Magiera: Ararat zagra podobnie jak ostatnio

Magiera: Ararat zagra podobnie jak ostatnio

fot.:

Trener Jacek Magiera spotkał się z dziennikarzami na oficjalnej konferencji prasowej przed rewanżowym meczem 2. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy z Araratem Erywań. Śląsk tydzień temu wygrał w Armenii 4:2, jednak jego szkoleniowiec podkreśla, jak ważna jutro będzie koncentracja.



 

Czy w jutrzejszym meczu spodziewa się pan Araratu grającego inaczej niż w tydzień temu czy występ w Giumri może dać im poczucie, że nie ma co kombinować?

Widzieliśmy trzy mecze Araratu – dwa mecze przeciwko Fehervarowi w poprzedniej rundzie i ten, który rozegrali z nami. To drużyna, która zawsze gra bardzo podobnie, więc spodziewam się ich podobnej gry i zaangażowania, jak tydzień temu. Zespół z Armenii jest nieobliczalny, z pewnością nie można go lekceważyć. Mamy dobra zaliczkę jednej bramki, natomiast mimo wyniku 4:2, ten dwumecz cały czas nie jest zakończony. Jutro musimy być maksymalnie skoncentrowani, mamy być zespołem, który ma kontrolę nad meczem i awansuje, bo taki jest nasz cel. Nie myślimy o kolejnych spotkaniach, nie wybiegamy do trzeciej rundy, nie wspominamy o ekstraklasie. Robimy to co najbardziej lubimy, czyli gramy mecze o stawkę.

Waszym sprzymierzeńcem jutro, w odróżnieniu od meczu w Armenii może być murawa? Czy właśnie ze względu na chęć ochrony tej, która jest na Stadionie Wrocław trenujecie dziś przy Oporowskiej?

Trenujemy przy Oporowskiej ze względu na logistykę. Tutaj też są świetne warunki, nie było potrzeby organizowania zajęć na Stadionie Wrocław, bo w niedzielę graliśmy tam mecz ligowy i mieliśmy przetarcie. Nie ma porównania warunków panujących w naszym mieście do tych, które były tydzień temu w Giumri. Klimat, boisko, frekwencja, wysokość nad poziomem morza. Będąc przed telewizorem tych różnic może się tak bardzo nie odczuwa, ale będąc tam było inaczej. Cieszymy się, że pierwszy mecz się tak potoczył. Ararat również miał swoje sytuacje w pierwszej połowie, jesteśmy świadomi, że nie możemy ich jutro zlekceważyć. Śląsk ma być zainteresowany najpierw sobą, a nie dostosowywać się do przeciwników.

Jak wygląda sytuacja zdrowotna w zespole, to pytanie dotyczy głównie kontuzjowanych ostatnio Marka Tamasa i Patryka Janasika?

Obaj są do dyspozycji na teraz, za chwilę wyjdą na trening, liczę że w jego trakcie nic się nie wydarzy. Mamy do dyspozycji praktycznie wszystkich piłkarzy, którzy zostali zgłoszeni do dwumeczu 2. rundy kwalifikacji. Jedyny, który wypadł to oczywiście Marcel Zylla, ale on z powodu kontuzji już wcześniej został na długo wyłączony z udziału w treningach oraz meczach. Duży wybór cieszy, bo widać, że praca na zgrupowaniu w Chorwacji została na dobrym poziomie i dzięki temu teraz zawodnicy tak wyglądają.

Jak należy zagrać jutro przeciwko Ormianom, by nie narazić się na żadną przykrą niespodziankę?

Ararat jest nieobliczalną drużyną, jeśli chodzi o atak, zawodnicy nie kalkulują. Mając dużo wolnej przestrzeni, piłkę przy nodze odważnie wbiegają nawet na pięciu zawodników, nie przejmują się tym, tylko wręcz przeciwnie, nakręcają. Grają bezpośrednio w transportowaniu piłki na połowę przeciwnika, odbieraniu drugich piłek. Najważniejsza w jutrzejszym meczu będzie organizacja gry, szybkie wejście w mecz, granie po ziemi. Śląsk tak grał, umie tak grał i zamierza tak grać. Wiem, że Cracovia myśli o Śląsku, ale my o nich w ogóle, myślimy o drugim spotkaniu z Araratem, a ich temat wróci w piątek. Nie kalkulujemy, jakiekolwiek wychodzenie przed szereg i patrzenie na to, co będzie za kilka dni czy tydzień może się po prostu nie wprowadzić w życie. Ja jestem tego najlepszym przykładem, kiedy dzień przed pierwszym meczem z Paide (2:1) dowiedziałem się, że nie jadę, bo uzyskałem pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa. Każdy zawodnik ma być przygotowany, ma dbać o siebie, by być w stanie grać co cztery dni, bo to najpiękniejsze w karierze sportowca.

Stoperzy Araratu są niewysocy, czy wyjście dosyć wysokim składem na pierwszy mecz w Armenii było tym podyktowane?

Aspekt podwyższenia wzrostu nie był brany pod uwagę przy konstruowaniu składu na pierwszy mecz z Araratem. Rafał Makowski grał, bo zasłużył w treningu, Fabian Piasecki też absencja Marka Tamasa spowodowała, że roszady w obronie nie były aż tak widoczne, po tym jak przesunęliśmy Dino Stigleca. Nie wiem jeszcze jak zagramy, jeśli chodzi o personalia wiem jaki będzie plan, ale jeden – dwa znaki zapytania co do składu ciągle są, rozmawiamy w sztabie na ten temat.

Po meczu w Giumri zwróciliśmy uwagę na to, że już w samolocie rozpoczęła się odnowa biologiczna. Czy było tak wcześniej?

Mogę mówić o tym, co jest od 22 marca, kiedy rozpoczęliśmy pracę w klubie. Mamy możliwości by zawodnicy już w autokarze mieli regeneracje, są zakupione buty regeneracyjne, Game Ready, który powoduje szybszy powrót do dyspozycji, nie był to nasz pierwszy zabieg, a standard Śląska.

Czy wobec absencji Marka Tamasa rozważa pan, by skrajnym lewym obrońcą w trójce mógł być Dino Stiglec?

Dino pierwszy raz zagrał na lewym boku obrony, taką decyzję podjęliśmy dzień przed meczem, gdy uznaliśmy, że nie możemy brać pod uwagę Marka Tamasa. Odbyłem wtedy rozmowę ze Stiglecem, to jest też opcja na przyszłość. Wiadomo, że czasem można zagrać na półlewym środku zawodnikiem z prawą nogą, bo to też może być atutem, ale szukamy opcji,  by taki zawodnik jednak miał lewą. Tamas i Stiglec te lewe mają na bardzo dobrym poziomie, jest szansa, że Dino na tej pozycji w jakimś spotkaniu jeszcze zagra. Jednocześnie czekamy na Marka, bo to bardzo ważny zawodnik. Stabilizacja w obronie jest niezwykle istotne w kontekście gry całego zespołu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.