Pich: Klub nie trzymał się strategii (WYWIAD)

Pich: Klub nie trzymał się strategii (WYWIAD)

fot.:

Wraz z zakończeniem sezonu ze Śląska odszedł Robert Pich - najskuteczniejszy obcokrajowiec w historii klubu. Jak sympatyczny Słowak wspomina swój czas w WKS-ie? Gdzie można dobrze zjeść we Wrocławiu? Dlaczego strzela tylko na początku sezonów i co poszło źle w minionych rozgrywkach?



 

Cześć Robert, co u Ciebie, co teraz robisz?

Teraz jestem w domu na Słowacji. Miałem wakacje, zacząłem trenować indywidualnie i czekam na oferty, żeby zacząć trenować z jakąś drużyną.

W Śląsku rozegrałeś łącznie 273 spotkania - czy rozstanie z WKS-em było dla ciebie w jakiś sposób bolesne?

Nie powiedziałbym bolesne, bo już wcześniej spodziewałem się, że ten kontrakt nie będzie przedłużony. Nie byłem na to nastawiony. Oczywiście, ten czas, który spędziłem w Śląsku, był bardzo długi i ten klub jest dla mnie specjalny. Nigdzie indziej nie byłem tak długo. Był to mój drugi dom. Mam tu dużo przyjaciół, kolegów, wielu spotkałem właśnie dopiero tutaj. Czy w klubie, czy na mieście. To, że kończę już tutaj swoją przygodę, na pewno będę odczuwał przy przeprowadzce, będzie mi przykro, ale tak jak mówiłem - wiedziałem, że klub nie będzie chciał przedłużyć umowy, także byłem na to gotowy. 

We Wrocławiu przeżywałeś dużo wzlotów, pewnie też dużo upadków - jak zapamiętasz karierę w Śląsku?

Dokładnie tak jak mówisz. Raz na górze, raz na dole. Było tak w zasadzie co sezon, czy co dwa sezony. Byliśmy na górze, najwyżej udało się czwarte miejsce zrobić, ale graliśmy też parę razy o utrzymanie. Szkoda, że była taka duża różnica między sezonami i te wyniki nie były co roku powtarzalne. Ja jednak mam dobre wspomnienia. Czułem się tu bardzo dobrze, tak jak moja rodzina, spotkałem tu dużo dobrych ludzi i zawsze będę pamiętał o Śląsku. Był to dla mnie fajny czas i nie mogę nic złego na ten klub powiedzieć.

Co ze swojego pobytu w Śląsku wspominasz najlepiej?

Jest to duży okres i ciężko jest wyciągnąć coś najlepszego, ale na pewno dwa razy jak graliśmy w Europie. Raz eliminacje do Ligi Europy, raz do Ligi Konferencji. To były najprzyjemniejsze momenty, bo graliśmy dobrze i czuliśmy wsparcie kibiców. Ten okres był najlepszy.

A najgorzej?

Najgorzej było oczywiście grać, jak ten sezon, o utrzymanie. Trzy sezony temu tak samo były trudne momenty. Pierwszy raz w karierze spotkałem się z grą o utrzymanie i było to bardzo ciężkie. Z drugiej strony cieszę się, że z tej sytuacji się uratowaliśmy i utrzymaliśmy klub w ekstraklasie. Musieliśmy o to walczyć, bo o utrzymanie gra się ciężej niż o wyższe cele.

Czy masz po rozstaniu się ze Śląskiem poczucie niedosytu? Czujesz, że mogłeś tu zrobić jeszcze więcej, czy jesteś raczej zadowolony z tego, co tu osiągnąłeś?

Bardziej uczucie niedosytu. Chociaż graliśmy o 4 miejsce, to szkoda, że nie zdobyliśmy żadnego medalu i to jest coś, z czego nie jestem zadowolony. Spędziłem tu dużo lat i chciałem zdobyć ze Śląskiem medal, a myślę, że parę sezonów było takich, że spokojnie mogliśmy chociaż to 3 miejsce zająć. Z tego mogliśmy wyciągnąć więcej. Podobnie z ostatnim sezonem - graliśmy kwalifikacje do Ligi Konferencji i myślę, że byliśmy w stanie wejść do fazy grupowej, ale przez swoje błędy byliśmy słabsi od Hapoelu. Będę wspominał, że mogliśmy wyciągnąć z tego więcej.

