Nici z transferu? Skrzydłowy wraca do treningów ze Śląskiem
fot.: Rafał Sawicki
W zeszły poniedziałek duże poruszenie wywołała informacja o braku Johna Yeboaha na pierwszym czerwcowym treningu. Powodem absencji skrzydłowego były negocjacje w sprawie kontaktu z nowym, zagranicznym klubem. W kolejnych dniach okazało się, że kością niezgody pozostawała kwota za zawodnika , którą jeden z francuskich klubów miał zapłacić Śląskowi. Czy Yeboah jeszcze w czerwcu opuści Wojskowych?
19 czerwca, czyli tydzień temu Śląsk Wrocław rozpoczął przygotowania do nowego sezonu ekstraklasy. Podopieczni Jacka Magiery na przełomie czerwca i lipca nie wybiorą się na zagraniczne zgrupowanie, będą trenować na obiektach przy ulicy Oporowskiej 62. Na pierwszym treningu obecnych było dwudziestu zawodników. Wśród nieobecnych znalazł się między innymi najlepszy strzelec WKS-u, John Yeboah. Klub dość szybko poinformował, że absencja Niemca spowodowana jest rozmowami związanymi z potencjalnym transferem.
ZAMIESZANIE Z TRANSFEREM DO FRANCJI
Jak potwierdził nam nowy dyrektor sportowy David Balda, zainteresowany sprowadzeniem Yeboaha miał być klub z francuskiej Ligue 1 (najprawdopodobniej ktoś z dwójki z Clermont/Montpellier). Jednak w kolejnych dniach żadna ze stron nie wydała żadnego komunikatu odnośnie transferu skrzydłowego. W mediach zaczęły pojawiać się informacje, że tak naprawdę oba kluby nie dogadały się jeszcze w sprawie kwoty transferu (Śląsk podobno oczekuje za swojego najlepszego zawodnika co najmniej trzy miliony euro), ale 22-latek otrzymał zgodę na wyjazd do Francji, by zaznajomić się z całą otoczką w nowym miejscu.
YEBOAH WRÓCI WE WTOREK DO TRENINGÓW ZE ŚLĄSKIEM
Medialne doniesienia udało nam się potwierdzić u rzecznika prasowego Śląska, Jędrzeja Rybaka. WKS nie zaakceptował oferty za Johna Yeboaha i skrzydłowy otrzymał informacje, że we wtorek ma stawić się na treningu przy Oporowskiej 62.
Nie wiadomo, czy rozmowy z francuskim klubem zostaną jeszcze wznowione, chociaż 23-latek na pewno nie może narzekać na zainteresowanie z innych stron. Pytanie, czy wrocławski klub zaakceptuje inne oferty?
