Trener w niego wierzy. Czas na ruch Quintany
fot.: Paweł Kot
W 2023 roku w każdym ligowym meczu mogliśmy oglądać na boisku Caye Quintanę. Hiszpan w każdym z trzech spotkań potrafił stworzyć sobie dogodną sytuację do zdobycia gola, ale żadnej z nich nie wykorzystał. Pomimo tego, że część kibiców straciła wiarę w 29-latka, trener Ivan Djurdejvić wciąż pokłada nadzieję w napastniku Trójkolorowych. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.
Pod nieobecność Erika Exposito przez większość obozu przygotowawczego, za strzelenie w sparingach wziął się nie kto inny jak Caye Quintana. Hiszpan w Turcji trzykrotnie wpisał się na listę strzelców, a gole zdobył przeciwko takim znanym markom jak Rapid Wiedeń i Debreczyn. Jednak 29-latek przyzwyczaił już kibiców Śląska, że problemem u niego jest przełożenie strzeleckiej formy na ligowe boiska.
ZABRANA RADOŚĆ W DERBACH
W pierwszym meczu rundy wiosennej przeciwko Zagłębiu Lubin, w wyjściowym składzie WKS-u na pozycji napastnika ujrzeliśmy Quintanę. Hiszpan miał swoje okazje do zdobycia gola, ale skupmy się na tej jednej z drugiej połowy. Jest 49. minuta, na tablicy wciąż utrzymuje się wynik 1:0 dla Miedziowych. Rzut rożny dla Śląska, który wykonuje Olsen, ale dośrodkowanie Duńczyka zostaje wybite przez defensora Zagłębia. Do piłki dobiega Jastrzembski i od razu podaje do Olsena, ten odgrywa do skrzydłowego, który dośrodkowuje wprost na nogę Quintany i mamy remis we Wrocławiu! I kiedy wszyscy zobaczyli na własne oczy oczekiwane przełamanie Caye w lidze, do gry wkroczył sędzia. Krzysztof Jakubik doszukał się pozycji spalonej kapitana Trójkolorowych Patricka Olsena w momencie podania od Dennisa Jastrzembskiego. Niewiele zabrakło, by hiszpański napastnik cieszył się z pierwszego trafienia w lidze w tym sezonie i tym samym udowodnił, że potrafi utrzymać formę poza sparingami. Tak się nie stało, a kilkanaście minut później Quintana został zastąpiony przez Erika Exposito.
NIE LICZ NA GOLA Z OSTREGO KĄTA
Co łączy mecze z Koroną, Pogonią i Legią? W każdym z nich przed szansą na zdobycie gola stanął Caye Quintana. To jednak nie wszystko. Każda z wymienionych akcji ma miejsce z prawej lub lewej strony pola karnego. 29-latek uderza z ostrego kąta i trafia w boczną siatkę lub bramkarza. Oczywiście dla każdego napastnika nie jest to łatwa pozycja do zdobycia bramki, ale analizując sytuacje z tego sezonu, Hiszpan na taki ruch decydował się dosyć często. Widać tu doskonale powtarzalność u napastnika WKS-u, chociaż może się wydawać, że bardziej groźniejszy byłby, gdyby zbiegł odrobinę bliżej środka pola karnego.
KŁOPOTEM WYKOŃCZENIE?
Caye Quintana w ostatnich pięciu ligowych spotkaniach spędził na boisku łącznie 243 minuty (średnio 49 min./mecz). Jesteście ciekawi, ile w tym czasie celnych strzałów oddał hiszpański napastnik? Zaledwie jeden i to w sobotnim meczu z Koroną, kiedy z niewygodnej dla siebie pozycji uderzył w bramkarza. Wydaje się, że najlepszą okazję do zdobycia bramki w ostatnich meczach Caye zmarnował w drugiej połowie w Szczecinie, kiedy po zgraniu Bejgera przestrzelił z kilku metrów.
