Śląsk – Pogoń. Co warto wiedzieć przed meczem?

Śląsk – Pogoń. Co warto wiedzieć przed meczem?

fot.:

Druga kolejka przed nami, a wciąż czekamy na pierwszego gola w meczu Śląska Wrocław w tym sezonie. Dokładnie tak, otwierające edycję 2022/23 derby Dolnego Śląska z Zagłębiem Lubin zakończyły się wynikiem 0:0, a WKS mógł czuć niedosyt, bo była szansa na wywiezienie trzy punkty z trudnego lubińskiego terenu. Ten głód zwycięstwa Śląsk będzie chciał zaspokoić w starciu z brązowym medalistą zeszłego sezonu ekstraklasy Pogonią Szczecin. Spójrzmy zatem na nieco faktów i ciekawostek dotyczących pojedynku wrocławian z Portowcami.



 

Mecz Śląsk Wrocław – Pogoń Szczecin odbędzie się w niedzielę 24 lipca o 17:30 na stadionie we Wrocławiu. Na naszej stronie dostępne będą relacja z komentarzem na żywo, a także relacja pisana live. Obie znajdziecie TUTAJ.


Inauguracja sezonu w Lubinie choć bezbramkowa, mogła całkiem pozytywnie nastroić kibiców WKS-u. Mimo iż goli nie ujrzeliśmy, to nie było to takie kiepskie do oglądania starcie. Wrocławianie pokazali intensywność, waleczność, potrafili nieraz całkiem długimi momentami przydusić rywala. Po raz pierwszy od dawna solidnie funkcjonowała też defensywa. Duet stoperów Poprawa - Gretarsson zdał pierwszy egzamin na zadowalającą ocenę i dał argumenty, by póki co się takiego zestawienia trzymać.


Brakowało przede wszystkim konkretów w ofensywie, co najczęściej wynikało z niedokładności kluczowych podań. Trudno było mówić o jakichś automatyzmach, czy większym elemencie zaskoczenia. Ale to dopiero pierwsza kolejka, więc wiadomo iż nie wszystko koniecznie musiało od razu funkcjonować. Niemniej remis w Lubinie w takim stylu, to wynik do przyjęcia, nawet jeśli pozostawiający niedosyt.


Tym samym WKS utrzymał dobrą passę w ligowych inauguracjach. Ostatni raz w 1. kolejce sezonu wrocławianie przegrali w 2017 roku (0:2 z Arką Gdynia).


Piłkarze Śląska zachowali także pierwsze czyste konto od 13 marca, gdy na własnym stadionie zremisowali 0:0 z Radomiakiem Radom. Jeżeli zaś chodzi o wyjazdową grę na 0 z tyłu, to był pierwszy taki przypadek od 23 października 2021 roku i wygranej 5:0 w Krakowie z Wisłą.


Przed wrocławianami kolejne kiepskie serie do przerwania. Te dotyczące zwycięstw, bo na 3 pkt w lidze czekają od 19 marca (2:1 z Wisłą Płock). Inna fatalna passa, znacznie bardziej zawstydzająca, dotyczy wygranych domowych. WKS nie zwyciężył jeszcze u siebie w 2022 roku. Ostatni taki triumf to 2:1 ze Stalą Mielec pod koniec listopada 2021 roku.


Czy 2. kolejka sezonu 2022/23 okaże się końcem obu tych serii? Przekonamy się. Łatwo nie będzie, bo poziom trudności idzie w górę względem starcia z Zagłębiem. Do Wrocławia przyjedzie bowiem Pogoń Szczecin.


Zespół z Pomorza Zachodniego w zeszłym sezonie był wraz z Rakowem Częstochowa i Lechem Poznań w trójce, która zdystansowała resztę stawki i rozstrzygnęła między sobą kwestię medali. Co prawda Pogoń zajęła ostatecznie trzecie miejsce, głównie przez wiosenne porażki z Lechem oraz Rakowem, ale i tak walczyła o pierwszy w historii tytuł prawie do samego końca.


Drugi z rzędu brązowy medal dał im również drugą z rzędu przepustkę do gry w eliminacjach Ligi Konferencji Europy. Portowcy rozpoczęli je od I rundy, w której bez większych kłopotów wyeliminowali islandzki KR Reykjavik. Co prawda na Islandii przydarzyła im się wstydliwa porażka 0:1, ale pojechali tam po zwycięstwie u siebie 4:1 i widać było, że się specjalnie nie przemęczali. Lekko mówiąc.


Udanie zainaugurowali też sezon ligowy, pokonując u siebie 2:1 Widzew Łódź, a następnie w ostatni czwartek rozegrali pierwszy mecz II rundy eliminacji LKE, remisując 1:1 na własnym boisku z duńskim Broendby Kopenhaga, zachowując szanse na awans przed rewanżem w stolicy ojczyzny klocków Lego.


