Polska – Austria. Austriacki ślad w Śląsku Wrocław

Polska – Austria. Austriacki ślad w Śląsku Wrocław

fot.:

W najbliższy piątek reprezentacja Polski zagra z Austrią. Jest to okazja do powrotu do cyklu „Śląskowy ślad”, jaki prezentowaliśmy przy okazji poprzedniego mundialu.



 

Przypomnijmy „ślad francuski” i „argentyński”. Przy okazji transferu Karola Borysa do Westerloo wspominaliśmy „belgijski ślad” WKS-u. Przed meczem z Austrią zbadamy związki graczy Śląska z tym krajem. Kierunek austriacki jest jednym z najpopularniejszych obok niemieckiego i francuskiego. Grało tam wielu piłkarzy tworzących dumną historię wrocławskiego klubu.

TADEUSZ PAWŁOWSKI

W Austrii grało czterech zawodników mistrzowskiej drużyny z 1977 roku. Najbardziej znanym piłkarzem jest Tadeusz Pawłowski. Najlepszy strzelec Trójkolorowych w historii zarówno w Ekstraklasie (63 gole), jak i w europejskich pucharach (14) trafił do Austrii. Ze Śląskiem zdobył Puchar Polski oraz złoty, srebrny (dwa razy) i brązowy medal mistrzostw Polski. Wywalczył także awans do ćwierćfinału Pucharu Zdobywców Pucharów. Był kapitanem drużyny. W sezonie 1982/83 trafił do Admiry Wiedeń. W austriackiej Bundeslidze w 20 meczach strzelił dwa gole. Ostatnie lata kariery spędził w Schwarz-Weiss Begrenz. Tam też rozpoczął pracę trenerską.

W sezonie 1992/93 został szkoleniowcem Śląska, ale nie udało mu się uchronić klubu przed degradacją. Przez kolejne lata był trenerem w Austrii i w Polsce (dwukrotnie Polar oraz Motobi Kąty Wrocławskie). W 2014 roku ponownie zasiadł na ławce trenerskiej ekipy ze stolicy Dolnego Śląska. Mocno odmienił drużynę. W sezonie 2014/15 wywalczył czwarte miejsce w lidze, dające możliwość gry w kwalifikacjach do europejskich pucharów. Tym samym jako  pierwszy i jedyny do tej pory wprowadził Wojskowych na europejskie salony zarówno jako zawodnik, jak i trener. Jako jedyny trener Śląska wygrał plebiscyt Piłki Nożnej na Trenera Roku (2014 rok). W Śląsku pracował z krótką przerwą do 2020 roku jako dyrektor sportowy, trener i dyrektor Akademii. W 2020 roku wrócił do Austrii, gdzie pracował z młodzieżą w Voralberg.

Warto też dodać, że przez lata Pawłowski pomagał byłym piłkarzom Śląska, którzy trafiali do Austrii.

JÓZEF KWIATKOWSKI

Przed Pawłowskim do Austrii wyjechał napastnik mistrzowskiej drużyny Józef Kwiatkowski. Nazwisko nieco zapomniane, a jest to gracz godny przypomnienia. Jest drugim najlepszym po Pawłowskim strzelcem Śląska w europejskich pucharach. W zielono-biało-czerwonych barwach zdobył 47 bramek. Wywalczył z WKS-em awans do I ligi, trzy różne medale mistrzostw Polski, Puchar Polski oraz ćwierćfinał PZP. Grał w reprezentacji Polski. Jego bilans do siedem meczów i jeden gol. Ze Śląska odszedł do Górnika Wałbrzych, a stamtąd wyjechał do Austrii. Grał w SV Sankt Veit. W austriackiej lidze trzykrotnie wpisał się na listę strzelców w 26 meczach. W Austrii mieszka do dziś i nierzadko pojawia się na meczach Śląska.

ROMAN FABER

Roman Faber to znakomity pomocnik, reprezentant Polski (dwa mecze i jeden gol). Lista sukcesów ze Śląskiem jest tożsama z osiągnięciami Pawłowskiego. Po popularnym „Tedim” przejął opaskę kapitańską. Fenomenalnie egzekwował rzuty wolne. Z Wrocławia wyjechał do Wienner S.C., z którym spadł z Bundesligi, a następnie wywalczył awans. Bilans gry w tym klubie to 40 meczów i dwie bramki (27 meczów i jeden w Bundeslidze). Karierę skończył w Victorii Koeln.

