Gol wychowanka smakuje podwójnie. Kurowski udowadnia swoją wartość
fot.: Michał Stawarz
Przeciwko Górnikowi Łęczna (4:0) swoje premierowe trafienie w pierwszej drużynie Śląska zanotował Krzysztof Kurowski, wychowanek wrocławskiego klubu. Piłkarz z wiadomych powodów po końcowym gwizdku nie krył radości. 19-latek od początku rundy wiosennej udowadnia swoją wartość i jest chwalony przez trenera WKS-u.
Absencja jednego, to szansa dla drugiego - chyba znamy to piłkarskie powiedzenie, które wiosną sprawdziło się w przypadku Krzysztofa Kurowskiego. Po zimowych przygotowaniach nie miał on być pierwszym wyborem trenera Simundzy, tylko Michał Rosiak, ale pod koniec stycznia 20-latek doznał on urazu i konieczna była gra innym młodzieżowcem, dlatego w spotkaniu z Ruchem Chorzów na boisku oglądaliśmy Krzysztofa Kurowskiego, który już jesienią zbierał bardzo dobre opinie za występy w Pucharze Polski, gdzie zagrał w pełnym wymiarze czasowym w każdym z trzech meczów.
Dlatego też nikogo nie powinno dziwić, że podczas obecnej rundy 19-latek jest częściej chwalony niż ganiony. Boczny obrońca wiosną wystąpił we wszystkich 11 meczach i co ciekawe, częściej grywał jednak na prawej stronie, która nie jest jego nominalną. Dopiero po kontuzji Marca Llianresa przeniósł się na lewe wahadło. Przeciwko Chrobremu Głogów i Ruchowi Chorzów miał swój udział przy golach (wywalczony rzut karny oraz asysta), a w piątek przeciwko Górnikowi Łęczna zdobył swoją pierwszą bramkę w pierwszej drużynie Śląska i to w jakim stylu. Krzysztof Kurowski po przyjęciu piłki blisko szesnastki rywala, najpierw położył na murawie dwóch rywali po czym swoją słabszą prawą nogą przymierzył tuż przy dalszym słupku, nie dając szans bramkarzowi. To trzeba zobaczyć!
Czy Pan Krzysztof może prosić Państwa do tańca? 🕺
— Śląsk Wrocław (@SlaskWroclawPl) 1 maja 2026
___
📺 Oglądaj wszystkie mecze Betclic 1 Ligi na https://t.co/5z5RlxdAJ2, w aplikacji mobilnej lub Smart TV. pic.twitter.com/YygSRVSwRr
- Mogłem strzelić jeszcze jednego gola, bo wcześniej miałem podobną sytuację. W drugiej akcji wiedziałem już, że warto uderzyć po ziemi, a nie górą. Bardzo się cieszę z pierwszego trafienia w Śląsku
- powiedział młodzieżowiec Wojskowych po końcowym gwizdku.
Taki gol nie często się zdarza
Krzysztof Kurowski to wychowanek Śląska Wrocław, który w pierwszym zespole zadebiutował w sierpniu 2023 roku, stając się trzecim najmłodszym debiutantem w Ekstraklasie w historii WKS-u. Miał wtedy 16 lat, 11 miesięcy i 14 dni. Gole wychowanków to w ostatnich latach rzadkość. W tym sezonie oprócz Kurowskiego, był to jeszcze Jakub Jezierski w Pucharze Polski. W poprzednim sezonie obok "Jeziera" (dwa gole) był jeszcze Aleksander Paluszek (trzy gole), a w wicemistrzowskim sezonie już tylko sam Paluszek z jedną bramką na koncie. Tym bardziej trafienie zawodnika, który swoje pierwsze kroki stawiał właśnie we wrocławskim klubie, cieszy podwójnie. Wcześniej 19-latek występował w młodzieżowych drużynach Trójkolorowych i rezerwach (zarówno w II i III lidze).
TEN MOMENT ✨
— Śląsknet (@Slasknet) 2 maja 2026
Krzysztof Kurowski, po kilkunastu latach treningów w Śląsku Wrocław, zdobył swoją premierową bramkę dla pierwszej drużyny 🥹
Wielkie gratulacje, Kura 💪 pic.twitter.com/Yy3WESsixk
Kurowski za swoje ostatnie występy zbiera dużo pochwał, zarówno od kibiców, jak i trenera Ante Simundzy, który tak po ostatnim meczu wypowiedział się na temat młodzieżowca:
- Kura zagrał już kilka spotkań na poziomie który jest wymagany, aby grać w pierwszym składzie Śląska. Pracuje bardzo ciężko i bardzo się rozwija. Był zawodnikiem którego walory było widać w defensywie, a dzisiaj pokazał też że ma dużo do zaoferowania w ataku
- powiedział na ostatniej konferencji prasowej Ante Simundza.
Czy Kurowski zostanie we Wrocławiu?
Pomimo że jest już maj, wciąż nie jest znana przyszłość młodego obrońcy, któremu w czerwcu kończy się kontrakt ze Śląskiem. Jak pisaliśmy dwa tygodnie temu, Kurowski otrzymał ofertę nowej umowy, ale nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji, a jego usługami miała być zainteresowana Pogoń Szczecin.
19-latek obecnie wyceniany jest na 250 tys. euro, ale jeśli Wrocławianie awansują do Ekstraklasy, a on sam wciąż będzie prezentować dobrą formę, jego wartość może się podwyższyć. Do końca sezonu pozostały już tylko trzy kolejki, w których Wojskowi zagrają z ŁKS-em Łódź, Polonią Bytom oraz Pogonią Grodzisk Mazowiecki.
