Simundza: Głównym celem jest utrzymanie w Ekstraklasie
fot.: Paweł Kot
Za nami pierwsza konferencja prasowa w ramach sezonu 2026/27. Trener Ante Simundza opowiedział m.in. o celach na sezon, rywalizacji o miejsce w składzie, nowych transferach oraz zbliżającej się inauguracji Ekstraklasy.
Na ile panu będzie teraz łatwiej w Ekstraklasie niż za pierwszym razem? Czego pan się dowiedział o tej lidze, pewnie sprawdzał pan, będąc w I lidze?
Gdzieś po tym roku wszyscy jesteśmy mądrzejsi. Zdajemy sobie sprawę, że Ekstraklasa będzie trudnym wyzwaniem. Będziemy bardzo ciężko pracować, jesteśmy ambitni. Będziemy podchodzić do każdego meczu osobno.
Jaki dla pana jest cel w tym sezonie? Utrzymanie, czy coś więcej?
Głównym celem jest utrzymanie w Ekstraklasie. Jako trener mam doświadczenie z awansem z drużyną do najwyższej ligi. Wiem, że gdzieś za wysokie ambicje mogą wywołać niepotrzebną presję. Patrzymy wysoko, ale stąpamy twardo po ziemi.
Przyszło 7 zawodników. Jest pan zadowolony z okienka transferowego? Będą jeszcze kolejne transfery?
Tak, jestem zadowolony. Na ten moment nie mamy planów na dokonywanie kolejnych transferów. Jeśli oczywiście coś się zdarzy na rynku transferowym, to może zmusić lub zachęcić do kolejnych ruchów.
Chciałem zapytać o wyjściowy skład na mecz z Górnikiem. Czy ten skład z ostatnich sparingów jest tym optymalnym? Jak wiele ma pan jeszcze znaków zapytania?
Czy skład jest optymalny, to zobaczymy po spotkaniu. Nie ma wątpliwości, że każdy chce grać. Mamy rywalizację na wielu pozycjach, a dzięki temu możemy podnieść poziom zespołu zmianami w trakcie meczu. Ta drużyna z ostatnich spotkań kontrolnych jest na pewno blisko tego, aby zagrać z Górnikiem. Jeszcze nie podjąłem ostatecznej decyzji jednak, kto wybiegnie na murawę od pierwszych minut.
Jak dla pana jako trenera duża jest strata Krzysztofa Kurowskiego? Od razu spytam o Adriana Żulewskiego - jak pan ocenia jego rozwój?
Krzysztof Kurowski wiosną zapracował na transfer do Holandii. Często tak jest, że gdy drużynie idzie dobrze, to zawodnicy z dużą pewnością siebie, etyką pracy mogą zrobić krok do przodu i tak było z nim. Żulewski dołączył do nas w trakcie przygotowań, myślę, że pokazał, że może rywalizować o miejsce w składzie z Llinaresem. Może zagrać zarówno na lewej stronie, jak i na prawej. Oczywiście to dla niego początek na tym etapie. Musi dużo pracować, aby dorównać poziomem Ekstraklasie.
Jak wygląda sytuacja zdrowotna drużyny?
Wszyscy są zdrowi.
Jakiego spodziewa się pan meczu z Górnikiem?
Jesteśmy w pewien sposób nowi w Ekstraklasie, musimy mieć tego świadomość. Górnik zagrał już oficjalny mecz w pucharach, teraz zagra u siebie, będą faworytem. Mamy jednak swoje ambicje, mimo że rywal to mocna drużyna. Nie zdradzę, jakie mamy nastawienie na ten mecz.
"Mam doświadczenie w awansowaniu. Zbyt duże ambicje mogą wywołać presję. Możemy marzyć o czymś więcej, ale musimy stąpać twardo na ziemi. Pierwszym celem jest utrzymanie się w lidze."
— Śląsknet (@Slasknet) 24 lipca 2026
"Na ten moment nie planujemy kolejnych transferów. Jestem zadowolony ze swojej kadry. Mamy… pic.twitter.com/IHk1jEzb6W
Nie tylko Śląsk się wzmacniał, ale także rywale. Jakie mógłby pan wskazać największe atuty WKS-u przed startem Ekstraklasy?
Pierwszym plusem jest to, że prawie cała drużyna z poprzedniego sezonu została. Nowi zawodnicy w poprzednich klubach grali regularnie i dzięki temu jest łatwiej pracować.
Mówi pan, że skład jest szerszy i rywalizacja jest większa. Czy ktoś z nowych zawodników ma papiery do tego, aby z miejsca stać się liderem i podnieść poziom? Tak było z Lamine Ba.
Kluczowe jest to, że nowi zawodnicy zaczynają czuć, jak ważny to jest klub. Czy będą liderami drużyny, to wiele zależy od nich, jak będą pracować, ile pokażą na boisku. Lamine Ba przyszedł w trudnym momencie. Miał powiedzmy taką wrodzoną cechę lidera i był w stanie pokazać swoje umiejętności.
Pan jest zwolennikiem, aby bramkarz miał pewność siebie, że jest "jedynką" w danym sezonie, czy może decyzja zapaść inna z tygodnia na tydzień?
Mam swoją filozofię. Gdzieś w mojej głowie zdecydowałem, kto będzie pierwszym bramkarzem w tym sezonie. Golkiper musi mieć wsparcie drużyny, klubu, ale przede wszystkim drugiego bramkarza.
"O pierwszym bramkarzu decyduję ja. Już w głowie zdecydowałem kto będzie numerem jeden, ale najważniejsze jest to, aby drużyna wspierała bramkarza i w niego wierzyła."
— Śląsknet (@Slasknet) 24 lipca 2026
🎙️Trener Simundza przed meczem #GÓRŚLĄ pic.twitter.com/ldvISzWF70
Mówił pan o doświadczeniu z awansu do najwyższej ligi. Widzi pan wspólne elementy z awansem z Murą?
To zupełnie co innego, nie ma co mówić. Inny kraj, inna liga, inny poziom. Mam mimo wszystko z tego jakieś doświadczenia i postaram się wyciągnąć najlepsze z nich.
Dyrektor Rafał Grodzicki mówił, że waszym atutem może być to, że w żadnym meczu nie będziecie faworytem. Zgadza pan się z tym?
Nie patrząc na aspekt historyczny, jesteśmy jako drużyna nowi w Ekstraklasie. Musimy podchodzić skromnie do meczów, ale z dużą ambicją. Mamy świadomość, że bardziej doświadczone drużyny będą faworytami w starciach z nami.
Czy Luka Marjanac jest teraz taką wersją zawodnika, której pan oczekiwał, gdy dołączał do Śląska?
Kluczowym aspektem jest zmiana jego pozycji na boisku. Nie przychodził jako napastnik, ale wykorzystał szansę. Z treningu na trening, z meczu na mecz, jest lepszą wersją siebie na boisku i poza nim.
Czy te pierwsze dwa mecze i rywalizacja z drużynami grającymi o europejskie puchary postrzega pan jako atut? Czy bardziej jako wyzwanie?
Dla mnie granie co 3-4 dni to fantastyczna sprawa. Pewnie jest dzięki temu trochę większe zmęczenie, ale także rośnie pewność siebie. Nie sądzę, że dla nas to plus, że grają w pucharach.