We Wrocławiu zapisałeś się jednak wręcz jako klubowa legenda, najskuteczniejszy obcokrajowiec w historii klubu, choć jest to nieco krzywdzące określenie, bo wszyscy traktowali cię tu chyba raczej swojego. Jesteś dumny z tych statystyk?

Jestem dumny, bo z początku w ogóle nie myślałem, że będę tak długo w klubie, a z drugiej strony nawet nie wiedziałem, że przybliżam się w tych statystykach obcokrajowców. Dowiedziałem się dopiero, gdy byłem tego bardzo blisko i byłem bardzo szczęśliwy, że mogłem to osiągnąć. Jestem najskuteczniejszym obcokrajowcem i jest to dla mnie wielka duma, bardzo się z tego cieszę. Nie byłem napastnikiem, więc cieszy to jeszcze bardziej. Szkoda tylko, że te bramki nie dały nam żadnego sukcesu, bo chciałbym zamienić je na jakiś medal. Cieszy mnie też to, że nie czułem się jak obcokrajowiec, nie byłem tak traktowany w klubie. Czułem się tu jak w domu, co jest zasługą wszystkich pracowników i całego klubu, że od razu było mi tu tak dobrze i mogłem skupić się na graniu w piłkę. Jestem z tego bardzo dumny i myślę, że w przyszłości jeszcze bardziej będę na to tak patrzył. Że na koniec zapisałem swoją historię w Śląsku jako obcokrajowiec.

Nie uciekniemy jednak od trudnego sezonu, który na szczęście jest już za nami. Jak zdiagnozowałbyś problemy Śląska w minionych rozgrywkach? Co poszło źle?

Myślę, że dużo ludzi nie umie odpowiedzieć na to pytanie. Graliśmy o europejskie puchary, a później nagle o spadek. Jest to bardzo rzadki przypadek, żeby w jednym sezonie zanotować taki regres. Jak o tym myślałem, to jest dużo powodów, które mogły o tym zadecydować. Na początku sezonu, gdy graliśmy mecze eliminacyjne, to już wtedy było dużo meczów, w których traciliśmy ważne punkty, ale nikt nie zwracał na to uwagi. Traciliśmy też dużo punktów w samych końcówkach. Te mecze następowały po sobie szybko, jeden po drugim, a przez Ligę Konferencji nikt nie zwracał na nie uwagi na ekstraklasę. Jak odpadliśmy, to okazało się, że zaraz jesteśmy gdzieś na 8 miejscu i trzeba zdobywać punkty, a przyszły porażki i przyszłość potoczyła się w innym kierunku. Przyszła zmiana trenera i atmosfera w klubie siadła. Wszystko działo się jakby przeciwko nam, gra nie wyglądała dobrze i ciężko były wygrywać. Brakowało nam punktów. 

Myślę też, że klub na początku sezonu obrał drogę, że chciał pracować z młodymi piłkarzami, dużo młodych dostawało okazję gry i wszyscy byli z tego zadowoleni, bo młodzi grali. Ale jak nagle zrobiła się trudna sytuacja, to starsi zawodnicy musieli to ratować. Jeśli klub chciał iść taką drogą, że stawia na młodych, to mógł się trzymać tego dłużej. Pożegnano się z trenerem Magierą, który powinien dłużej pracować. Powinien dostać więcej czasu, żeby zrobić jakieś wyniki, ale sytuacja zrobiła się na tyle ciężka, że na koniec ligi grali zawodnicy, którym kończyły się kontrakty. Ostatnie mecze grało 5-6 zawodników, których w klubie teraz nie ma i to jest dla mnie ciekawe. Myślę, że klub z tą strategią na początku wyglądał dobrze, ale później od niej odszedł i trzeba było się ratować. Nie wiem, jak to będzie wyglądać teraz. Punktów, które zadecydowały o sezonie było więcej, ale dla mnie to dużo zmian i strategia, której klub się nie trzymał.