JACEK NOCKO

Gdy Śląsk zdobywał mistrzostwo Jacek Nocko, był jeszcze juniorem, uznawanym za duży talent. Ze Śląskiem zdobył trzy medale mistrzostw Polski, Puchar Polski oraz srebro i brąz w mistrzostwach Polski juniorów. Jego karierę zahamowała kontuzja. Niemniej jednak w Śląsku rozegrał blisko 250 spotkań.

W Austrii pojawił się w 1989 roku i mieszka tam do dziś. Grał w Schwarz-Weiss Bregenz i Victorii Bregenz. Jego ostatnim klubem był szwajcarski St. Margarethen. Swego czasu, gdy tylko pojawiał się we Wrocławiu, grywał w drużynie oldbojów WKS-u.

MIROSŁAW PĘKALA

Sezon później w drużynie zadebiutował Mirosław Pękala. Miał wtedy 15 lat, dziewięć miesięcy i 30 dni. Przez blisko 45 kat był najmłodszym debiutantem Śląska w I lidze. Rekord pobił Borys. Dla wielu był uważny za jeden z największych talentów w historii klubu. Ze Śląskiem zdobył dwa razy wicemistrzostwo oraz złoty i brązowy medal mistrzostw Polski juniorów. W reprezentacjach juniorskich rozegrał blisko 100 spotkań, co było ewenementem na skalę światową.

Niestety wielki talent nie poszedł w parze ze sportowym prowadzeniem. Pękala miał spore problemy z alkoholem i często sprawiał problemy wychowawcze. Pod tym względem także przeszedł do historii i wraz z Dariuszem Marciniakiem jest wymieniany jako jeden z największych zmarnowanych talentów w historii klubu. Po spowodowaniu wypadku samochodowego odszedł ze Śląska w wieku 24 lat.

Trafił do Lechii. Tam znów grał bardzo dobrze, ale też wciąż sprawiał problemy. Na pewien czas zniknął. W końcu trafił do Austrii, a rękę wyciągnął do niego właśnie Pawłowski. Grał w SR Donaufeld, Victorii Begrenz, Fussach i RW Langen oraz szwajcarskim St. Margrethen. Po zakończeniu kariery przez pewien czas był trenerem. W Austrii mieszka do dziś.

Synowie Pawłowskiego i Pekali też grali w piłkę na poziomie austriackiej Bundesligi. Mają na koncie występy w młodzieżowych kadrach Austrii. Pisaliśmy o nich TUTAJ.

RYSZARD SOBIESIAK

W sezonie 1977/78 w Śląsku zadebiutował Ryszard Sobiesiak. Bardzo dobry obrońca, jednak dzierżący niechlubny rekord. W meczach ligowych zanotował trzy trafienia samobójcze. Ze Śląskiem dwa razy wywalczył wicemistrzostwo Polski.

W 1983 roku wyjechał do Austrii. Miał przejść do Wiener S.C., ale do transferu nie doszło i trafił do SK Sankt Veit, gdzie rozegrał 28 meczów w Bundeslidze. Grał także w Vilacher SV, FavAC i Donaufeld.

W latach 90. jako właściciel Kasyna Polonia oraz udziałowiec Śląska miał duży wpływ na funkcjonowanie klubu, To za jego czasów Śląsk awansował do I ligi w 2000 roku. Za kadencji trenera Tarasiewicza piłkarze regularnie jeździli na obozy do jego ośrodka w Zieleńcu.

Sobiesiak był jednym z uczestników afery hazardowej i od tego czasu wyjechał z Polski.

JACEK JARECKI

Rzadko się zdarza, aby piłkarz, który w drużynie rozegrał mniej niż 30 spotkań, był wymieniany  jako jeden z najlepszych graczy w historii klubu na swojej pozycji. Tak było z Jackiem Jareckim. Dysponował świetnymi warunkami fizycznymi. We wrocławskim zespole spędził trzy lata. Początkowo był zmiennikiem innego świetnego bramkarza Zdzisława Kostrzewy, więc grywał okazjonalnie. Wiosną w 1982 roku po kontuzji rywala wskoczył do pierwszego składu i spisywał się znakomicie. Zanotował serię siedmiu meczów bez straty gola. Śląsk grał rewelacyjnie i dopiero w ostatniej kolejce stracił szanse na mistrzostwo Polski.

Do niedawna rezerwowy bramkarz WKS-u trafił do kadry Polski i był niemal pewniakiem do wyjazdu na Mundial w Hiszpanii. Na ostatnim zgrupowaniu w Stuttgarcie pozostał nielegalnie w RFN. Był zawodnikiem Fortuny Dusseldorf, a w latach 1983-85 grał w austriackim Wiener S.C. Na poziomie Bundesligi rozegrał 44 mecze. Następnie wrócił do Niemiec Zachodnich i grał Fortunie Koeln.

