Magiera: Obudziliśmy się w odpowiednim momencie
fot.: Marta Lipnicka
Humory we Wrocławiu na pewno dopisują po wygranej nad Wartą Poznań 2:1. Po meczu 27. kolejki Ekstraklasy na pytania dziennikarzy odpowiedział trener gospodarzy Jacek Magiera. "Naszych piłkarzy mogę pochwalić za decyzyjność przy oddawaniu strzałów" - mówi 47-latek.
Trener Jacek Magiera: Cieszymy się z wygranej. Wiedzieliśmy, że przyjedzie do nas zdeterminowana drużyna. Warta gra bardzo defensywnie z pressingiem i mecze z nimi są oparte na pojedynkach. W pierwszej połowie nasz plan zdał egzamin. Warta miała problem, by grać to, co we wcześniejszych spotkaniach. W przerwie móiliśmy o energii, by być blisko siebie, ale także przeciwnika. Myśleliśmy, że szybka czerwona kartka ułatwi nam zadanie, ale tak nie było. Odpuściliśmy przez pewien moment bieganie, które jest kluczem do tego, by odbierać piłkę. W kolejnych minutach dominowały emocje, zdecydowaliśmy się też na udane zmiany i przyniosły one skutek w postaci wygranej. To bardzo ważne trzy punkty dla nas. Gonimy Jagiellonię i taka jest narracja.
Czy wiadomo co z Erikiem Exposito? Zmagał on się z pewnym urazem w drugiej połowie.
Nie wiemy, na pewno ten mecz kosztował go dużo wysiłku. Erik zapracował mocno na dzisiejsze zwycięstwo i gola. Mówiliśmy sobie, by dać z siebie wszystko i zejść z boiska na czworaka. Dobry mecz w jego wykonaniu. W Zabrzu nie zagra, ale o personaliach na następne spotkanie na razie nie będę mówił.
Jak ocenia pan występ Tommaso Guercio w sobotnim spotkaniu?
Bardzo dobrze. To drugi mecz na poziomie Ekstraklasy. Zagrał pewnie i dojrzale.
Wynik jest korzystny dla Śląska, ale niekoniecznie gra. Co dzieje się z ofensywą Śląska?
Wcale nie jest powiedziane, że gra przeciwko dziesięcioma zawodnikami jest łatwiejsza. Czasami wkrada się pewna wątpliwość i ona była widoczna. Mieliśmy problemy w założeniu pressingu. Nie grała głowa, a emocje i obawa, by nie stracić gola. Na szczęście obudziliśmy się w odpowiednim momencie i strzeliliśmy gola w doliczonym czasie gry, co jest ważne dla budowy mentalności. Warta jest niebezpiecznym rywalem. Mieliśmy sześć sytuacji, Warta chyba dwie, więc to zwycięstwo było zasłużone. Pochwalić mogę również naszych piłkarzy za decyzyjność przy oddawaniu strzałów.
Z czego wynikał brak Patricka Olsena i Petra Schwarza w kadrze meczowej?
Patrick Olsen poleciał do Danii, nie wiem jeszcze kiedy wróci, może w poniedziałek lub we wtorek. Petr Schwarz złapał kontuzję w piątek na treningu. Tak samo Michał Rzuchowski.
Czy absencja Erika Exposito może być szansą dla Patryka Klimali w Zabrzu?
Tak, to może być dla niego szansa na przełamanie. Uważam, że to zawodnik, który zdobędzie kilka bramek w tym sezonie. Mówię to z przekonaniem, ponieważ potrafi on wykonywać te zadania, które od nas dostaje.
Miał pan duże pretensje do Jehora Macenki za żółtą kartkę?
Nie, to było bardziej stwierdzenie, by był bliżej napastnika do zbierania długich piłek. Natomiast w przerwie odbyłem z nim rozmowę, by uważał i po czerwonej kartce dla Warty zdecydowałem się na zmianę, by nie ryzykować tym, że zdobędzie drugi kartonik. Gdyby nie pierwsza reprymenda, grałby najprawdopodobniej do końca.
Zastanawiał się pan, czy na końcówkę spotkania nie wpuścić może Buraka Ince?
Był dylemat, kogo wpuścić, czy Jezierskiego, czy Ince. Natomiast Burak nie trenował długo. Wiem, że on patrzy trochę inaczej i pewnie powiedziałby mi, że dwanaście minut wytrzymałby. Natomiast chcieliśmy zobaczyć na murawie naszego wychowanka z akademii, a dodatkowo chcemy wypełnić jak najszybciej limit młodzieżowców, bo nie chcemy płacić kary.
