Ukryty potencjał piłkarza. Czy Magiera odnajdzie klucz do jego formy?

Ukryty potencjał piłkarza. Czy Magiera odnajdzie klucz do jego formy?

fot.:

Trener Jacek Magiera chciał go już podczas swojej pierwszej kadencji, a gdy przyszedł w końcu do Śląska, zawodzi w większości spotkań, chociaż stara się. Jak mówi publicznie szkoleniowiec wrocławian, jeśli będzie starał się tak jak na treningach, na boisku zaprezentuje reprezentacyjny poziom. Czy i kiedy odpali Mateusz Żukowski? 



 

Po beznadziejnym sezonie w wykonaniu Śląska, latem ruszono na transferowe łowy. Jedną z pozycji, która wymagała wzmocnień było skrzydło, tym bardziej, że na początku przygotowań niepewna była przyszłość Johna Yeboaha, który ostatecznie został sprzedany do Rakowa Częstochowa. Jednym z nowych zawodników, który zawitał na Oporowską był Mateusz Żukowski. Niespełna 22-latek nie podbił zagranicznego rynku i dość szybko odszedł ze szkockiego Rangers (trafił tam z Lechii Gdańsk w styczniu 2022, a już po pół roku trafił na wypożyczenie do Lecha Poznań). Ze Śląskiem podpisał roczny kontrakt, z opcją przedłużenia o kolejne 24 miesiące. 

Jak wspominał trener Jacek Magiera przed pierwszym meczem w Kielcach, Żukowskiego polecił on sam, gdyż chciał go już mieć we Wrocławiu podczas swojej pierwszej kadencji. Dobrze o szkoleniowcu Wojskowym wypowiadał się również sam zainteresowany:

- Trener Magiera ma bardzo dobry warsztat, nie tylko jeśli chodzi o kwestie boiskowe. To znakomity psycholog, który potrafi dotrzeć do człowieka. Umie zawodnika zbudować mentalnie. Odbyliśmy kilka bardzo szczerych rozmów, w których trener uświadamiał mnie, jak wiele potrafię. Mam nadzieję, że przede mną zdecydowanie lepszy okres niż w ostatnich miesiącach.

- mówił Żukowski w sierpniowej rozmowie z TVP Sport.

Minęły dwa miesiące, a słowa, a 46-letni trener wciąż próbuje dotrzeć do zawodnika, którego chwali, ale również dużo od niego wymaga.

TRUDNY POCZĄTEK I NIEWYGÓROWANE OCZEKIWANIA 

Mateusz Żukowski na swój oficjalny debiut w Śląsku musiał czekać do ostatniego tygodnia lipca i derbów z Zagłębiem Lubin. Urodzony w Lęborku zawodnik wszedł na ostatnie pół godziny, a z jego występu zapamiętaliśmy przede wszystkim dwa strzały, po których piłka poszybowała wysoko w trybuny

- Wręcz przeciwnie. Otrzyma nakaz, bo ma piorunujące uderzenie. Dzisiaj się za bardzo napinał i celność tych strzałów była nie do przyjęcia. Otwieramy mu głowę na wiele nowych rzeczy. Będziemy od niego wymagać więcej gry ofensywnej

- powiedział szkoleniowiec wrocławian, pytany przez jednego z dziennikarzy, czy Żukowski otrzyma zakaz oddawania uderzeń z dystansu. 

Skrzydłowy swoje umiejętności mógł zaprezentować już w kolejnym spotkaniu ze Stalą Mielec, kiedy to wyszedł w podstawowym składzie. I już w 4. minucie początkowo wydawało się, że Żukowski otworzył worek z liczbami, bowiem bardzo szybko wyprowadził Śląsk na prowadzenie. Jednak radość nie trwała zbyt długo, bo jak pokazały powtórki, zawodnik skierował piłkę do siatki za pomocą ręki (wcześniej trafił wprost w bramkarza, a dobitka została uznana jako przewinienie). Pomimo tego, boczny pomocnik się nie poddawał i był aktywny w pierwszej połowie, chociaż po trenerze Wojskowych nie było widać tego entuzjazmu na pomeczowej konferencji. 

- Nie chcę mówić na gorąco czy Mateusz Żukowski był naszym najbardziej aktywnym zawodnikiem w pierwszych 45 minutach. Miał do zrealizowania swoje zadania, razem z Dennisem Jastrzembskim. Więcej akcji mieliśmy przeprowadzać lewą stroną boiska, wykorzystując zarówno szybkość Jastrzembskiego, jak i możliwość zejścia do środka boiska Żukowskiego i uderzenia z dystansu. Tych uderzeń nie było

- powiedział Magiera po końcowym gwizdku w Mielcu. 

