Defensywa pod lupą. Co możemy powiedzieć po dziesięciu meczach Śląska?

Defensywa pod lupą. Co możemy powiedzieć po dziesięciu meczach Śląska?

fot.:

Po dziewięciu kolejkach ekstraklasy, Śląsk Wrocław ma na swoim koncie więcej straconych bramek niż strzelonych. Każda strata gola obciąża konto obrony, ale czy oby na pewno wrocławska defensywa jest na tyle słaba, jakby mogło się wydawać na pierwszy rzut oka? Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu 



 

Forma Śląska Wrocław w sezonie 2022/23 to niezła sinusoida. Obiecujący początek, fatalne spotkanie w Kielcach, wygrana z mistrzem Polski, dwie porażki ligowe z rzędu i w końcu wygrana z ostatnią drużyną w tabeli. Dokładając do tego jeszcze jeden mecz w Pucharze Polski, można bez zająknięcia stwierdzić, że Trójkolorowi lubią wywoływać emocje wśród kibiców. Jednak w piłce nożnej, liczy się wynik końcowy, a jak dotąd Śląsk stracił w ekstraklasie już 12 bramek i w tej klasyfikacji drużynowej wcale nie znajduje się w środku stawki. Co możemy powiedzieć o sile defensywnej Śląska po dziesięciu meczach (ekstraklasa + Puchar Polski)? 

DUŻY WKŁAD DEFENSYWY W ZWYCIĘSTWA 

Śląsk w obecnym sezonie ligowym wygrał trzy mecze, za każdym razem różnicą jednej bramki. Z Pogonią Szczecin 2:1, z Lechem Poznań 1:0 i Lechią Gdańsk 2:1. We wszystkich tych spotkaniach, swoją cegiełkę do wygranej dołożyli piłkarze z linii defensywnej.

W 2. kolejce pierwsza bramka Śląska przeciwko Pogoni padła po kontrze, która zaczęła się od zablokowanego podania przez Konrada Poprawę. Później już Erik Exposito przebiegł prawie połowę boiska, podając ostatecznie do Jastrzembskiego, który pokonał Stipicę. Druga i ostatecznie zwycięska bramka to już akcja Victora Garcii i Daniela Gretarssona. Ten pierwszy wrzucał piłkę na głowę Islandczyka, który pokonał chorwackiego golkipera Portowców.

W spotkaniu z Lechem Poznań zwycięską bramkę dla Śląska zdobył Schwarz po indywidualnej akcji, ale nie byłoby trzech punktów, gdyby nie chociażby Michał Szromnik, który bronił jak natchniony, ratując Śląsk chociażby w doliczonym czasie gry. Szromo zasłużenie został wybrany MVP meczu, a nawet znalazł się w najlepszej jedenastce kolejki.

I w końcu mecz z zamykającą tabelę  Lechią Gdańsk. Wrocławianie zagrali bardzo dobrą drugą część spotkania, a zwycięską bramkę w 90. minucie zdobył Konrad Poprawa. Asystował nikt inny jak Victor Garcia, dla którego była to już trzecia asysta w trwającym sezonie ekstraklasy.

 

Przed meczem ze Stalą Mielec, Śląsk rozegrał również mecz z Ruchem Wysokie Mazowieckie w 1/32 finału Pucharu Polski. Podopieczni Ivana Djurdjevicia gładko wygrali 4:0. Przy pierwszej bramce, do Erika Exposito podawał inny Hiszpan, Garcia. Przy trzeciej bramce oglądaliśmy duet Konczkowski-Janasik. Pierwszy z nich dośrodkowywał do drugiego, który strzałem głową pokonał bramkarza gospodarzy. Mecz zamknął Erik Exposito, którzy otrzymał podanie od Martina Konczkowskiego. Były zawodnik Piasta Gliwice po raz drugi asystował w pucharowym meczu.

CZY TAK TRUDNO STRZELIĆ ŚLĄSKOWI GOLA? 

