''A rok temu Wisła Płock...''. Śląsk nie pójdzie drogą Nafciarzy?

''A rok temu Wisła Płock...''. Śląsk nie pójdzie drogą Nafciarzy?

fot.:

Jesteśmy niemal przekonani, że w ostatnich tygodniach co najmniej raz, czytając tekst lub post o Śląsku, zobaczyliście komentarz porównujący wrocławian do Wisły Płock, która rok temu też była liderem ekstraklasy. Trochę irytujące? Dla części z Was na pewno tak, więc postanowiliśmy odpowiedzieć na pytanie: Czy Śląsk nie pójdzie drogą Nafciarzy? Poznajcie nasze argumenty. 



 

Śląsk Wrocław to niewątpliwie jedna z największych rewelacji początku sezonu. Trójkolorowi po dziesięciu kolejkach są liderem ekstraklasy, a w niedzielę powalczą o ÓSMĄ wygraną z rzędu. Tydzień temu, podopieczni Jacka Magiery pokonali 1:0 Wartę Poznań i tym samym ustanowili nowy rekord w liczbie kolejnych zwycięstw w lidze. Miejsce wrocławskiej ekipy może zaskakiwać, bo w dwóch ostatnich sezonach Śląsk uporczywie bronił się przed spadkiem, a przed startem tegorocznych rozgrywek był wymieniany przez niektórych w gronie potencjalnych spadkowiczów

Dlatego też pozycja w tabeli wzbudza liczne komentarze postronnych osób (niekibicujących Śląskowi), w których dominują dwa słowa: Wisła Płock. Na pewno nie raz w którymś wątku dotyczącym WKS-u, spotkaliście się z opinią porównującą klub do Nafciarzy. W końcu oni też na początku poprzedniego sezonu byli liderem ekstraklasy, a po 34. kolejce spadli z niej, stając się tym samym obiektem lekkich drwin. Zapewne wśród niektórych z Was panuje irytacja, czytając co jakiś czas kolejne takie uwagi. Dlatego, spróbujemy udowodnić, że na chwilę obecną ciężko jest między oboma zespołami stawiać znak równości. Dlaczego Śląsk Wrocław ma duże szanse, by nie podzielić losów Wisły Płock? 

I. PRZEWAGA PUNKTOWA NA KORZYŚĆ ŚLĄSKA

Jeśli cofniemy się o kilka miesięcy, zauważymy, że tak naprawdę Wiśle Płock do utrzymania zabrakło tylko jednego punktu. Rok temu podopieczni Pavola Stano po 10. kolejce mieli na swoim koncie 17 pkt. i zajmowali czwartą pozycję. Śląsk na tym samym etapie rozrywek wciąż jest liderem z 22 pkt. To oznacza przewagę aż pięciu oczek, a dodajmy, że odkąd Wojskowi awansowali do ekstraklasy (taki okres czasu zbadaliśmy), z najwyższej klasy rozgrywkowej nie spadła ani razu drużyna, która po dziesięciu pierwszych meczach miał taki bilans, co teraz Śląsk. 

II. WYPRZEDAŻ KLUCZOWYCH ZAWODNIKÓW? WE WROCŁAWIU MAJĄ PLAN

Gdyby doszukiwać się problemów Nafciarzy i ich przyczyn, śmiało można było wskazać na jesienno-zimową sprzedaż zawodników. Na początku sezonu odszedł Damian Michalski, który z miejsca stał się podstawowym zawodnikiem drugoligowego Greuther Furth (w Płocku grał do szóstej kolejki, kiedy Wisła była liderem i nie przegrała meczu). Zimą odszedł Davo, autor dziewięciu goli, trzech asyst i dwóch asyst drugiego stopnia. Sprzedano Damiana Rasaka, czyli defensywnego pomocnika. Powodem wyprzedaży kadry była potrzeba znalezienia funduszy na bieżącą działalność klubu, ale w miejsce wyżej wspomnianych zawodników przyszli ci, którzy nie załatali dziury po ubytkach

We Wrocławiu może i kadra nie powala, ale podczas zimowego okienka transferowego nie zapowiadają się rewolucje w postaci sprzedaży zawodników. Dyrektor sportowy David Balda pracuje nad nowym kontraktem dla Nahuela, Schwarza. Duet stoperów, czyli Bejger i Petkov również nigdzie się nie wybierają zimą. Niewiadomą pozostaje Erik Exposito, któremu umowa ze Śląskiem wygasa w czerwcu. Teoretycznie już zimą mógłby porozumieć się z nowym pracodawcą, ale czy kapitan już w rundzie wiosennej chciałby grać w innym klubie? Byłoby to dziwne zagranie, a o takie nie chcemy posądzać 27-latka. 

