Rzucony na głęboką wodę. Debiut Wojtczaka od pierwszej minuty
fot.: Dawid Kokolski
Oskar Wojtczak po raz pierwszy rozpoczął mecz w wyjściowym składzie Śląska Wrocław. W starciu z ŁKS-em Łódź 21-latek zastąpił Michała Mokrzyckiego i było widać, że wnosi do środka pola zupełnie inne cechy niż bardziej doświadczony kolega z zespołu.
Do tej pory Wojtczak pojawiał się na placu gry w pierwszej drużynie sporadycznie. Debiutował w marcowym meczu z GKS-em Tychy, później dostał jeszcze minuty przeciwko Polonii Warszawa, Stali Mielec i Górnikowi Łęczna. Wszystkie te występy miały jednak miejsce na wyjazdach i przy rozstrzygniętych wynikach. Spotkanie z ŁKS-em było dla niego zupełnie innym doświadczeniem — pierwszy skład, wysoka stawka i premierowy występ przed własną publicznością na Tarczyński Arenie. Dla 21-latka był to wymagający piłkarski sprawdzian.
Inny profil niż Mokrzycki
Wojtczak zastąpił Michała Mokrzyckiego, ale szybko dało się zauważyć różnicę w charakterystyce obu zawodników. Młody pomocnik pewniej czuje się w zadaniach związanych z zabezpieczaniem środka pola, odbiorem i prostym rozegraniem, niż w kreowaniu gry między liniami. Były zawodnik ŁKS-u to natomiast dla Śląska motor napędowy akcji bramkowych.
– Dobrze zaczęliśmy mecz jako drużyna i Oskar dorównywał reszcie. Nie grał do końca na swojej pozycji i z upływem czasu nie wyglądało to już tak dobrze, jak oczekiwałem – zwracał na to uwagę czasie konferencji prasowej po meczu trener Simundza.
Nie oznacza to jednak, że Wojtczak nie potrafi grać do przodu. Jeszcze na poziomie II ligi potrafił pokazywać się także bliżej pola karnego rywala i brać udział w bardziej ofensywnych akcjach. W meczu z ŁKS-em zapewne negatywnie zadziałały okoliczności — presja debiutu od pierwszej minuty, tempo spotkania i odpowiedzialność związana z zastąpieniem jednego z liderów środka pola.
Zachowawczość w grze
Związku z tym Wojtczak grał bardzo asekuracyjnie. Najczęściej wybierał bezpieczne rozwiązania i podania do najbliższego partnera, rzadko przyspieszał akcje czy brał na siebie odpowiedzialność za progresję piłki. Z biegiem czasu coraz trudniej było mu odnaleźć się w intensywności narzuconej przez ŁKS. Nie obyło się również bez błędów — jego strata poprzedziła akcję, po której goście zdobyli pierwszą bramkę w 42. minucie meczu. Trudno jednak sprowadzać problemy Śląska wyłącznie do występu młodego pomocnika. Cały zespół miał w pierwszej połowie kłopoty z przejęciem kontroli nad spotkaniem.
Cenna lekcja
Mimo niezadowalającego dla młodego piłkarza występu trudno wyciągać daleko idące wnioski po jednym meczu. Debiut od pierwszej minuty pokazał przede wszystkim, jak duży jest przeskok między rolą rezerwowego a grą w podstawowym składzie pod presją wyniku. Wojtczak to utalentowany pomocnik i z pewnością przyniesie jeszcze Wojskowym uciechę. Z tej sytuacji wnioski powinny raczej zostać wyciągnięte przez działaczy wrocławskiego klubu. Przy tak krótkiej ławce rezerwowych i niedawnej deklaracji dyrektora Grodzickiego, o nie wydawania poważniejszych pieniędzy na transfery trudno myśleć o optymistycznym wejściu zespołu w zawody Ekstraklasy.
Jak ocieplić wnętrze kuchni? Obrazy na ścianę, obrusy na wymiar i eleganckie zasłony na taśmie