JAROSŁAW JEDYNAK

Na początku lat 80. za duży talent był uważany Jarosław Jedynak, brat bardziej znanego Janusza. Jako napastnik debiutował w lidze w wieku 17 lat i był wtedy drugim po Pękali najmłodszym debiutantem na najwyższym poziomie rozgrywkowym.

Latem 1984 roku podczas wyjazdu Śląska do Jugosławii nielegalnie pozostał w Austrii. Grał w Grazer AK i należał do czołowych graczy ligi. W Bundeslidze w 50 meczach strzelił 19 goli. Był w kręgu zainteresowań klubów z Serie A, wówczas najlepszej ligi świata. Niestety kariera przyhamowała. Jedynak grał w VSE St. Pölten potem w Hiszpanii, Izraelu i Niemczech. Następnie wrócił do Austrii, gdzie grał w S.C. Paudorf i VFB Moelding (razem z bratem).

Z dużymi oczekiwaniami trafił do Legii, ale tam zaliczył tylko jeden występ w Ekstraklasie. Występował również w drugoligowym Hutniku Warszawa i zniknął z pola widzenia. Skończył granie w podwrocławskich klubach niższych lig.

JANUSZ JEDYNAK

Inaczej pokierował karierą Janusz Jedynak. W Śląsku spędził wiele lat. Początkowo rywalizował o miejsce w składzie z Kostrzewą, Ambrosiewiczem i Kirszą. Przełomem był 1987 rok. Śląsk zdobył Puchar Polski. J. Jedynak był jednym z bohaterów finału, a potem wygranego meczu o Superpuchar Polski.

Grał w reprezentacji olimpijskiej. Trafił na ławkę w meczu reprezentacji Polski z Holandią.

W 1990 roku przegrał w Śląsku rywalizację z Adamem Matyskiem i wyjechał do Austrii. Do Wrocławia wrócił na dwa lata w 1995 roku.

Za kadencji trenera Tarasiewicza był trenerem bramkarzy i przez pół roku prowadził rezerwy. Kilka lat temu ponownie pojawił się w Śląsku, będąc w sztabie trenera Szukiełowicza.

ZBIGNIEW MANDZIEJEWICZ

Z kadry, która zdobyła w 1987 roku Puchar Polski, jeszcze trzech graczy zagrało w Austrii.

Zbigniew Mandziejewicz był filarem Śląska przez dziewięć lat. Występując jako obrońca lub defensywny pomocnik  261 meczach  strzelił 31 goli. Znakomicie grał głową. Po spadku Ślaka z ligi w 1983 roku trafił do Legii. Zdobył z nią dwa razy mistrzostwo Polski i jako pierwszy były gracz WKS-u zagrał w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Następnie przez dwa sezony grał w austriackich klubach SK Vorwärts Steyr i SC Rheindorf Altach. On również pojawił się w Śląsku, będąc w sztabie trenera Szukiełowicza.

Mandziejewicz jest jednym z nielicznych graczy Śląska z ponad 300 meczami w Ekstraklasie. Ogółem zaliczył w niej 342 występy.

RYSZARD ROSA

Puchar (w finale był rezerwowym) i Superpuchar Polski zdobył ze Śląskiem środkowy obrońca Ryszard Rosa. Trafił do Wrocławia z Gwardii Warszawa i przez parę lat partnerował Pawłowi Królowi w defensywie.

W 1988 roku wyjechał do USA, a następnie trafił do Austrii, gdzie grał w FC Hörbranz. W kraju naszego najbliższego rywala mieszka do dziś. Jego sąsiadami są Pawłowski, Pękala, Nocko i byli piłkarze Śląska, tworzący tam kolonie byłych WKS-iaków.

KAZIMIERZ MIKOŁAJEWICZ

W serii rzutów karnych finału Pucharu Polski „jedenastki” nie wykorzystał Kazimierz Mikołajewicz. Napastnik Śląska w latach 80. był maskotką kibiców. Był zawodnikiem treningowo-sparingowym. W meczach bez stawki pokazywał duże umiejętności, a w lidze często marnował okazje. W 114 meczach ligowych strzelił 19 goli. W sezonie 1983/84 był najlepszym strzelcem drużyny. Zimą 1989 roku trafił do Zagłębia Wałbrzych (w przeciwnym kierunku podążył Adam Matysek), skąd po pół roku wyjechał do Austrii.