III. ZWYCIĘSTWA Z NIŻEJ NOTOWANYMI RYWALAMI 

Śląsk Wrocław już w zeszłym sezonie przyzwyczaił nas, że potrafi punktować z zespołami z czołówki. Biorąc pod uwagę pierwszą czwórkę ligi, Trójkolorowi zdobyli 13 na 24 możliwe punkty. O wiele gorzej radzili sobie z zespołami na podobnym poziomie, przegrywając chociażby z Koroną Kielce, Wartą Poznań, Radomiakiem Radom itd. Rok później sytuacja uległa poprawie. Po pierwsze, wrocławianie wciąż potrafią wygrać spotkanie z Lechem, Jagiellonią, czy Pogonią, ale zdobywają trzy punkty również z drużynami, które przed rywalizacją ze Śląskiem, były niżej sytuowane. Daleko nie trzeba szukać, bo taka sytuacja miała miejsce w meczach z Widzewem (2:0), Puszczą (3:1), Piastem (1:0), czy Wartą (1:0). To zauważalna zmiana i kolejna różnica względem płocczan. 

Nie licząc pierwszych sześciu kolejek, w których Wisła Płock nie przegrała ani razu, w kolejnych meczach już nie tak łatwo przychodziło zdobyć komplet oczek, nawet jeśli rywal zajmował miejsce między 8 a 14 lokatą. W 7, 8, 9 i 10. kolejce Nafciarze rywalizowali właśnie z takimi zespołami i zdobyli w nich zaledwie jeden punkt.

  • 7. kolejka: Widzew Łódź (10. miejsce) - Wisła Płock (1. miejsce) 2:1 
  • 8. kolejka: Wisła Płock (1.) - Górnik Zabrze (12.) 1:1
  • 9. kolejka: Radomiak Radom (8.) - Wisła Płock (1.) 2:0 
  • 10. kolejka: Zagłębie Lubin (14.) - Wisła Płock (2.) 2:1 

IV. DOSTOSOWANIE GRY DO PRZECIWNIKA I WŁASNYCH PIŁKARZY 

Dobry trener potrafi dostosować sposób grania przede wszystkim do posiadanych zawodników w drużynie, potem ewentualnie do rywala, z którym przychodzi się zmierzyć. Czy Pavol Stano dostosował sposób gry do możliwości Wisły Płock? Niebiesko-biało-niebiescy w poprzednim sezonie mieli jeden z najwyższych wskaźników passing rate (liczby podań na minutę posiadania piłki). Byli też w górnej połowie tabeli pod względem intensywności pojedynków, podań w pole karne i posiadania piłki. Statystyki na pewno przyjemne, ale czy cokolwiek z nich ostatecznie wyniknęło? Wymagający sposób gry kończył się często kontrami czy prezentami dla przeciwników, bowiem Wisła straciła aż 50 goli, co było trzecim najgorszym wynikiem w ekstraklasie w sezonie 2022/23. Można tym samym pokusić się o stwierdzenie, że Nafciarze nie mieli w swoich szeregach wystarczająco jakościowych zawodników, który zapewniliby przełożenie statystyk na zdobyte bramki i punkty. 

Jak to wygląda w Śląsku? Jacek Magiera podczas swojej pierwszej kadencji we Wrocławiu, próbował ponownego manewru, co jego słowacki odpowiednik. Wojskowi mieli grać otwartą i ładną dla oka piłkę. Co z tego wyniknęło, dobrze pamiętamy. Może początek nie należał do najgorszych, ale zderzenie się z Lechem Poznań po porażce 0:4 sprawiło, że drużyna zaczęła pikować w dół. Skończyło się na zwolnieniu Magiery, ale 46-latek wrócił na Oporowską pod koniec kwietnia 2023 roku. Najpierw uchronił WKS przed degradacją, a teraz jest liderem rozgrywek.

Zmienił się trochę styl, który jest bardziej defensywny niż w 2021 roku, ale do tego potrzeba było odpowiednich piłkarzy. Stąd też sprowadzenie Aleksa Petkova i Aleksandra Paluszka jako stoperów i Petera Pokornego, czyli defensywnego pomocnika. Dodatkowo dobra forma Erika Exposito oraz Matiasa Nahuela Leivy przynosi efekty również z przodu, bo to na ich grze ciąży ofensywa WKS-u. Śląsk nie ma tak szerokiej kadry jak Legia, czy Raków. Wciąż może na niektórych pozycjach brakuje klasowych zawodników, ale po niecałej 1/3 sezonu możemy powiedzieć, że trener Magiera potrafi skleić pierwszą jedenastkę, która będzie punktować i wyróżniać się walecznością. 