Skoro jesteśmy już przy trudnych tematach, to jak to jest z twoją formą strzelecką? Zauważyłem pewną tendencję, że na początku sezonu zmieniasz się w rasowego snajpera, który wyczynia na boisku cuda, ale z biegiem czasu ta skuteczność gdzieś znika. Potrafisz to jakoś wytłumaczyć?

Też to zauważyłem. Nie wiem do końca jak to wytłumaczyć. Żartujemy, że na początku sezonu jest jeszcze ciepło i wtedy mi się lepiej gra, a jak przyjdzie zima to palce marzną i forma spada. Zawsze starałem się to przełożyć, ale statystyki pokazują, że nabijam je głównie latem. To zależy też od tego, jak drużyna gra, bo na początku dobrze graliśmy i strzelałem, a później forma poszła na dół i forma całej drużyny też poszła na dół. 

Z którym trenerem pracowało ci się we Wrocławiu najlepiej?

Nie chciałbym tak mówić, trudno mi ocenić. Np. za trenera Lavicki i za trenera Magiery czułem się bardzo dobrze i myślę, że klub mógł osiągnąć sukces, gdyby dłużej się ich trzymał. Jeszcze zapomniałem o trenerze Urbanie, tak teraz sobie pomyślałem.

A jest może jakiś, który wyjątkowo zalazł ci za skórę?

Miałem to szczęście, że miałem dużo trenerów w Śląsku, ale z żadnym nie miałem problemu. Cieszy mnie to, że przy każdym trenerze udawało mi się walczyć o miejsce w składzie i z każdym miałem dobre relacje.

Jakim trenerem był Jacek Magiera i dlaczego twoim zdaniem nie wyszło mu w Śląsku?

Trener Magiera ma dobrą wizję, dobrze rozmawiał o piłce i w dobry sposób tłumaczył, jak chce grać. Oczywiście, miał dużo młodych piłkarzy i taka była strategia całego klubu, natomiast jeśli ktoś miał formę, to na niego po prostu stawiał. Treningi były bardzo dobre, a dlaczego nie poszło, to już po części tłumaczyłem. Mieliśmy słabszy okres, czego przy takiej liczbie młodych zawodników można było się spodziewać, ale trzeba też dać temu czas. Myślę, że przy słabszym momencie nie dano mu potrzebnego czasu, przez co nie osiągnął tego, czego chciał klub.

We Wrocławiu spędziłeś szmat czasu, więc nawiązałeś pewnie również wiele przyjaźni. Będziesz utrzymywał prywatne kontakty z ludźmi ze Śląska?

Oczywiście, mam kontakty w klubie, zawodnicy i ludzie pracujący w klubie. Zawodnicy, którzy już z klubu odeszli. Nie chce mówić konkretnie, żebym o kimś nie zapomniał, ale mam dobre kontakty i relacje. Tak samo spotkałem ludzi, którzy z piłką nic wspólnego nie mają. Mam tu bardzo dużo znajomych i myślę, że Wrocław będę jeszcze w przyszłości odwiedzał.

Przez te lata w Śląsku musiałeś pewnie również dobrze poznać Wrocław. Jest jakieś miejsce, którego będzie ci szczególnie brakowało?

Moje osiedle, na którym mieszkałem. Spędziłem tam dużo czasu, nasz synek też się tam wychowywał, więc traktuje to jak dom. Tamto miejsce, tamci koledzy, będę miał same dobre wspomnienia i na pewno będzie mi tego brakowało. Nie będzie łatwo stamtąd odejść, ale na szczęście nie jest to daleko od Słowacji, więc możemy odwiedzać Wrocław i wspominać dobre czasy.

Gdybyś miał polecić teraz jakiemuś nowemu zawodnikowi Śląska najlepsze miejsce na obiad w mieście, to co by to było?

Mnie się najbardziej podobało na rynku. Bardzo dużo fajnych restauracji i świetna atmosfera. Za każdym razem, gdy ktoś odwiedzał mnie z zagranicy, to mu się od razu bardzo podobał rynek wrocławski.

