Matsenko: To coś więcej niż wygrana

Matsenko: To coś więcej niż wygrana

fot.:

Spotkania w Krakowie nie dokończył Yehor Matsenko. Ukrainiec musiał przedwcześnie opuścić boisko po dwóch żółtych kartkach, które ujrzał w drugiej połowie. Co lewy obrońca Śląska powiedział o swojej postawie i dwunastym meczu z rzędu bez porażki? 



 

Dziesiąta wygrana w sezonie, ale tym razem w takich okolicznościach, gdzie tracicie dwóch zawodników w trakcie meczu. Zgadzasz się, że właśnie takie spotkania jak ten buduje waszą jedność z zespole? 

Jest to świetne uczucie. Kiedy wróciliśmy do szatni, myślałem, że ją rozwalę z tej radości. Mamy charakterny zespół, który widać na boisku. Śląsk poradził sobie w dziewiątkę i cieszymy się, szczególnie, że mieliśmy nerwową końcówkę, ale takie mecze musimy wygrywać jeśli myślimy o czymś więcej. Trzy punkty jadą do Wrocławia i to nas napędza, motywuje, by pracować dalej. 

Czy to był wasz najtrudniejszy mecz w sezonie? 

Zależy od której minuty. Pierwsza połowa była dobra w naszym wykonaniu, ja też miałem sytuację, gdzie mogłem strzelić gola i być może wtedy mecz też inaczej potoczyłby się. Jeśli popatrzymy na końcowe fragmenty w ostatnich spotkaniach, to ten w Krakowie nie był najcięższym. Powtórzę jeszcze raz, cieszymy się z wygranej i to nasz dwunasty mecz bez porażki. 

Poznałeś się jako bardzo charakterny zawodnik, który nie odstawia nogi, ale przeciwko Cracovii poszedłeś trochę o krok za daleko? Musiałeś przedwcześnie opuścić boisko po drugiej żółtej kartce. 

Przy pierwszej żółtej kartce może niepotrzebnie wykonałem wślizg, ale kiedy już idę do końca to nie ma czasu na kalkulacje, gdzie mam na przykład stać. To jest piłka i emocje. Jeśli chodzi o drugi kartonik, wiedziałem, że rywal będzie szedł do boku, ale nie wiem, dlaczego tak zareagowałem. Być może to zmęczenie, albo skurcze. Cieszę się, że drużyna podtrzymała prowadzenie, na boisku było czuć pozytywną energię Aleksa Petkova i całej defensywy, dlatego sądzę, że to coś więcej niż wygrana. 

Po twoim wykluczeniu podszedł do ciebie Erik Exposito i widać było, że krzyczy coś w twoim kierunku. Możesz zdradzić, co ci przekazał? 

To jest nasz kapitan, więc biorę wszystkie jego uwagi do siebie. Erik nie był wkurzony w tamtym momencie, ale to zostaje między nami. Do końca nie wiedziałem też, czy sędzia wyciągnie kartonik. Faktycznie, zahaczyłem piłkarza Cracovii, ale czy był to faul, by pokazać tą drugą żółtą kartkę? Zostawiam to ekspertom. 

Wspominałeś już o swojej sytuacji bramkowej. To już drugi kolejny mecz, w którym masz dobrą okazję, by trafić do siatki. W końcu wpadnie? 

Mam swoje cele w tym sezonie. Pierwszym było móc zagrać w pierwszym zespole, udało się to osiągnąć. Teraz oprócz swojej pracy na boisku chciałbym pomóc drużynie i strzelić gola. Rozmawiałem z rodzicami i oni cały czas powtarzają mi, że w końcu ta bramka padnie. Nie może być tak, że do końca sezonu piłka nie trafi do siatki. Wierzę, że stanie się to w takim momencie, że pomoże Śląskowi wygrać mecz. W spotkaniach z Cracovią, ŁKS-em, czy Górnikiem staram się pomóc drużynie. Być może czegoś brakuje, ale ja liczę na to, że strzelę gola wtedy, kiedy będzie on bardzo potrzebny. 

 

Marcin Sapuń

Autor

Marcin Sapuń

Urodzony Wrocławianin i oczywiście kibic Śląska Wrocław. W redakcji działam od lipca 2022 roku, a od marca 2024 roku pełnię funkcję zastępcy redaktora naczelnego. W Śląsknecie zajmuję się głównie pisaniem artykułów, ale również komentowaniem meczów, czy ostatnio tworzeniem wyjazdowych kulis.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.