Gdyby popatrzeć na najprostszą statystykę straconych goli, niejeden kibic odpowiedziałby na to pytanie twierdząco. Śląsk w dziewięciu meczach stracił 12 bramek, co jest czwartym najgorszym wynikiem w ekstraklasie. Więcej od wrocławian tracą tylko gdańszczanie (17), legniczanie (15) i mielczanie (14). Ale są też inne statystyki, obrazujące szerzej ten temat. 

W dziewięciu ligowych spotkaniach rywale oddali 42 celne strzały. Oznacza to, że każda z drużyn rywalizująca ze Śląskiem musi oddać średnio około 4 strzałów w światło bramki, by zdobyć gola. Jeśli porównamy to chociażby z Legią Warszawa (11 straconych goli), Pogonią Szczecin (10) i Wisłą Płock (10), czyli pierwszą trójką w tabeli, zauważymy, że na tle najmocniejszych drużyn nie wypadamy tak całkiem źle, a pamiętajmy, że dwa stracone gole przez wrocławian to samobójcze trafienia Janasika i Hyjka i to w dwóch spotkaniach z rzędu: 

  • Wisła Płock - co 5 strzał celny ląduje w siatce; 
  • Pogoń Szczecin - co 3 strzał celny ląduje w siatce; 
  • Legia Warszawa - co 3 strzał celny ląduje w siatce. 

A jak wypada Śląsk w klasyfikacji strzałów przeciwko? Rywale wrocławian oddają średnio 11.88 strzałów na mecz (dziewiąty wynik w lidze), a 5 z nich to strzały celne (czternasty wynik w lidze). Również kiepsko wyglądają strzały zablokowane, bo tu WKS może pochwalić się średnio tylko 2.38 takimi (szesnaste miejsce w lidze). 

I jeszcze jedna klasyfikacja, mianowicie statystyka expected goals, czyli oczekiwane gole zdobyte/stracone. W tym przypadku interesuje nas ta druga. W tej metodzie nie liczone są gole samobójcze, a bez nich Śląsk na swoim koncie miałby ich 10. I w sumie tutaj nie zaszła jakaś duża pomyłka, bo wyliczono, że Michał Szromnik powinien dziewięciokrotnie wyjmować piłkę z siatki. To wskazuje, że wrocławianie powinni być szóstą defensywą ligi, a między innymi przez dwa gole samobójcze, Śląsk jest czwartą drużyną, ale od końca.

Dużym problemem Śląska jest gra w pierwszej połowie, a co za tym idzie duża liczba straconych bramek. W pierwszych 45 minutach wrocławianie siedmiokrotnie wyjmowali piłkę z siatki, w tym w czterech ostatnich meczach w ekstraklasie.

SZROMNIK NA USTACH KIBICÓW 

Przed sezonem nowym kapitanem Śląska został Michał Szromnik. Decyzja na samym początku spotkała się ze skrajnymi opiniami, pamiętając, że w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu 29-latek zawalił mecz chociażby z Termaliką, przez co w czterech ostatnich spotkaniach sezonu zastąpił go Matus Putnocky. Ale kiedy w środowisku pojawiają się jakiekolwiek wątpliwości, najlepiej je rozwiać swoją grą na boisku. I tak też się stało w przypadku Szromnika. Już w pierwszym meczu z Zagłębiem Lubin zanotował czyste konto (pierwsze od 27 lutego 2022), a w kolejnym spotkaniu z Pogonią popisał się bardzo dobrą interwencją po strzale Zachovicia i Fornalczyka. 

W 3. kolejce kapitan WKS-u aż trzykrotnie musiał wyjmować piłkę z siatki, a Śląsk po dosyć słabym meczu przegrał z Koroną 1:3. Ale już w kolejnym domowym meczu z Widzewem został bohaterem Trójkolorowych. W prawdzie Śląsk tylko zremisował 0:0, ale to Michał Szromnik uchronił wrocławian przed porażką, broniąc rzut karny w pierwszej połowie po strzale Bartłomieja Pawłowskiego. Interwencja zasługiwała na brawa i została doceniona, bo bramkarz znalazł się w najlepszej jedenastce 4. kolejki ekstraklasy. Tydzień później Szromnik ponownie znalazł się na ustach kibiców. Jego sześć interwencji były kluczowe do odniesienia drugiego zwycięstwa w sezonie (1:0), a golkiper po raz drugi z rzędu znalazł się w jedenastce kolejki. 

