Plusy i minusy meczu z Wisłą Kraków

Plusy i minusy meczu z Wisłą Kraków

fot.:

Kto zasługuje na pochwałę, a kto na krytykę po poniedziałkowym spotkaniu z Wisłą Kraków (1:1)? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu Śląska Wrocław.



 

PLUSY MECZU

Caye Quintana

Jak nie strzelał, to nie strzelał, ale kiedy się przełamał, to na całego. Caye Quintana w poniedziałkowym meczu zdobył pierwszą bramkę we Wrocławiu i poszedł za ciosem po ubiegłotygodniowym trafieniu w Częstochowie (1:1). Symptomatyczne, że Hiszpan na razie trafia tylko w końcówkach pierwszych połów, a choć jego gol przeciwko Wiśle Kraków miał inne znaczenie dla losów gry niż przy Limanowskiego, także ważył bardzo dużo. Quintana na początku kadencji Piotra Tworka idealnie wszedł w buty bezproduktywnego Erika Exposito, a dzięki jego wyrównującemu trafieniu w meczu 29. kolejki Śląsk dostał skrzydeł. Niewiele brakowało, by jeszcze w pierwszej połowie, objął prowadzenie, a trafienie Quintany bardzo skutecznie zakończyło też okres pewności siebie, jaki Białej Gwieździe towarzyszył praktycznie od samego początku meczu na Pilczycach.

Nie pękają

Śląsk po szybko straconym golu w meczu o sześć punktów znalazł się pod ogromną presją, jednak kolejny raz pod wodzą trenera Tworka pokazał, że złamać go wcale nie jest tak łatwo. Zespół prowadzony przez byłego opiekuna Warty Poznań wcześniej pokazał to w Płocku, gdy na fatalną pierwszą połowę odpowiedział nieporównywalnie lepszą drugą i wygrał 2:1, a nawet w poprzedniej kolejce na stadionie Rakowa Częstochowa. Wtedy też wydawało się przecież, że gol wyrównujący napędzi wicemistrza, który spokojnie pokona Śląsk 3:1 albo 4:1, a nic takiego się nie stało, wręcz to Waldemar Sobota w doliczonym czasie miał na nodze piłkę meczową. W Wielkanocny Poniedziałek zielono-biało-czerwoni kompletu punktów się nie doczekali, utrzymali jednak trzypunktową przewagę nad strefą spadkową, a to był cel minimum – zwycięstwo bezwarunkowo musi być w sobotę z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza.

MINUSY MECZU

Wejście w mecz

W poniedziałkowe popołudnie nie było chyba kibica Śląska, którego nie poruszyłby fatalny pierwszy kwadrans w wykonaniu zespołu Piotra Tworka. Jerzy Brzęczek na pomeczowej konferencji przyznawał, że właśnie na takim rozpoczęciu arcyważnego starcia mu zależało i faktycznie trudno było odnieść wrażenie, że Wisła Kraków na Pilczycach błyskawicznie narzuciła swoje warunki. Zawodnicy Białej Gwiazdy dłużej utrzymywali się przy piłce, odważniej zbliżali się pod pole karne, a przede wszystkim stwarzali sobie konkretne okazje jedną z nich szybko zamieniając na bramkę. Animusz ekipy z Reymonta słabł z każdą minutą, a ostatecznie ostudził go wspomniany gol wyrównujący Caye Quintany, z lepiej dysponowanym w ofensywie rywalem efekty dla Śląska mogłyby być jednak opłakane. Co gorsza, za kadencji trenera Tworka nie było to nic nowego, bo raptem miesiąc temu podobne wejście w mecz zafundowała mu Wisła z Płocka.

Znowu bez czystego konta

Śląsk pod wodzą trenera Tworka generalnie poprawił się w defensywie, bo ciągle nie stracił więcej niż jednego gola w meczu, niepokoi jednak, że czystego konta nie potrafił zachować już po raz piąty z rzędu. Na zero z tyłu wrocławianie z następcą Jacka Magiery na ławce zagrali tylko w jego debiucie przeciwko Radomiakowi (0:0), a w każdym z kolejnych występów Michał Szromnik musiał sięgać do siatki dokładnie po razie. Okoliczności goli traconych przez Śląsk nie mają żadnego wspólnego mianownika – raz pomylą się obrońcy, kiedy indziej zaskakujący okaże się strzał sprzed pola karnego, ale może właśnie na tym polega największy problem. Wrocławianom systemowo brakuje większej pewności w bronieniu dostępu do własnej bramki, a akurat to na ostatniej prostej niełatwej walki o utrzymanie może mieć bardzo duże znaczenie.

WYDARZENIE MECZU

Nie dali się chorobom

Wrocławianie przy okazji wielkanocnego meczu musieli zmierzyć się z poważnymi problemami kadrowymi, czego efektem było między innymi zejście Łukasza Bejgera i Krzysztofa Mączyńskiego już po 45 minutach. Trener Piotr Tworek na pomeczowym spotkaniu z dziennikarzami nie ukrywał zadowolenia, że pomimo problemów jego drużyna dotrwała do końcowego gwizdka bez porażki, a cenna zdobycz w takich okolicznościach może dać pozytywnego mentalnego kopa. Po remisie z Wisłą Kraków pozostaje niedosyt, bo sześć punktów przewagi nad strefą spadkową byłoby już prawie gwarancją utrzymania, ale biorąc pod uwagę, co wedle słów szkoleniowca, działo się w mikrocyklu i tak należy pamiętać, że mogło skończyć się zdecydowanie gorzej. Margines błędu się skończył, kluczowy pozostaje komplet punktów w kolejnym meczu z Bruk-Betem, który wygrał przecież oba dotychczasowe spotkania ze Śląskiem.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.