Problemem Hiszpana niewątpliwie jest wyregulowana celność. Caye w całym sezonie oddał szesnaście strzałów, ale już procent uderzeń w światło bramki jest na niezadowalającym poziomie (tylko 38%), co jak dla napastnika lub ofensywnego pomocnika nie jest powodem do zadowolenia, a raczej solidnej pracy.
Procent celnych strzałów u poszczególnych zawodników Śląska Wrocław:
- Patrick Olsen - 69% (11/16)
- John Yeboah - 56% (14/25)
- Erik Exposito - 50% (18/36)
- Adrian Łyszczarz - 40% (4/10)
- Caye Quintana - 38% (6/16)
- Petr Schwarz - 29% (5/17)
- Nahuel Leiva - 21% (3/14)
JEDNEGO NIE MOŻNA MU ZARZUCIĆ
Pomimo niezbyt satysfakcjonującej statystyki celności strzałów, o Caye Quintanie nie można powiedzieć, że jest zawodnikiem, który przez cały mecz drepta po boisku i nie tworzy sobie żadnych sytuacji. Hiszpan potrafi odnaleźć się na boisku, oszukać rywala, pokazać się kolegom (którzy chętnie do niego podają) i stworzyć sobie przestrzeń, by wbiec i uderzyć.
Gorzej z dwoma innymi elementami gry. Podczas treningów 29-latek oprócz celności musi szlifować także opanowanie piłki. Pokazał to mecz z Zagłębiem Lubin i sparing z Rapidem Wiedeń. Kilkukrotnie w tych spotkaniach Quintana nie zdążył skutecznie przyjąć futbolówki. Gdyby napastnikowi udało się to przezwyciężyć, nie mamy wątpliwości, że w trwającym sezonie nie raz kibice wykrzykiwaliby nazwisko Hiszpana po strzelonym golu.

DJURDEJVIĆ WCIĄŻ WIERZY
Temat Caye Quintany przewija się niemal przez cały sezon. Na ostatniej pomeczowej konferencji prasowej jeden z dziennikarzy zadał pytanie o dyspozycję napastnika podczas treningów.
- Caye Quinatna to człowiek, w którego wierzymy i z pewnością w końcu się odblokuje. Ciężko pracuje na treningach, ciągle walczy i dajemy mu szansę. Znalazł się dzisiaj w dobrej sytuacji, ale niestety nie udało się jej wykorzystać. Niezależnie od tego – wciąż pokładamy w nim nadzieje
- odpowiedział Ivan Djurdejvić
To nie pierwsza wypowiedź 46-letniego szkoleniowca Śląska w podobnym tonie. Podobne słowa (zaufanie, docenienie, szansa) można było usłyszeć między innymi po meczach z Pogonią, Legią, Miedzią, Wisłą Płock. Pomimo tego, że część kibiców zwątpiła już w Quintanę, Ivan Djurdejvić wciąż pokłada nadzieje w byłym graczu Malagi. Czy jest to zaskoczenie? Jeśli będziemy spoglądać na ten temat pod wpływem emocji, być może tak. Natomiast obraz sytuacji jest znacznie szerszy.
Obok Erika Exposito, Quintana jest na ten moment jedynym zmiennikiem swojego rodaka i jest to naturalne, że obaj będą wybiegać na boisko. W klubie nie ma już Sebastiana Bergiera, a jego miejsce zajął 21-letni Patryk Szwedzik, który póki co jest traktowany jako bardziej wzmocnienie zespołu rezerw niż pierwszej drużyny. Umowa Caye ze Śląskiem obowiązuje do czerwca 2024 roku i przy obecnej kadrze i braku nowych transferów na pozycję napastnika, 29-latek na pewno będzie dostawał jeszcze niejedną szansę na grę w zielonej koszulce. Teraz dla Hiszpana najważniejsze jest to by w końcu odpłacić się obdarzonym zaufaniem.
