Jak zdrowie Verdaski? ''Ten atak był bardzo niebezpieczny''
fot.: Mateusz Porzucek
Śląsk trudny mecz w Łęcznej (1:1) zakończył bez portugalskiego obrońcy, a trener Jacek Magiera nie ukrywał, że sytuacja wzbudziła duże emocje. Verdasca dopiero co wrócił do gry, po tym jak w końcówce roku doznał urazu na Arenie Zabrze. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.
Raptem dwie kolejki mogliśmy się cieszyć z powrotu do gry Diogo Verdaski, a portugalskiego obrońcę Śląska znowu trapią problemy zdrowotne. Zawodnik nie dokończył piątkowego meczu na stadionie Górnika Łęczna, po tym jak w samej końcówce został kopnięty przez Przemysława Banaszaka podczas wykonywania rzutu rożnego przez beniaminka. Sędzia Paweł Raczkowski napomniał napastnika gospodarzy żółtą kartką, a Verdasca po krótkiej interwencji lekarzy postanowił zacisnąć zęby i jeszcze przez kilka minut pozostawał na murawie mimo ekstremalnych warunków atmosferycznych. Nie ulegało jednak wątpliwości, że to tylko kupowanie czasu dla przygotowującego się Łukasza Bejgera i w 89. minucie trener Jacek Magiera był zmuszony przeprowadzić zmianę.
DRUGI GÓRNIK, DRUGA KONTUZJA
"Verdasca ma bardzo spuchniętą nogę w tej chwili i dosyć głęboko rozciętą skórę, więc ten atak był bardzo niebezpieczny. Sytuacja dla mnie bardzo kontrowersyjna jak dla mnie, gdzie niby piłka nie była w górze i sędzia nie mógł podyktować faulu. Ale nasz zawodnik nie był w stanie kontynuować gry przez pewien moment i musieliśmy grać w osłabieniu. Także sytuacja na pewno wątpliwa i być może do rozstrzygnięcia w regulaminie sędziowskim czy rozgrywek, aby w inny sposób interpretować, bo co z tego, że ktoś kogoś kopnął w polu karnym" -
- mówił na pomeczowej konferencji szkoleniowiec wrocławian. Magiera podkreślał, że faul nie został odgwizdany, przeciwnik nadal miał okazję do wykonania rzutu rożnego, a jednocześnie pełniący jedną z najważniejszych roli w kryciu Verdasca był wyeliminowany z gry.
Ewentualna absencja Portugalczyka w kolejnym ligowym występie zielono-biało-czerwonych stanowiłaby bardzo poważy problem dla sztabu trenera Magiery. Pozyskany latem obrońca po trudnym początku sezonu, we wrześniu i październiku ustabilizował formę stając się pewnym punktem wyjściowej jedenastki. W meczu na stadionie Wisły Kraków (5:0) zdobył pierwszą bramkę w ekstraklasie, jednak nie dokończył 2021 roku bez kłopotów zdrowotnych, po tym, jak w 17. kolejce już w przerwie był zmuszony opuścić murawę w wyjazdowym starciu z Górnikiem Zabrze (1:3).
NIE TYLKO VERDASCA
Kontuzje miejsca w kadrze na spotkanie w Łęcznej pozbawiły także Matusa Putnockiego oraz Petra Schwarza. Nieobecność Słowaka była łatwiejsza do przełknięcia, bo między słupkami Śląska od trzech kolejek i tak stoi Michał Szromnik, a na Lubelszczyźnie rolę rezerwowego pełnił występujący na co dzień w drugoligowych rezerwach Józef Burta. Uraz Czecha był zauważalny tym bardziej, że z powodu nadmiaru żółtych kartek pauzować musiał kapitan zespołu Krzysztof Mączyński, a w środku pola wybiegli Szymon Lewkot oraz Waldemar Sobota. Pytany o sytuację Schwarza i Putnockiego trener Magiera na odbywającej się bez udziału dziennikarzy pomeczowej konferencji nie był jednak skory do udzielania szczegółowych informacji, więc trudno przewidzieć, czy będą gotowi na sobotni mecz z Piastem Gliwice we Wrocławiu (początek o 17:30).