję niedosyt, to podejrzewam, że byście się państwo zaśmiali. Ale rzeczywiście, czujemy trochę niedosyt, bo mecz poprzedniej kolejki z Górnikiem Łęczna (0:2), trochę nadwyrężył nasze morale, ale pozytywne jest też to, że tydzień po tym meczu zareagowaliśmy fajnie. Trudny okres, przejmując zespół pod koniec rundy, bez możliwości poprawy już jakichkolwiek walorów fizycznych, ja nie ukrywam, że te wszystkie mecze pozwoliły mi, żeby przyjrzeć się całej szerokiej kadrze. Zobaczyć jak ci chłopcy wyglądają, jak oni pewne rzeczy łapią, pojmują, rozumieją. To jest fajna grupa fajnych ludzi, którzy chcą naprawdę pracować. Ja myślę, że my nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa w tej lidze.

Jakie najlepsze narty dla dzieci kupić na zbliżający się sezon narciarski

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.