Hetel: Gra Jezierskiego w Ekstraklasie jest sukcesem rezerw
27.07.2024 (08:00) | Krzysztof Rakowicz / Kacper Cyndeckifot.: Dawid Kokolski
Po piątkowym sparingu rezerw Śląska Wrocław z MKS-em Kluczbork (0:3) porozmawialiśmy z trenerem Wojskowych Michałem Hetelem, który opowiedział nam między innymi o sporych roszadach w jego zespole, poważnej kontuzji młodego zawodnika i roli Patryka Klimali w rezerwach. Całą rozmowę znajdziecie poniżej.
W drużynie jest bardzo dużo roszad, w dzisiejszym meczu wystąpiło aż pięciu zawodników testowanych. Jakby trener ich ocenił, czy dołączą do drużyny na stałe?
To są zawodnicy, którzy są przed podpisaniem kontraktu i myślę, że jeśli nic złego się nie wydarzy, to w przyszłym tygodniu podpiszą kontrakty, więc każdy z nich jakoś nas przekonał do siebie i dlatego dołączą do zespołu. Wiemy, tak jak pan powiedział, że jest dużo tych zmian, sporo tych zawodników też odeszło. Kuba Lustostański, Mateusz Stawny, Kuba Lizakowski, Mateusz Lisowski, Kacper Zaborski. Nie chcę tutaj kogoś pominąć, ale sporo jest tych roszad. Wchodzą młodsi zawodnicy, co jest czymś normalnym w rezerwach. Także młodzież tutaj od nas: Bartek Szywała, Mateusz Cegliński, Adam Ciućka. Obserwujemy ich i będzie dla nich teraz większa przestrzeń do grania i tych ciut starszych, ale też młodych, żeby udowodnić swoją wartość i pokazać, że zasługują na grę w Śląsku, a może gdzieś wyżej.
Właśnie wspomniał trener o tych zawodnikach, którzy odeszli. Te straty są takie bardzo wyraźne, no bo to byli naprawdę kluczowi zawodnicy. Jak trener odczuwa to też na treningach, w funkcjonowaniu zespołu, bo były to ważne elementy na pewno tej całej układanki.
Kuba Lutostański był najlepszym strzelcem, a Kuba Lizakowski wicekapitanem. Też, jeśli dobrze pamiętam, zanotował około 9 asyst i rozegrał prawie wszystkie minuty. Mateusz Stawny prawie wszystkie minuty rozegrane. To jest normalna kolej rzeczy zespołu rezerw. Nowi dostają szansę. Nowi będą musieli udowodnić swoją wartość i pokazać, na co ich stać. Teraz potrzebujemy trochę czasu, żeby złapać to funkcjonowanie, to współdziałanie między tymi naszymi zawodnikami, żeby to jeszcze lepiej funkcjonowało i cały czas będziemy pracować i się rozwijać.
Jak ocenia trener tych zawodników, którzy przyszli do pierwszego zespołu, ale ma ich trener do dyspozycji na swoje mecze? Są to na przykład Simon Schierack i Ołeksandr Hawryłenko.
Jeśli chodzi o Hawryłenkę, to nie widziałem go jeszcze na boisku, więc nie mam żadnego zdania. Jeśli chodzi o Simona, to zdarzało się, że trenował, ale przede wszystkim grał w meczach. Poważnie i profesjonalnie podchodzi do swoich zadań, jest skoncentrowany, dopytuje, chce wiedzieć, jak funkcjonujemy, co i jak ma robić. Zgłasza, że jeśli są do niego jakieś uwagi, to jest chętny się uczyć, więc pozytywne nastawienie, chęć do pracy, daje fajny sygnał.
Zawodnicy, którzy wrócili z wypożyczeń, Adrian Bukowski i Javier Hyjek. Jak oni funkcjonują? Czy oni wrócili do zespołu? Jak wygląda ich sytuacja?
