David Balda w poszukiwaniu nigeryjskich talentów (ROZMOWA)
fot.: Miłosz Ślusarenko
W połowie września dyrektor sportowy Śląska, David Balda został zaproszony na turniej do Nigerii, podczas którego obserwował prawie tysiąc piłkarzy. Czy któryś z nich znalazł się w notatniku reprezentanta wrocławskiego klubu?
Dyrektor sportowy WKS-u w Nigerii spędził dziesięć dni i w tym czasie odwiedził trzy miejsca: Owerri, Port Harcourt.oraz Lagos, który liczy ponad piętnaście milionów mieszkańców. Jak swój ponad tygodniowy pobyt skomentował czeski dyrektor?
Na wstępie chciałbym zapytać, jak wyglądał pana pobyt w Nigerii?
David Balda: Będąc w Nigerii, zwiedziłem Lagos, Owerri oraz Port Harcourt. W każdym z tych trzech miejsc odbywał się turniej, na które były zaproszone akademie oraz skauci z kilku klubów. Oglądając mecze, wybieraliśmy z każdego zespołu najbardziej utalentowanych piłkarzy, którzy w Lagos najpierw rywalizowali między sobą, a w ostatni dzień odbył się mecz już tych naprawdę najlepszych zawodników (około czterdziestu) z profesjonalną drużyną z drugiej ligi nigeryjskiej.
Oprócz oglądania meczów i pracy około sportowej, zajmował się pan czymś jeszcze podczas pobytu w Lagos?
Bardzo dużo czasu spędzałem na podróżach między miastami, gdzie są ogromne korki. Natomiast wizyta w Nigerii była ważna nie tylko pod kątem piłkarskim. Ostatniego dnia przed odlotem, byłem jeszcze w dwóch szkół w Lagos, by powiedzieć dzieciom parę słów, zmotywować. Chciałem dać uczniom motywację do działania, żeby marzyli o wielkich rzeczach, ale nie poprzestawali na marzeniach, tylko uczyli się i pracowali, by je realizować. To naprawdę był wartościowy czas pod względem zawodowym i ludzkim.
Fot.: David Balda
Czy z tej najlepszej czterdziestki, ktoś wpadł panu w oko?
- Przez te wszystkie dni, na boiskach przewinęło się około 900 piłkarzy, a z ostatecznej czterdziestki, naprawdę spodobał mi się tylko jeden. To 16-letni skrzydłowy, który uważam może być za jakiś czas na poziomie Isahaku Fatawu z Leicester City, Simona Mousesa z Nantes, czy Salomona Kalou. To po prostu taki typ zawodnik, który w przyszłości może zgrać w którejś z pięciu najlepszych lig w Europie.
Jakie są teraz pańskie plany względem tego młodego zawodnika?
Piłkarz, o którym mówię, może być dopiero zarejestrowany w wieku osiemnastu lat, więc zastanawiam się, jak przeprowadzić ewentualny transfer. Jeden z moich wariantów zakłada ściągnięcie go wcześniej, by przez dwa lata mógł z nami trenować, grać w sparingach, jeździć na obozy przygotowawcze. I jak tylko stałby się pełnoletni, wtedy podpisalibyśmy z nim kontrakt. Nie chcę przesądzać, że tak będzie, po prostu dzielę się z kibicami swoimi spostrzeżeniami i myślami.
Natomiast w swoim notesie zapisałem jeszcze jednego gracza, który nie był częścią turnieju, ale miałem okazję zobaczyć go na treningu Sportingu Lagos. To niespełna 18-letni środkowy pomocnik, więc możliwe, że zaprosimy go na testy i jeśli wypadną pozytywnie, będziemy mogli go podpisać już w styczniu.
Fot.: David Balda
Czym przekonał pana do siebie skrzydłowy?
Chciałbym podkreślić, że w mojej ocenie ma on taką jakość, że będąc w kadrze pierwszego zespołu, mógłby wchodzić na boisko z ławki. On naprawdę wygląda na gotowego do gry w europejskiej piłce. Przeważają za nim nie tylko szybkość i siła, ale także decyzyjność, skuteczność, zachowanie po stracie piłki, to jest bardzo dobrze przygotowany technicznie piłkarz.
A co może pan powiedzieć o drugim zawodniku?
Somatycznie i stylem gry przypomina Kingsa Kangwę z Crveny zvezda. W meczach gra bliżej jako "dziesiątka", ewentualnie 8/10 wypełniając pole karne. Na plus działa u niego tempo działania z piłką oraz budowa ciała, ma szybką nogę, refleks, przez co przeciwnicy dość często go faulują. Ponadto bardzo dobry zwrot w światło bramki z pozycji zamkniętej, a dodatkowo potrafi wyjść z trudnych sytuacji.
Na pewno jest aktywny w bieganiu pionowym, ale również po własnym podaniu, szuka piłek, chociaż jeszcze musi ćwiczyć nad precyzją, tak samo w odbudowie, trzymaniu odległości, ale to wytłumaczalne. Z mowy ciała jest pewny siebie i pozytywnie bezczelny. To ocena naszego skauta.
Pamiętam jak wspominał pan, że afrykański rynek jest bardzo pomijany przez polskie kluby. W Nigerii był pan jedynym przedstawicielem klubu ekstraklasy?
Byłem jedynym przedstawicielem polskiego klubu w Nigerii. Oprócz mnie, przyjechali również skauci z cypryjskiego, serbskiego i tureckiego klubu. Warto jeszcze dodać, dlaczego przyjąłem zaproszenie na ten wyjazd. Zrobiłem to dlatego, ponieważ obiecano mi, że będę miał prawo pierwokupu danego zawodnika.
Czy w najbliższym czasie szykują się kolejne wyjazdy? Jeśli tak, gdzie?
Otrzymałem jeszcze zaproszenie do Ghany i zastanawiałem się, czy nie jechać tam od razu z Nigerii, ale chciałem wrócić do Wrocławia i być bliżej Śląska w obecnym okresie, więc zrezygnowałem z tego wyjazdu. Oprócz Ghany, zostałem zaproszony również do Senegalu i Wybrzeża Kości Słoniowej, więc niewykluczone, że wyślemy tam naszych skautów. Rozmawiamy o Afryce, ale nie tylko kontynent jest ciekawy, bo czasami otrzymuję propozycję z Brazylii. Na razie to tyle, ale myślę, że opcji będzie więcej.