Analizując już na chłodno przegraną ze Stalą, 46-latek uznał jednak, że występ skrzydłowego wcale nie był taki zły, bo w spotkaniu z Lechem Poznań ponownie zagrał od pierwszej minuty. Niestety, nie był to dobry występ byłego gracza Kolejorza. Zła decyzyjność, niedokładne podania, które zaprzepaściły kontrataki i sprokurowany rzut karny dla gości to chyba najlepsze podsumowanie “dokonań” młodego zawodnika w sierpniowym meczu, który Śląsk wygrał 3:1. 

- Chcemy, żeby Mateusz grał na atutach, czyli dryblingu, prowadzeniu piłki i uderzeniu z dystansu. Miał nawet okazje podczas wyjścia z kontratakiem, ale piłka mu odskoczyła i nastąpiła strata. To jest chłopak, którego trzeba mentalnie odblokować. Pracujemy nad tym i da on nam jeszcze wiele jakości. To dopiero jego drugi mecz w pierwszym składzie Śląska. Dajmy mu czas

- uspokajał trener.

PRZEBŁYSKI NA PRZEMIAN Z ROZCZAROWANIEM

Mateusz Żukowski zdecydowanie lepiej wyglądał pięć dni później przeciwko Widzewowi Łódź. Był aktywny w ofensywie, podłączając się dosyć często do akcji wrocławian, wygrał pojedynków, a dodatkowo po faulu na nim dwóch graczy RTS-u obejrzało od sędziego żółty kartonik. Podobną opinię można było wyrazić po wygranej z Jagiellonią Białystok. Skrzydłowy przeprowadził kilka ataków lewą stroną, oddając w tym groźny strzał w pierwszej połowie. Pokazał, że nie tylko szybkość jest jego atutem, ale również warunki fizyczne, które były przydatne również w defensywie. 

- Cieszę się z tego, że mogę grać. Każda minuta na boisku jest dla mnie ważna, niezależnie w jakiej taktyce. Z meczu na mecz czuję się coraz lepiej

- powiedział bohater dzisiejszego artykułu po meczu z Jagą. 

Na pewno każdy życzył sobie, by Żukowski zaprezentował się równie skutecznie w spotkaniu, gdzie to Śląsk powinien być stroną dominującą, więc przeciwko Puszczy Niepołomice. Niestety, na prośbach się skończyło, ponieważ były piłkarz Lechii Gdańsk został zmieniony po godzinie gry, a wśród pretensji znów królowała zła decyzyjność, a po jego beznadziejnym wybiciu piłki, Paluszek nabił nią rękę Piotra Samca-Talara. O wiele lepiej zaprezentowali się zmiennicy obu piłkarzy (Ince oraz Nahuel), którzy ożywili grę Wojskowych. Właśnie dlatego Żukowski mecz z Piastem Gliwice rozpoczął na ławce rezerwowych i podniósł się z niej w 63. minucie, a i tak był drugim najczęściej uderzającym na bramkę Placha, a dwa z czterech strzałów były skierowane w światło bramki. 

Jeśli już jesteśmy przy statystykach, w kontekście Żukowskiego dość często mówi się o strzałach, podaniach i pojedynkach. W jedenastu spotkaniach ekstraklasy, niespełna 22-latek oddał łącznie 25 strzałów, ale ich celność wynosi już tylko 39%. Aż osiemnaście uderzeń minęło bramkę lub zostały zablokowane przez rywala. Identyczny wynik procentowy widnieje przy skuteczności dryblingów, a gdyby dołożyć do tego mecz pucharowy z Jagiellonią, jesteśmy przekonani, że procent byłby jeszcze mniejszy, gdyż skrzydłowemu było ciężko przebić się przez graczy trenera Siemieńca, a prawie każda strata kończyła się faulem. Dodatkowo, ze wszystkich skrzydłowych (Nahuela, Ince, Samca-Talara), ma najgorszy procent skuteczności na połowie przeciwnika

  • Matias Nahuel Leiva - 77%
  • Burak Ince - 68%
  • Piotr Samiec-Talar - 61%
  • Mateusz Żukowski - 60%

