Leszczyński: Podyktowano przeciwko nam kontrowersyjne karne
fot.: Miłosz Ślusarenko
W sobotni wieczór Śląsk Wrocław zremisował 2:2 z Ruchem Chorzów. Dla Trójkolorowych był do już dziesiąty mecz z rzędu bez porażki. Goście dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, ale Niebiescy po dwóch rzutach karnych odrabiali straty. Na temat jednego z nich wypowiedział się bramkarz Rafał Leszczyński, który za faul na Szczepanie obejrzał żółty kartonik.
Rafał Leszczyński: Na pewno jest duży niedosyt. Trzeba sobie powiedzieć, że podyktowano przeciwko nam kontrowersyjne rzuty karne. Z mojej perspektywy byłem pierwszy przy piłce. Napastnik bardziej we mnie wpadł niż ja w niego.
Jestem na to zły, bo padłem ofiarą tego, że próbuję grać na przedpolu. Jak odwrócimy sytuację i napastnik wpadłby we mnie spóźniony i ja bym się położył i krzyczał, to ciekawe czy byłby odgwizdany faul. Problematyczna sytuacja. Niech tę sytuację oceniają eksperci.
Cieszymy się, że zostajemy na pozycji lidera. Nie sprawdzaliśmy nawet innych wyników i byliśmy skupieni na pracy w meczu z Ruchem. Szkoda, że nie udało się wygrać. Niewiele się działo pod naszą bramką. Dwa karne, duża szkoda. Żałuję też, że nie było naszych kibiców. Z nimi byłoby nam łatwiej. Takie piłkarskie święta powinni oglądać fani obu ekip.
Wypowiedź dla Canal+:
Zostałem ofiarą tego, że zagrałem na przedpolu, według mnie trafiłem czysto w piłkę. Daniel szedł do końca i po prostu na mnie wpadł. Wydaje mi się, że trzydzieści sekund udawał, że się dusi, po czym za minutę strzela karnego i się cieszy, jakby nic się nie stało. Pozostawiam to ekspertom.
Sędzia powiedział, żebym przyszedł po meczu do szatni. Na pewno się wybiorę i zobaczymy, co mi przekaże.
źródło: slaskwroclaw.pl/canal + sport
