Tworek: Bruk-Bet jak zranione zwierzę

Tworek: Bruk-Bet jak zranione zwierzę

fot.:

Trener Piotr Tworek, na konferencji prasowej przed sobotnim meczem 30. kolejki ekstraklasy Śląsk Wrocław - Bruk-Bet Termalica Nieciecza odpowiedział na pytania przedstawicieli mediów.



 

Jak wygląda sytuacja kadrowa przed meczem? Jak sytuacja zdrowotna Verdaski, Bejgera, Mączyńskiego?

W ostatnim meczu mieliśmy troszeczkę komplikacji zdrowotnych, wirusowych. Dzięki Bogu jesteśmy dzisiaj w zupełnie innej, zdecydowanie lepszej sytuacji. Łukasz Bejger i Diogo Verdasca są z nami w treningu i są poważnie brani do kadry meczowej na mecz z Bruk-Betem. To była taka kilkudniowa infekcja wirusowa, krótka, ale inwazyjna. Ona nam nieco przeszkodziła w przygotowaniach do meczu z Wisłą Kraków. Sytuacja jest już opanowana i bardzo się z tego cieszymy, bo mamy kompletną grupę do treningów. Nie ma problemów, wszyscy kluczowi zawodnicy są do dyspozycji. Krzysiek miał problem innej natury, spięcie mięśnia i woleliśmy nie ryzykować. Stad była taka decyzja w przerwie meczu o zmianie. Krzysiek trenuje i jest do naszej dyspozycji.

Ekstraklasa zbliża się ku końcowi. Czy jest jakiś specjalny plan na finisz rozgrywek?

Zachowujemy spokój, nie robimy żadnych specjalnych ruchów, które mogłyby dodać jakichś niepotrzebnych, negatywnych emocji. Przygotowujemy się tak jak do każdego meczu. Wiemy, że to jest końcówka i wiemy, w jakim jesteśmy miejscu. Robimy wszystko, żeby zespół był optymalnie przygotowany. Uważam, że przez ten ostatni czas najważniejsze było doprowadzenie zawodników do optymalnej dyspozycji. W sobotę wystawimy najlepszą według nas jedenastkę i też mamy zmienników, którzy będą pomagać z ławki.

Czy będą niespodzianki, aby zaskoczyć przeciwnika?

Analizowaliśmy przeciwnika. Wiemy, że mimo że Bruk-Bet zajmuje ostatnie miejsce, to pod żadnym względem nie klasyfikujemy go jako zespołu najsłabszego w lidze. Piłkarze o tym wiedzą, przekazaliśmy to na odprawie. Nie będzie to łatwy rywal, a wręcz przeciwnie, to drużyna, która w każdym meczu stwarza sobie dużo sytuacji bramkowych. Bardzo dużą liczbą zawodników atakują pole karne. Musimy być bardzo skoncentrowani i skupieni w tyłach, żebyśmy nie popełnili prostych błędów, które mogą rzutować na cały mecz, czy plan, który sobie zakładamy. Dostrzegamy słabe punkty w tym zespole i będziemy starali się je wykorzystać, ale też zdajemy sobie sprawę, że musimy być mądrzy po stracie piłki, bo Bruk-Bet szybko kontruje. Musimy być skoncentrowani od pierwszej do ostatniej minuty.

Czy można powiedzieć, że wyzwaniem jest obsadzenie pozycji młodzieżowca?

Przepis jest, jaki jest i nie będziemy się nad tym specjalnie rozwodzić i zastanawiać. Niezależnie od tego czy będzie grał Łukasz Bejger, Javier Hyjek, czy Dennis Jastrzębski, który w końcu niech zagra tak jak od niego oczekujemy, na takim spokoju, to będziemy z tych zawodników korzystać. Jeżeli zagrają, to są oceniani przez nas nie jako „M”, ale jako pełnoprawni zawodnicy. Chcemy jako każdy zawodnik czuł się na tyle mocny i silny, nie z pozycji młodzieżowca, ale z pozycji wartości i umiejętności piłkarskich.

Nie wymienił pan Marcela Zylli…

Marcel miał ostatnio uraz, który nas zasmucił. Noga, która była operowana po poważnej kontuzji, w jednym z treningów znów ucierpiała. Martwiliśmy się, że to może być powrót do tamtego urazu. Miał kilkudniową absencję, ale teraz już jest w treningu. Znamy go, wiemy, że posiada duże umiejętności, liczymy że będzie przekładał je na treningi i mecz i tego od niego oczekujemy.

Nie uważa pan Bruk-Betu za najsłabszy zespół w lidze?

Zdecydowanie. Bruk-Bet gra bezkompromisowo, w każdym meczu stawia wszystko na jedną kartę, atakując dużą liczbą zawodników, narażając się oczywiście przy tym na straty i błędy, co daje przeciwnikowi szanse. Trzeba przyznać, że liczba punktów i pozycja w tabeli wcale nie odzwierciedla siły tego zespołu. Po transferach w Niecieczy w ostatnim czasie, po sposobie odważnej gry, chociażby w meczu z Rakowem, gdy nie wystraszyli się przeciwnika walczącego o mistrzostwo. Wychodzili spod pressingu, stwarzali sobie sytuacje bramkowe.