- Za mojej pierwszej kadencji graliśmy ofensywnie i punktów z tego nie było. Dzisiaj gramy defensywnie i punkty są. Coś kosztem czegoś. Przyjdzie czas, że będziemy tych sytuacji stwarzać więcej. (...) Pamiętamy mecz z Zagłębiem Lubin, wszyscy byli zachwyceni a punktów nie było. Jeśli prowadzisz, masz wynik na 1:0, w naszej grze był widoczny pragmatyzm, ale my tego chcemy. Naszym celem jest jak najwięcej punktów. 

- powiedział Jacek Magiera po ostatniej wygranej z Wartą Poznań. 

V. DOŚWIADZENIE ≠ JAKOŚĆ 

Słyszeliście o takiej pułapce pod tytułem "Ci zawodnicy są dobrzy, bo...kiedyś byli dobrzy"? Czas nieubłagalnie leci i niektórzy ligowcy swój szczyt formy mają już za sobą. Tak było chociażby z Lechią Gdańsk, która w swoich szeregach miała Kuciaka, Flavio Paixao, Gajosa, Nalepę. Piłkarze na papierze naprawdę dobrzy, ale nie potwierdzały tego wyniki. Biało-zieloni spadli z ekstraklasy, a ich los podzieliła omawiana Wisła Płock. I być może warto też zastanowić się nad tym, czy Nafciarze nie wpadli w podobną pułapkę. W końcu w kadrze znaleźli się tacy zawodnicy jak 37-letni Rzeźniczak, 36-letni Tomasik, 33-letni Sekulski, 31-letni Furman, 30-letni Szwoch, 30-letni Wolski i wcale nie byli to piłkarze, którzy dostawali tzw. "ogony" w ekstraklasie, tylko byli podstawowymi zawodnikami zespołu trenera Stano. 

W Śląsku 30 lat osiągnęło już (lub osiągnie w tym roku) pięciu graczy. To Rafał Leszczyński, Martin Konczkowski, Petr Schwarz, Michał Rzuchowski oraz Daniel Łukasik. Najstarszym jest ostatni z listy Łukasik, który w kwietniu świętował 32. urodziny. Widać różnicę, a były pomocnik Radomiaka, czy Legii nie jest podstawowym graczem w układance trenera Magiery. Rzuchowski też zagrał w tym sezonie mniej minut niż Olsen, czy wyżej wspomniany Czech. Co do reszty, kibice Śląska powinni być zadowoleni z tegorocznej formy Leszczyńskiego, czy Konczkowskiego, bez których dość ciężko wyobrazić sobie blok defensywny WKS-u. Ponadto wrocławianie mają najmłodszą kadrę w lidze (śr. 23.5), a dla porównania średnia wieku w Płocku w zeszłym sezonie wynosiła 24.9 lat. 

Jeśli już porównujemy oba zespoły, w letnim okienku transferowym zarówno Rafał Wolski, czy Dominik Furman byli przymierzani do Śląska, ale żaden z nich nie trafił do obecnego lidera. Dlaczego? Dyrektor sportowy David Balda w jednym z wywiadów wspominał, że środek pola jest dobrze obsadzony, a w kolejce czekają młodsi zawodnicy i nie ma sensu sprowadzać wiekowego zawodnika

Jak potoczy się droga Śląska w kolejnych spotkaniach? Bardzo byśmy chcieli, by ten tekst nie zestarzał się szybko po ostatniej kolejce. Wracając do teraźniejszości, najbliższa okazja do poprawy dorobku punktowego już w niedzielę 8 października. Do Wrocławia przyjedzie Górnik Zabrze, a drużynę z trybun będzie wspierać około 20 tysięcy kibiców. Początek meczu o 12:30

Marcin Sapuń

Autor

Marcin Sapuń

Urodzony Wrocławianin i oczywiście kibic Śląska Wrocław. W redakcji działam od lipca 2022 roku, a od marca 2024 roku pełnię funkcję zastępcy redaktora naczelnego. W Śląsknecie zajmuję się głównie pisaniem artykułów, ale również komentowaniem meczów, czy ostatnio tworzeniem wyjazdowych kulis.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.