Później już tak kolorowo nie było. W meczu z Rakowem Szromo musiał aż cztery razy wyjmować piłkę z siatki, chociaż dwukrotnie uchronił zespół przed stratą kolejnych goli. Ale prawdziwy nokaut zdarzył się w Mielcu. W drugiej połowie przy stanie 1:0 dla Stali, piłkę z połowy boiska do Szromnika zagrał Javier Hyjek, ale bramkarz nie zdołał przyjąć piłki, a ta wpadła do siatki. Gol stadiony świata, tylko nie w tę stronę, co trzeba. Przed meczem z Lechią Gdańsk Śląsk w trzech ostatnich meczach stracił aż siedem bramek. 

- Powinienem był tą piłkę wybić albo przyjąć, tymczasem futbolówka skoczyła, zdarzył się błąd i odpowiedzialność biorę na siebie. Nie mam zamiaru tutaj zwalać winy na Javiera, który jest młodym zawodnikiem

- tłumaczył bramkarz po końcowym gwizdku w Mielcu. 

Pomimo błędu, Szromnik nie stracił zaufania trenera i wystąpił w kolejnym meczu z Lechią Gdańsk (2:1), więc i w piątek w Gliwicach możemy spodziewać się go między słupkami. 

TRZYMAJĄCY DOBRY POZIOM 

Wciąż pozytywne reakcje zbiera Konrad Poprawa, jeden z wygranych obozu przygotowawczego i początku sezonu. Jak na środkowego obrońcę przystało, notował dobre oceny w większości spotkań, w których wystąpił, a w sobotę strzelił pierwszego gola w tym sezonie i znalazł się w jedenastce 9. kolejki ekstraklasy. Póki co nie popełnił rażących błędów, więc jest pewniakiem w składzie i rozgrywa bardzo udaną rundę. 

- Na pozycji środkowego obrońcy czuję się naprawdę dobrze, ale cały zespół pracuje na to, że nie tracimy tak dużo bramek i zagraliśmy trzy mecze na zero z tyłu, więc cała drużyna ma wkład na wynik końcowy. Cieszę się, że jestem doceniany przez kibiców, dziennikarzy

- powiedział Poprawa po jednym z treningów pierwszej drużyny.

Tak prezentują się statystyki 24-latka w ekstraklasie w sezonie 22/23: 

  • 86% celnych podań;
  • 7 przechwyconych piłek;
  • 49 interwencji; 
  • 4 zablokowane strzały; 
  • 64% wygranych pojedynków;

Będąc już przy Poprawie, czyli środkowym obrońcy, warto zaznaczyć, że zarówno on jak i Daniel Gretarsson mierzą po 185 cm wzrostu, co sprawiało problem w pojedynkach z  napastnikami, jak chociażby w meczu z Koroną, gdzie Bartosz Śpiączka wyskoczył wyżej od Islandczyka i dwukrotnie pokonał Michała Szromnika właśnie po strzale głową.

​​​​LEPIEJ W OFENSYWIE NIŻ DEFENSYWIE 

W dziewięciu spotkaniach Śląska Wrocław (ekstraklasa+Puchar Polski) w pierwszym składzie wybiegał Victor Garcia. Lewy obrońca na swojej pozycji nie miał praktycznie żadnej konkurencji, więc był pewniakiem w jedenastce WKS-u. Dopiero w ostatniej kolejce przeciwko Lechii Gdańsk wszedł na boisko w drugiej połowie zmieniając Denisa Jastrzembskiego i grając na skrzydle. 

Jednak jeśli popatrzymy na jego grę i statystyki w ekstraklasie, bez dwóch zdań wskażemy, że Hiszpan wygląda o wiele lepiej w ofensywie niż w defensywie.

  • 3 asysty (najwięcej w klubie);
  • 10 kluczowych podań (najwięcej w klubie);
  • 51 dośrodkowań (najwięcej w klubie i szósty wynik w lidze);
  • 15 celnych dośrodkowań (najwięcej w klubie i trzeci wynik w lidze). 