MIROSŁAW DRĄCZKOWSKI I RADOSŁAW ŻABSKI

Na przełomie lat 80. i 90. ulubieńcami kibiców byli dwaj młodzi wychowankowie, ofensywnie grający Mirosław Drączkowski i Radosław Żabski. Wiązano z nimi duże nadzieje. Niestety nadmierna eksploatacja, złe leczenie i zbyt szybkie powroty po licznych kontuzjach spowodowały, że w młodym wieku obaj zawodnicy byli wyniszczeni przez kontuzje. Do poważnej piłki nie wrócili. Rękę do nich wyciągnął wspominany wcześniej Pawłowski, dając szansę na leczenie oraz krótkie epizody w Begrenz.

DARIUSZ KASPEREK

W Begrenz krótko po odejściu ze Śląska grał Dariusz Kasperek, o którym więcej pisaliśmy w przypadku „belgijskiego śladu”.

ROMAN SZEWCZYK

Największą karierę w Austrii zrobił Roman Szewczyk. Do Śląska trafił w 1989 roku i miał bardzo duży wpływ na utrzymanie się w lidze. Przekwalifikowany z pomocnika na stopera Szewczyk spisywał się  rewelacyjnie i trafił do reprezentacji Polski. Niestety po roku wrócił na Górny Śląsk. Przez trzy lata decydował o sile GKS Katowice, a następnie trzy sezony był we francuskim Sochaux.

W 1996 roku przeniósł się do Austrii, gdzie mieszka do dziś. Przez lata był czołowym graczem ligi. Z Austrią Salzburg wywalczył mistrzostwo. Rozegrał też 216 meczów, strzelając sześć goli. Na koniec kariery występował w USV Thalhgau i FC Bergheim. Przez wiele lat pracował w skautingu Red-Bullu Salzburg.

JANUSZ GÓRA

W Akademii Red-Bullu Salzburg występował obecny dyrektor Akademii Piłkarskiej Śląska Wrocław Janusz Góra, którego sylwetkę przedstawialiśmy TUTAJ.

GRZEGORZ SZAMOTULSKI

Blisko 100 meczów w austriackiej Bundeslidze rozegrał Grzegorz Szamotulski. Niezwykle barwna postać i świetny bramkarz. Trzy sezony spędził  w Admirze Wacker Moelding i Sturmie Graz. Wiosną 2001 roku za kadencji trenera Janusza Wójcika osiem razy wystąpił w bramce Śląska.

SEBASTIAN MILA

Średnio udany okres w Austrii zaliczył jeden z najlepszych zawodników w historii WKS-u, kapitan mistrzów Polski z 2012 roku oraz obecny asystent selekcjonera Michała Probierza Sebastian Mila. Po wyjeździe z Groclinu spędził dwa lata w Austrii Wiedeń. Klub w tym czasie dwa razy zdobył krajowy puchar i raz był mistrzem, ale Mila nie był podstawowym zawodnikiem. Zaliczył 36 występów, w których strzelił trzy gole. To właśnie w Austrii jego kariera przyhamowała.

Renesans formy przyszedł w Śląsku. Śląsk z Milą zaliczył drugi obok lat 70. złoty okres w historii. Wywalczył Puchar Ekstraklasy oraz trzy medale mistrzostw Polski.

AMIR SPAHIC

Austriacki epizod ma za sobą inny mistrz Polski z WKS-em Amir Spahic. Pierwsze piłkarskie kroki stawiał w rezerwach Austrii Wiedeń, a dwa lata później zaliczył sezon w S.C. Eisenstadt.

OSTOJA STJEPANOVIC

Ostoja Stjepanovic rozegrał w sezonie 2016/17 27 spotkań. W latach 2009-10 grał w SV Mettersburg.

Kilku zawodników grało także w ligach regionalnych  w Austrii. Byli to m.in. Dariusz Filipczak, Piotr Kluzek, Mateusz Jaskólski, Konrad Hajdamowicz, Paweł Garyga i Lubos Adamec.

FRANK EGHAREVBA

Jeśli chodzi o Austriaków w Śląsku, to można się doszukać jednego przykładu. Frank Egharevba ma obywatelstwo nigeryjskie i austriackie. Pierwsze kroki stawiał w Rapidzie Wiedeń. Do Śląska trafił zimą 2006 roku z Tomasovii Tomaszow Mazowiecki. W sparingach spisywał się dobrze, imponował siłą i skutecznością. W lidze w ośmiu meczach strzelił dwa gole.

Przygoda ze Śląskiem zakończyła się nietypowo. Po bójce ze współlokatorem kolegą z drużyny został wyrzucony z klubu. Krótko grał w Szwajcarii (I liga, a następnie strzelał sporo goli w niższych ligach austriackich). Karierę zakończył w 2020 roku.

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.