Tak, Javier i Adrian byli z nami na obozie, trenowali. Javier zgłosił ból w kostce, więc ma uraz. We wcześniejszym sparingu z Sułowem grał. Natomiast jeśli chodzi o Adriana, z tego co wiem, to jest bliski odejścia z klubu. Nie wiem czy to jest wypożyczenie czy transfer definitywny, ale też trenował z nami. Z tego co wiem, to w przyszłym tygodniu powinien gdzieś podpisać kontrakt.
Czy Patryk Klimala jest na treningach? Jak wygląda jego sytuacja? W końcu został zesłany do pana drużyny.
Tak, Patryk dołączył do nas, zaczął trenować z drugim zespołem i był na treningach, wszystko jest w porządku. Teraz po prostu chcieliśmy dać szansę tym zawodnikom, którzy dzisiaj, których pozyskaliśmy, więc Patryk trenował indywidualnie, ale wcześniej cały czas przygotowywał się od pewnego czasu z drugim zespołem. Trenuje profesjonalnie, jest gotowy, no i tyle.
A czy będzie do dyspozycji na pana mecze ligowe, bierze pan go w ogóle pod uwagę?
Tak, jeśli zostanie i jeśli będzie trenował. Wiadomo, że też nie było od początku okresu przygotowawczego. Jeśli tutaj nie będzie żadnych decyzji z góry, będziemy patrzeć tylko na sport, no to będę brał go pod uwagę oczywiście.
A jeśli chodzi o piłkarzy, którzy są kontuzjowani, Mikołaj Tudruj i Oskar Gerstenstein, to kiedy możemy spodziewać się ich powrotu do gry?
Jeśli chodzi o Mikołaja Tudruja, to niestety są to zerwane więzadła w kolanie, więc myślę, że to jest raczej dłuższy okres. Nie chciałbym tutaj dywagować, ale myślę, że od 6-8 miesięcy to są takie przerwy przewidywane. Wiadomo, że zależy od tego, jak to będzie się wszystko goiło i jak będzie przebiegała rehabilitacja. A Oskar naciągnął mięsień czworogłowy, więc myślę, że jakieś 3-4 tygodnie. Teraz jest z zespołem juniorów i obserwujemy go jak wróci do zdrowia. Pod pryzmat też drugiego zespołu oczywiście.
Obejmował pan drużynę, która dopiero co spadła z ligi. Teraz prowadzi pan zespół, który prawie awansował. Jakby Pan ocenił i porównał te sytuacje?
Myślę, że w porządku, dobry sezon był za nami. Uważam, że sportowo byliśmy najlepszą drużyną. Gdyby nie ten walkower, to my bylibyśmy w drugiej lidze, więc myślę, że sportowo dobry sezon. Kuba Jezierski, który był w drugim zespole trafił do pierwszego i zaczął tam grać, więc to taki w sumie największy sukces patrząc indywidualnie, bo po to jest drugi zespół, żeby pomóc tym zawodnikom trafić do pierwszego zespołu, więc z tego też się bardzo cieszę, że Kuba przekonał do siebie trenera oraz sztab i teraz pokazał, że gdzieś tam może funkcjonować w pierwszym zespole i grać.
Teraz naszym celem jest oczywiście wygrywać, bo mamy mentalność, żeby wygrywać każdy mecz, ale też wprowadzać zawodników do pierwszego zespołu i mam nadzieję, że w tym sezonie znowu uda nam się komuś pomóc i wprowadzić kogoś do pierwszego zespołu.
Czy bardzo się różni właśnie ta atmosfera w szatni, porównując sytuację dzisiejszą z tą sprzed roku?
Pewne relacje muszą się wytworzyć. W 3-4 tygodnie, a dla niektórych tydzień z nami, to nie da się tak zbudować tej atmosfery. Potrzeba na to czasu. Te osoby muszą się poznać, muszą zacząć ze sobą funkcjonować nie tylko na boisku, ale poza nim. Te relacje się tworzą, tak jak w życiu. Jak kogoś znasz rok, dwa, trzy, to jest inna relacja, inaczej jak tydzień. Więc po prostu ci chłopcy, zawodnicy potrzebują też czasu, żeby stworzyć taką zwartą grupę.
ROZMAWIALI KACPER CYNDECKI I KRZYSZTOF RAKOWICZ