Wiemy, że ten mecz będzie dla nas bardzo trudny i my go nie klasyfikujemy jako mecz z zespołem ostatnim w tabeli. Trudny przeciwnik, tak jak zranione zwierzę, będzie starał się szukać w każdym meczu szansy na zdobycie punktów, a z drugiej strony piłkarsko poukładany.

Czy już te problemy wirusowe są za zawodnikami, nie będzie to ewentualną wymówką w sobotnim meczu? Tak jak można było w pewien sposób usprawiedliwiać postawę piłkarzy w meczu z Wisłą Kraków.

Taki przekaz od nas trafił do piłkarzy na pomeczowej analizie. Niezależnie od tego jakiej jesteśmy sytuacji kadrowej, zdrowotnej, nie ma żadnej wymówki, furtki, którą można sobie otworzyć, by się usprawiedliwić. Jesteśmy w takim miejscu, które wymaga od nas niezależnie od okoliczności, osiągnięcie wyników. W dalszym ciągu czekamy na zwycięstwo u siebie. Z trudem przychodzi nam zwyciężenie na własnym stadionie. Kolejna szansa dla nas jest w sobotę i musimy z niej skorzystać.

Cieszy trenera absencja Piotra Wlazło?

Wiemy, że Piotr Wlazło nie zagra za kartki. Jest to zawodnik o wartości dodanej dla przeciwnika. Ma dobre stałe fragmenty, duże doświadczenie, dobry duch zespołu. Wiemy jak potencjalnie Bruk-Bet może być ustawiony, ale patrzymy na siebie. Niemniej jest to pewien handicap dla nas, że nie zagra.

Z czego wynikało, że w meczu z Wisłą Kraków, Śląsk zagrał intensywnie tylko w końcówce pierwszej połowy? Czy po analizie tego meczu, można powiedzieć, że dały się znać właśnie problemy zdrowotne zawodników w tygodniu?

Analizowaliśmy nasze ostatnie spotkanie nie tylko pod kątem pracy motorycznej, bo trzeba przyznać, że je wybiegaliśmy dobrze – około 120 km, sporo sprintów. Natomiast ten początek meczu nas zaniepokoił, bo przez pierwsze 20 minut Wisła nadawała ton meczowi. Popełnialiśmy zbyt dużo prostych błędów. Na tym się skupialiśmy, żeby dobrze teraz wejść w mecz, żeby to nastawienie przekazywane na odprawie i przed wyjściem z szatni, żebyśmy nie przespali początku, bo później mogą być niepotrzebne sytuacje. Chcielibyśmy, żeby intensywność w naszej grze była taka jaką widzieliśmy pod koniec pierwszej połowy meczu z Wisłą, gdy strzeliliśmy bramkę i były kolejne sytuacje, żeby ona była w dłuższym wymiarze czasowym.

Jak wyglądała rywalizacja o miejsce na pozycji numer 9. Czy trener jest zadowolony z tego jak prezentowali się na treningach w tym tygodniu?

Dla Erika to było nowe doświadczenie, bo ostatnio był niepodważalną postacią wyjściowej jedenastki. Taka sytuacja, w której się znalazł, w mojej ocenie wpłynęła na niego pozytywnie. Widzę zmianę w jego nastawieniu w treningu. Po meczu z Wisłą był trening regeneracyjny i wyrównawczy i Erik sam się zgłosił, żeby dodatkowo popracować. To nas też zbudowało. Liczymy, że te duże umiejętności, które ma, spożytkuje na boisku i to będzie inny Erik, niż ten nie dający tego, co od niego oczekujemy w tych wcześniejszych meczach. Nie oznacza to jednak, że Fabian odda miejsce w składzie. Mnie ta rywalizacja cieszy, dwie „dziewiątki”, które walczą, a niewykluczone, że w najbliższym meczu ich obu umiejscowimy.

Erik na treningu strzela masę goli, ma świetną lewą nogę, krótko prowadzi piłkę i z każdego miejsca blisko bramki piłka wpada do siatki. Oczekujemy tego samego w meczu. Szukał sobie sytuacji z Wisłą, ale był podwajany. Czekam na taką bramkę, którą zdobył, gdy prowadziłem Wartę Poznań, wtedy uderzył zza pola karnego na 2:1 dla Śląska.

Czy piłkarze pierwszej drużyny wzmocnią rezerwy w meczu ze Stalą Rzeszów?

Jest kilku zawodników, którzy zagrają w Śląsku II. My też jako trenerzy będziemy na tym meczu, żeby obserwować, jak pracują. Dla piłkarza najlepszym podsumowaniem jego pracy jest jednostka meczowa. Będzie to wymagający przeciwnik dla rezerw.

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.