PNK: Jeden karny przesądził. Śląsk minimalnie uległ Górnikowi

PNK: Jeden karny przesądził. Śląsk minimalnie uległ Górnikowi

fot.:

Sobotni mecz 12. kolejki Ekstraligi kobiet był dla piłkarek Śląska Wrocław pierwszą ligową próbą w 2026 roku. WKS długo szukał sposobu na wicelidera z Łęcznej, ale o wyniku przesądził szybko podyktowany rzut karny i trafienie Julii Piętakiewicz.



 

Mocny start gości i szybki cios

Od pierwszych minut częściej przy piłce były zawodniczki Górnika. Śląsk ustawił się nisko i przede wszystkim bronił dostępu do własnego pola karnego, jednak już na początku spotkania doszło do kluczowej sytuacji. W czwartej minucie po przewinieniu Aleksandry Żurek arbiter wskazała na jedenastkę, a chwilę później Piętakiewicz pewnym strzałem otworzyła wynik.

Po straconej bramce obraz gry długo się nie zmieniał. Górnik konsekwentnie szukał kolejnych okazji, a Hanna Wieczerzak musiała zachować czujność, w 12. minucie odbiła mocne uderzenie na rzut rożny. Niedługo później groźnie zrobiło się także po akcji zakończonej strzałem Roksany Ratajczyk, ale piłka przeleciała nad poprzeczką.

Lepszy fragment WKS-u, ale bez konkretu

Po trudnym kwadransie Wojskowe zaczęły odważniej przenosić grę na połowę rywalek. Najwięcej zagrożenia pojawiało się po dośrodkowaniach, jednak w decydującym momencie brakowało dokładności, albo w ostatnim podaniu, albo w wyborze rozwiązania w polu karnym.

W okolicach 25. minuty przyjezdne odzyskały kontrolę. Swoich prób szukała m.in. Paulina Tomasiak, ale nie zdołała skierować piłki w światło bramki. Było też nerwowo po zamieszaniach w polu karnym Śląska w końcówce pierwszej połowy, swoje uderzenie oddała Dorota Hałatek, jednak również bez efektu bramkowego. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie.

Druga połowa: Jedna szansa, potem obrona wyniku

Po zmianie stron Górnik znów ruszył aktywnie, próbując szybko dołożyć drugie trafienie. Najbliżej była Weronika Kłoda, która w 51. minucie uderzyła z dystansu minimalnie obok słupka. Później tempo meczu wyraźnie spadło, a rywalki Śląska pilnowały, by nie dopuścić do wyrównania.

Najlepszą okazję WKS wypracował w 70. minucie, po składnej akcji wprowadzonych z ławki Natalii Sitarz i Patrycji Ziemby ta druga oddała mocny strzał z okolic pola karnego, ale zabrakło wykończenia w postaci gola. Górnik odpowiedział groźnym rajdem Tomasiak i dograniem w pole karne, lecz finalizacja Julity Głąb okazała się niecelna. Końcówka należała optycznie do gości, którzy chcieli zamknąć mecz drugim trafieniem, jednak defensywa Śląska i Wieczerzak nie pozwoliły na podwyższenie wyniku. Ostatecznie WKS przegrał minimalnie 0:1.


Śląsk Wrocław – Górnik Łęczna 0:1 (0:1)

Piętakiewicz 5’ (k.)

Śląsk: Wieczerzak – Gec (86’ Lewicka), Musiałowska (46’ Sitarz), Żurek, Piksa, Sokołowska, Szkwarek, Białoszewska, Guzik, Wyrwas (80’ Stasiak), Wojdyła (46’ Ziemba)

Górnik: Piątek – Kaznowska, Piętakiewicz, Lefeld, Rędzia (62’ Kurkutović), Hałatek, Hrelja, Ratajczyk, Głąb, Kłoda, Tomasiak

Żółte kartki: Głąb, Hałatek, Kurkutović (Górnik)

Sędziowała: Michalina Diakow

Adam Paliszek-Saładyga

Autor

Adam Paliszek-Saładyga

Pochodzę z Oleśnicy. Na co dzień zajmuję się optymalizacją oraz analizą danych, w tym również danych piłkarskich. Poza analizami, które możecie przeczytać na Śląsknecie, jestem związany z piłką kobiecą w strukturach Śląska Wrocław. Ze Śląsknetem współpracuję od lipca 2025 roku, a samemu Śląskowi kibicuję od małolata.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.