Kończąc już temat Śląska, chciałbym zapytać również o twoją przygodę w reprezentacji. Jak uważasz, czemu nie udało ci się tam nigdy zaistnieć? Byłeś kiedyś blisko kadry?

Blisko byłem dużo razy, bo prawie co przerwę na kadrę byłem brany pod uwagę jako zmiennik w razie czyjejś kontuzji. Jest to decyzja trenera i sam czasami nie rozumiałem, dlaczego trener wolał czasem wybrać innych zawodników, którzy nie mieli takich statystyk, albo nie grali tyle minut. Nie mogłem nic z tym zrobić, bo zawsze jest to decyzja trenera. Nawet dziennikarze mówili, że mógłbym dostać jakąś szansę, ale tego się nie doczekałem. Póki gram w piłkę wierzę jednak, że jeszcze mi się to uda. Ciężko na to pracowałem i chciałbym w reprezentacji zagrać. Może w przyszłości czas na to przyjdzie, bo teraz w kadrze Słowacji zmieniają trenera i czekają na decyzję, kto będzie nowym szkoleniowcem. Może jeszcze doczekam się powołania.

Jakie masz plany na przyszłość, gdzie będzie można oglądać cię w przyszłym sezonie?

No właśnie tego sam nie wiem. Chciałbym jeszcze z dwa lata grać, zobaczymy jakie będą oferty, bo nie jestem teraz w stanie powiedzieć, nie mam nic konkretnego. Jeśli będzie kilka ofert, to będę mógł sobie wybierać, ale jeśli pojawi się tylko jedna, to będę musiał po prostu zdecydować, czy idę, czy nie. Otwiera się okienko transferowe, kluby zaczynają działać, więc może za jakiś czas okaże się, gdzie będę grał. Nic konkretnego jeszcze nie mam.

Chciałbyś pozostać w Polsce?

Jeśli nadarzy się taka okazja, to nie mam z tym problemu. W Polsce czuję się dobrze i jeśli pojawi się oferta dobra dla mnie i dla mojej rodziny, to możemy zostać w Polsce, a jeśli nie, to też nie mam problemu, żeby iść za granicę i spróbować gdzieś indziej.

Zastanawiałeś się już, co chcesz robić po zakończeniu kariery?

Tak, czasami o tym myślę, ale nie mam jakiegoś konkretnego planu. Chciałbym spróbować pracy menedżera albo skauta, ale nie mogę tego spróbować, dopóki gram. Zobaczymy, jak skończę, czy w czymś takim zacznę działać. Ale np. w roli trenera nie chciałbym pracować.

Sprawiasz wrażenie bardzo ułożonego gościa - jak myślisz, dlaczego piłkarze po przejściu na emeryturę tak często nie potrafią znaleźć swojego miejsca? Niektórzy popadają w nałogi, hazard, trwonią majątki. Nie boisz się takiej rzeczywistości?

Tego się w ogóle nie boję. Od pewnego czasu młodzi piłkarze odkładają sobie założone pieniądze, kupują mieszkania i trochę inaczej do tego podchodzą, inwestując pieniądze. Myślę, że takich piłkarzy, którzy popadają w hazard czy inne nałogi po karierze będzie coraz mniej. Ja też staram się inwestować, żeby po zakończeniu kariery nie musieć od razu ciężko pracować, tylko móc normalnie żyć. A jeśli inni piłkarze źle kończą, to dlatego, że nie skupiają się na tym, co będą robić po piłce. Te pierwsze 2-3 lata są dla nich bardzo ciężkie.

Na koniec, chciałbyś przekazać coś kibicom Śląska?

Chciałbym podziękować za te wspólne lata, za wsparcie z trybun. Dziękuję, że przychodzili na nasze mecze nawet w słabszych momentach. Zawsze starałem się dawać z siebie maksa, były lepsze i gorsze momenty, ale dziękuję za ten czas i za to, że mogłem być w tym klubie. Zawsze mnie szanowali, będę zawsze dobrze to pamiętał i będę Śląskowi kibicował. Mam nadzieję, że jak najszybciej wróci na dobre miejsca w tabeli, do dobrych wyników. Dziękuję za ten czas.

 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.