Piasecki (nie) chciany w Śląsku
fot.: Marcin Folmer
Trudno powiedzieć, jak będą układać się dalsze losy Fabiana Piaseckiego w Śląsku, gołym okiem widać jednak, że nawiązanie do formy, którą imponował jesienią w Stali Mielec będzie dużym wyzwaniem. W niedzielnych derbach województwa dla wrocławianina zabrakło miejsca nawet na ławce rezerwowych. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.
Choć trener Jacek Magiera obrusza się na jakąkolwiek sugestię jego konfliktu z Fabianem Piaseckim, trudno oprzeć się wrażeniu, że relacje szkoleniowca i napastnika Śląska są cokolwiek skomplikowane. Gdy pod koniec sierpnia urodzony we Wrocławiu zawodnik decydował się na wypożyczenie do Stali Mielec, szkoleniowiec zielono-biało-czerwonych na konferencji prasowej bez ogródek mówił, że „Piasecki od dłuższego czasu chodził do dyrektora sportowego Dariusza Sztylki i mówił, że źle się czuje”. Napastnik został wypożyczony na Podkarpacie, gdzie z miejsca stał się centralną postacią ofensywy zespołu trenera Adama Majewskiego, a jego powrót do Wrocławia po rundzie jesiennej wzbudzał tym większe zainteresowanie, że szykowane było odejście Erika Exposito do Chin.
NIEWYKORZYSTANE SZANSE
Piasecki wreszcie znalazł się w sytuacji, na której zależało mu od samego początku. Choć w połowie stycznia, gdy temat odejścia Hiszpana pozostawał jeszcze w sferze spekulacji mówił nam, że się nad tym nie zastanawia, kamień z serca z pewnością mu spadł. Nowy-stary napastnik wrocławian od początku roku był podstawowym napastnikiem zespołu trenera Jacka Magiery, sęk w tym, że kompletnie nie wykorzystywał szans w meczach przeciwko Lechii (0:2) i Górnikowi Łęczna (1:1), a przeciwko Piastowi (1:3) pewności siebie nie dodał mu nawet gol z rzutu karnego. W drugiej połowie lutego transfer Exposito ostatecznie upadł, Hiszpan znowu zaczął trenować z całą drużyną przy Oporowskiej, a Piasecki wrócił do punktu wyjścia. Mało kto spodziewałby się jednak, że w niedzielnych derbach z Zagłębiem zabraknie go nawet na ławce rezerwowych.
BYŁBY NADZIEJĄ
- W trakcie tygodnia mieliśmy na głównym boisku przy Oporowskiej grę kontrolną. Jeden zespół był ustawiony w systemie takim, że szykowaliśmy się do meczu z Zagłębiem, a drugi imitował rywala. Fabian był wystawiony w podstawowym składzie, miał swoje zadania do wykonania. Po analizie, obserwacji, mieliśmy dużo uwag do jego gry. Dostał tą informację przy całej drużynie w piątek na treningu i wypadł z podstawowego składu, bo inni, w tym Erik Exposito, okazali się zawodnikami w lepszej dyspozycji -
- wyjątkowo bezpośrednio przyznawał pytany przez nas na pomeczowej konferencji prasowej o sytuację Piaseckiego trener Magiera zastrzegając, że w sprawie nie ma żadnego drugiego dna. Szkoleniowiec Śląska przed kamerami telewizyjnymi dodawał, że na derby potrzebował zawodników w stu procentach skupionych na grze przeciwko Zagłębiu i generalnie w barwach wrocławian. Dopytywany czy Piasecki kimś takim nie był, między słowami przyznał, że nie.
Piasecki niespodziewanie zniknął z kadry na spotkanie z Miedziowymi podobnie jak Szymon Lewkot, jednak sytuacja 23-latka jest inna niż napastnika zielono-biało-czerwonych. O ile w przypadku Lewkota raczej nie ma większych wątpliwości, że wcześniej niż później ponownie wróci do wyjściowej jedenastki, tak po powrocie Exposito i dobrych wiosennych zmianach Caye Quintany, Piasecki w Śląsku może się stać po prostu niepotrzebny. Król strzelców I ligi sprzed dwóch lat, zgodnie z zapowiedziami trenera Magiery, nie wrócił w tym okienku do Stali, a szanse definitywnie rozpłynęły się wraz z zamknięciem okna transferowego 28 lutego. Piaseckiego ze Śląskiem wiąże kontrakt obowiązujący do końca czerwca 2024 roku, a w każdej innej sytuacji przed zbliżającym się meczem przy Łazienkowskiej pisalibyśmy o nim jako o nadziei zielono-biało-czerwonych. W rundzie jesiennej, w barwach Stali Piasecki na stadionie mistrza Polski zanotował gola i asystę (3:1), na listę strzelców wpisał się też w swoim jedynym występie w Warszawie w roli zawodnika Śląska (1:2 w październiku 2020).