PUBLICZNE DEKLARACJE MAGIERY. ŻUKOWSKI MUSI COŚ ZMIENIĆ 

Więcej niż pół godziny, wychowanek Pogoni Lębork spędził w październikowym spotkaniu z Górnikiem Zabrze, ale nie wykorzystał co najmniej jednej dogodnej sytuacji. Co ważne, świadomy tego był sam Żukowski, który odniósł się do tego po końcowym gwizdku: 

- Jestem też zły na siebie, zabrakło uderzenia w pewnych momentach. Jestem świadom jaką mam reputację wśród kibiców, bardzo chcę to odwrócić i sprawić żeby kibice byli ze mnie dumni

Cierpliwość stracił chyba też sam Jacek Magiera, który nie krył rozczarowania, ale również publicznie zadeklarował, że jeśli podobne sytuacje będą miały miejsce w przyszłości, skrzydłowy po prostu nie będzie grać:

- Żukowski ma ogromne możliwości, ale dokonał dziś złych wyborów. Miał za zadanie od razu strzelać, a nie wykonał tych poleceń, tylko próbował ominąć obrońców lub wycofał piłkę do tyłu. Nie chcemy takich zagrań. Będziemy wymagać od niego zdecydowanie więcej. Jeśli nie wypełni tego, nie będzie grać

Temat letniego transferu Śląska przewinął się też w rozmowie szkoleniowca Trójkolorowych z Weszło. 46-latek opowiedział, że Żukowski podczas treningów wygląda o niebo lepiej niż w trakcie meczu, sugerując, że młody zawodnik musi dokonać pewnych zmian u siebie, by mógł wskoczyć na wyższy poziom. 

- Co do Żukowskiego, nie powiedziałbym, że przyszedł zupełnie nieprzygotowany. Wiosną rozegrał sześć meczów w drugoligowych rezerwach Lecha Poznań. Uważam jednak, że chłopak zupełnie nie wykorzystuje swojego potencjału – szybkości, jakości uderzenia. Na razie ten potencjał pokazuje tylko na treningach. Wtedy wymiata, robi mnóstwo fajnych rzeczy, ale zaczyna się mecz i tego nie ma

- Mówię to publicznie, żeby uświadomić Mateuszowi, że on ma w swoim życiu coś zmienić. Czasami zmiana pewnych nawyków i zmiana podejścia jest jak pstryknięcie palca, coś się odblokowuje w głowie. To jeden z tych zawodników, do których ciągle szukam klucza. Jeżeli Mateusz w meczach zacznie wyglądać tak jak na treningach, to będziemy mieli zawodnika na poziomie reprezentacji Polski

To, co mówi trener Magiera, doskonale przypomina sytuację z obozu przygotowawczego, w którym Żukowski wyglądał naprawdę przyzwoicie i był jednym z wyróżniających się zawodników, któremu jednak brakowało na pewno liczb. Podobnie jest teraz w lidze, bowiem byłemu reprezentantowi polskiej młodzieżówki nie można odmówić ambicji, chęci oraz umiejętności, ale zdecydowanie jest coś, co blokuje go w ligowych meczach. Czy szkoleniowiec wrocławian znajdzie klucz, o którym mówił w wywiadzie? Obecny sezon pokazuje, że 46-latek potrafi dotrzeć do zawodników, a potwierdzeniem tych słów niech będzie forma Erika Exposito, czy przebudzenie Piotra Samca-Talara. Pozostaje nam tylko mieć nadzieje, że młody piłkarz jeszcze podczas rundy jesiennej będzie mógł świętować swoje premierowe trafienie lub asystę w barwach Śląska Wrocław. 

- Trener Magiera był jednym z głównych powodów moich przenosin do Śląska, więc jego słowa są oczywiście dla mnie bardzo ważne. Cieszę się, że współpracuję z trenerem i jego sztabem, będę robił wszystko, by przełożyć dobre zagrania z treningów na formę meczową. Szkoleniowiec zawsze podejmuje decyzję dla dobra drużyny, a moją rolą jest być gotowym, żeby potwierdzić umiejętności na boisku, gdy dostanę na to szansę. Chcę jak najbardziej pomagać zespołowi

- powiedział nam Mateusz Żukowski, pytany o relacje z trenerem Śląska. 

Marcin Sapuń

Autor

Marcin Sapuń

Urodzony Wrocławianin i oczywiście kibic Śląska Wrocław. W redakcji działam od lipca 2022 roku, a od marca 2024 roku pełnię funkcję zastępcy redaktora naczelnego. W Śląsknecie zajmuję się głównie pisaniem artykułów, ale również komentowaniem meczów, czy ostatnio tworzeniem wyjazdowych kulis.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.