Wszystko to pod wodzą nowego trenera. Już pod koniec ubiegłego sezonu swoje rozstanie z klubem po 4,5 roku pracy ogłosił Kosta Runjaić, który objął Legię Warszawa. Szczecinianie w jego miejsce zatrudnili Szweda Jensa Gustafssona, byłego selekcjonera szwedzkiej kadry do lat 21.


Kadrowo rewolucji względem poprzedniego sezonu w Szczecinie nie było. Największe gwiazdy jak Sebastian Kowalczyk, Kamil Grosicki czy Dante Stipica, pozostały w drużynie, a Portowców opuścili tylko nie grający wiele Hubert Matynia (teraz Miedź Legnica), Igor Łasicki (teraz Wisła Kraków), czy kompletny niewypał transferowy Piotr Parzyszek (powrót z wypożyczenia do Frosinone).


Wielkiego ruchu nie było także wśród nowo przybyłych. Póki co Pogoń zasiliło tylko trzech graczy. Napastnik/skrzydłowy Pontus Almqvist (wyceniany swoją drogą na aż 3 mln euro przez Transfermarkt), którego szczecinianie wypożyczyli z rosyjskiego FK Rostów, lewy obrońca z Brazylii Leo Borges z brazylijskiego Porto Alegre oraz młody bramkarz Siarki Tarnobrzeg Maciej Kowal.


W dotychczasowych 4 spotkaniach jakie Pogoń w tym sezonie rozegrała, błyszczał szczególnie słoweński napastnik Luka Zahović. Najlepszy strzelec Portowców w zeszłym sezonie (11 goli), zdobył w nich już 3 bramki, dając choćby wyrównanie przeciwko Broendby.


Co do historii starć obu zespołów, warto zauważyć iż Pogoń oraz Śląsk od dłuższego czasu wygrywać ze sobą potrafią tylko na własnych stadionach. WKS na triumf w Szczecinie czeka od sierpnia 2016 roku.


To jednak nic w porównaniu z fatalną serią Portowców we Wrocławiu. Ostatni raz w stolicy Dolnego Śląska zespół z Pomorza Zachodniego wygrał aż 21 (!) lat temu, jeszcze przy Oporowskiej. Odkąd WKS przeniósł się na al. Śląską 1, Pogoń jeszcze nie wygrała. Klątwy nie zdjęli między innymi Dariusz Wdowczyk, Czesław Michniewicz, czy nawet Kosta Runjaić.


Jeżeli chodzi o sytuację kadrową, w Śląsku jest ona perfekcyjna. Jak powiedział na przedmeczowej konferencji trener Ivan Djurdjević, dla którego będzie to domowy debiut w WKS-ie, gotowy do gry jest cały skład bez wyjątku.


U rywali zabraknie kontuzjowanych od początku sezonu Rafała Kurzawy i Alexa Gorgona. Nie zagra też podstawowy stoper Konstantinos Triantafyllopoulos, który nabawił się urazu stawu skokowego w meczu na Islandii.


Warto podkreślić, że mecz Śląska z Pogonią będzie jedynym rozegranym w niedzielę 24 lipca. Każdy z pucharowiczów grających w europejskich eliminacjach, dostał możliwość przełożenia sobie jednego meczu ligowego w trakcie pierwszych trzech rund kwalifikacyjnych, by uniknąć gry co 3 dni. Kolejna taka decyzja może zapaść między spotkaniami w fazie play off. Tak się złożyło, że wszyscy pozostali „pucharowicze”, czyli Lech Poznań, Raków Częstochowa i Lechia Gdańsk, wykorzystali ten przywilej właśnie w tej kolejce. Tylko Pogoń tego nie zrobiła, bo wedle słów Jensa Gustafssona, Portowcy "chcą grać co 3 dni na dłuższą metę i jest to wyzwanie jakiego oczekiwali".


Dlaczego natomiast wszystkie trzy przełożone mecze miały zostać rozegrane w niedzielę? Dlatego, że decyzją Ekstraklasy SA każdy zespół grający w eliminacjach Ligi Konferencji Europy, której mecze odbywają się zawsze w czwartek, będzie każdy ligowy mecz grać w niedzielę (tak długo jak nie odpadnie).


Sędzią tego meczu będzie Tomasz Musiał z Krakowa. WKS w zeszłym sezonie napotykał trzykrotnie, a bilans tych spotkań to 1-1-1. Remis 0:0 z Górnikiem Łęczna, wygrana 3:1 z Wisłą Płock (oba u siebie) i wyjazdowa porażka z Legią Warszawa 0:1. Ciut lepsze wspomnienia ma Pogoń, której również gwizdał trzykrotnie. Portowcy raz zwyciężyli (4:0 z Górnikiem Łęczna) i dwa razy remisowali (2:2 z Górnikiem Zabrze i 1:1 z Lechem Poznań).


Żaden z piłkarzy Śląska i Pogoni nie ujrzał w pierwszej kolejce bezpośredniej czerwonej kartki, więc żaden w drugiej kolejce pauzować przymusowo nie będzie.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.