W obronie Victor Garcia nie jest już tak pewnym punktem. 28-latek notuje za dużo strat w meczach. Kolejno 16, 17, 18 w trzech ostatnich ligowych staraciach, które zaczynał od pierwszej minuty. Ponadto w przegranym wysoko meczu z Rakowem Częstochowa (1:4) nie popisał się przy dwóch straconych golach, a w spotkaniu z mistrzem Polski, Lechem Poznań, był po prostu za łatwo omijany przez piłkarzy Kolejorza, przez co jego błędy musiały być naprawiane przez kolegów z drużyny. 

ROTACJE W SKŁADZIE DOPIERO W DWÓCH OSTATNICH TYGODNIACH 

W pierwszych siedmiu meczach na boisku oglądaliśmy niezmienioną linie defensywną: Szromnik (BR), Patryk Janasik (PO), Konrad Poprawa, Daniel Gretarsson (ŚO), Victor Garcia (LO). Pierwsze zmiany przyszły dopiero w ostatni dzień sierpnia, kiedy to Śląsk pojechał na Podlasie, by rozegrać mecz z Ruchem Wysokie Mazowieckie w 1/32 finału Pucharu Polski. Janasika na prawej stronie zastąpił Martin Konczkowski, a Diogo Verdasca, Gretarssona na środku obrony. W bramce w końcu zadebiutował Rafał Leszczyński. W drugiej boisko opuścili Garcia oraz Poprawa, a w ich miejsce pojawili się Janasik i Bejger. 

W meczu ze Stalą Mielec Konczkowski rozpoczął jako skrzydłowy, a wyjściowy skład utrzymał Verdasca kosztem Daniela Gretarssona, który wypadł z podstawowej jedenastki z powodu chęci rotacji na jego pozycji i urazu lewej nogi, a Portugalczyk dobrze spisywał się na treningach, co zauważył trener Djurdjević przed meczem z Lechią Gdańsk. I to właśnie przed meczem przyjaźni szkoleniowiec wrocławian zdecydował się na kolejne roszady. Janasik został przesunięty na lewą obronę, a na prawej pojawił się Martin Konczkowski, dla którego było to trzecie spotkanie z rzędu w zielono-biało-czerwonych barwach. 

Minuty spędzone na boisku w sezonie 2022/23 (bramkarze + obrońcy, ekstraklasa + Puchar Polski):

  • Michał Szromnik - 810 minut 
  • Rafał Leszczyński - 90 minut
  • Konrad Poprawa - 855 minut
  • Daniel Gretarsson - 630 minut 
  • Diogo Verdasca - 270 minut
  • Patryk Janasik - 855 minut 
  • Victor Garcia - 779 minut 
  • Martin Konczkowski - 326 minut*
  • Łukasz Bejger - 45 minut

* trzy mecze spędzone w ataku jako skrzydłowy 

Trudno wystawić bardzo pozytywną ocenę obronie Śląska po tych dziesięciu spotkaniach. Pierwsze pięć spotkań to aż trzy czyste konta, lecz już w kolejnych meczach tylko w Pucharze Polski udało się zagrać na zero z tyłu. Na największe wyróżnienie zasługuje jak dotąd Konrad Poprawa, który od początku sezonu trzyma regularny poziom i jest chwalony po każdym spotkaniu. Jednak pamiętajmy, że w piłce, by wygrać mecz, trzeba strzelić co najmniej jedną bramkę więcej niż przeciwnik. Niby banał, ale dotychczas więcej  słów krytyki ze strony ekspertów i kibiców padło pod adresem ofensywy WKS-u, niż defensywy. 


 

 

 

 

Marcin Sapuń

Autor

Marcin Sapuń

Urodzony Wrocławianin i oczywiście kibic Śląska Wrocław. W redakcji działam od lipca 2022 roku, a od marca 2024 roku pełnię funkcję zastępcy redaktora naczelnego. W Śląsknecie zajmuję się głównie pisaniem artykułów, ale również komentowaniem meczów, czy ostatnio tworzeniem wyjazdowych kulis.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.