Wyjazdowa bolączka Śląska w lidze
fot.: Paweł Kot
Sobotnia porażka Śląska z Radomiakiem była piątym wyjazdowym spotkaniem WKS-u bez zwycięstwa. Pod względem punktów zdobytych na wyjeździe, Trójkolorowi są trzecią najgorszą drużyną w ekstraklasie. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.
Po meczu w Radomiu znów było głośno na temat gry wrocławian. Śląsk nie dość, że przegrał 0:2 po dwóch bramkach zdobytych w doliczonym czasie gry, to jeszcze kończył mecz w ósemkę po trzech czerwonych kartkach. Wyrzuceni z boiska zostali Bejger, Verdasca i Poprawa. Nastroje po kolejnym meczu bez zwycięstwa na wyjeździe nie mogą być optymistyczne.
WYJAZDOWA STREFA SPADKOWA
Nie będziemy owijać w bawełnę. Śląsk radzi sobie źle poza Wrocławiem. Tylko pięć punktów na osiemnaście możliwych, jedno zwycięstwo ( z Lechem), dwa remisy (z Zagłębiem i Piastem) i trzy porażki (z Radomiakiem, Stalą i Koroną). Pod względem zdobytych oczek na wyjeździe zespół trenera Djurdjevicia jest trzecim najgorszym klubem w obecnych rozgrywkach ekstraklasy. Za Śląskiem plasuje się już tylko Jagiellonia Białystok (cztery punkty) i Miedź Legnica (jeden punkt). Porażki w futbolu są normą, ale kibica WKS-u mogą boleć okoliczności, takie jak chociażby samobój Javiera Hyjka, czy dwa gole stracone w doliczonym czasie gry w meczu z Radomiakiem, ale też sama gra w pierwszej połowie przeciwko Koronie Kielce, gdzie ciężko było dostrzec dobrą akcję wrocławian.
WYGRANA Z MISTRZEM POLSKI? PROSZĘ BARDZO
Jeśli przed sezonem postawilibyśmy tezę, że po raz pierwszy od trzech lat wrocławianie wygrają w Poznaniu i to jeszcze na terenie mistrza Polski, wielu z nas mogłoby rozpocząć karierę wróżbity. Kolejorz rozpoczął fatalnie sezon 2022/23 i po trzech spotkaniach miał na swoim koncie zaledwie jeden punkt i spoglądając na resztę ze strefy spadkowej. Próby pogorszenia jeszcze bardziej nastrojów wśród kibiców Lecha podjął się Ivan Djurdjevic i spółka. I co dużo mówić, udało się po indywidualnej akcji Petra Schwarza w 26. minucie gry. Poznaniacy chcieli odpowiedzieć jak najszybciej, ale w pierwszej połowie na drodze do szczęścia stanął słupek (po strzale Marchwińskiego), a w drugiej części spotkania Michał Szromnik, ratując Śląsk przed stratą bramki w ostatnich dziesięciu minutach. Wrocławianie mogli zdecydowanie szybciej zamknąć mecz, ale Exposito i Bergier minimalnie pomylili się i nie mogli się cieszyć ze swoich pierwszych trafień w sezonie. Ostatecznie Wojskowi pokonali mistrza Polski 1:0 i chociaż przed tydzień mogliśmy cieszyć się z dobrego wyniku drużyny.
NAJGORSI W LIDZE
Czy jest jakaś statystyka, w której Śląsk jest najgorszy w ekstraklasie? Oczywiście, że tak! To liczba bramek zdobytych na wyjeździe. W sześciu meczach tylko trzykrotnie piłka znalazła drogę do bramki, przeciwko Koronie Kielce, Lechowi Poznań oraz Piastowi Gliwice. A każdego gola strzelił inny zawodnik:
- John Yeboah vs Korona Kielce
- Petr Schwarz vs Lech Poznań
- Patrick Olsen vs Piast Gliwice
Szukając pozytywów, bramkarze WKS-u na szczęście nie muszą tak często wyjmować z piłki siatki w rundzie jesiennej, co koledzy po fachu z innych klubów. Śląsk w delegacji stracił dotychczas osiem bramek. To mniej od dziesięciu klubów, a warto jeszcze dodać, że w dwóch spotkaniach Michał Szromnik zanotował czyste konto (z Zagłębiem i Lechem).
ZA LEPSZE STATYSTYKI ZWYCIĘSTW NIE PRZYZNAJĄ
Patrząc na niektóre statystyki można wywnioskować, że Śląsk ma problem z udokumentowaniem przewagi na boisku w postaci bramek. W każdym ze spotkań, które Śląsk nie potrafił wygrać, miał większy czas posiadania piłki lub więcej oddanych strzałów. Podopieczni Ivana Djurdjevicia najwięcej razy uderzali na bramkę przeciwnika podczas inauguracji sezonu w Lubinie, ale jak dobrze pamiętamy, ani razu piłka nie znalazła się w siatce Kacpra Bieszczada.
Procent posiadania piłki w meczu, liczba strzałów (więcej/mniej od przeciwnika):
- Zagłębie Lubin - Śląsk Wrocław: 50%, 15 (w)
- Korona Kielce - Śląsk Wrocław: 66%, 7 (m)
- Lech Poznań - Śląsk Wrocław: 38%, 7 (m)
- Stal Mielec - Śląsk Wrocław: 58%, 12 (w)
- Piast Gliwice - Śląsk Wrocław: 56%, 12 (w)
- Radomiak Radom - Śląsk Wrocław: 52%, 5 (m)
Patrząc odrobinę szerzej na wszystkie mecze tego sezonu w ekstraklasie, WKS wygrywa wtedy, gdy ma mniejsze posiadanie piłki niż rywal (wyjątkiem tylko mecz z Rakowem).
KIEPSKO W CAŁYM ROKU
Jeśli zajrzymy w tabelę ekstraklasy za cały 2022 rok, zauważymy, że Śląsk wygrał zaledwie dwa wyjazdowe spotkania w tym czasie. Pierwsze z Wisłą Płock 2:1 po bramkach Exposito i Piaseckiego (zwycięskie trafienie w doliczonym czasie gry), a drugie już wyżej wspomniane z Lechem Poznań.
Pierwszy raz od dawna #WPŁŚLĄ
— Śląsk Wrocław (@SlaskWroclawPl) March 19, 2022
Ale nie ostatni! KTO WYGRAŁ MECZ?! pic.twitter.com/4otFUJGC4x
Uwzględniając tylko te zespoły, które grały w ekstraklasie w zeszłym i obecnym sezonie, WKS ma na swoim koncie najmniej zwycięstw na stadionie rywala (tyle samo, co Radomiak). Pod względem zdobyczy punktowych wygląda to troszeczkę lepiej. Dotychczas piłkarze wrócili do Wrocławia z dwunastoma punktami. Gorsi od Śląska są tylko Radomiak Radom (jedenaście punktów) i Lechia Gdańsk (dziesięć punktów). Optymizmu nie ma też co szukać w ilości strzelonych goli: dziewięć w trzynastu spotkaniach. W tej statystyce gorszy jest tylko jeden zespół: ponownie Radomiak z siedmioma bramkami. Co tu dużo mówić? Wygląda to naprawdę kiepsko.
Przed Śląskiem jeszcze dwa wyjazdy w rundzie jesiennej. 29 października ekipa trenera Djurdjevicia zawita do Płocka, gdzie Wisła nie przegrała jeszcze ani razu w tym sezonie. Tydzień później (5 listopada) w Legnicy odbędą się derby przyjaźni. Co najmniej w jednym ze spotkań trzy punkty powinny być obowiązkiem wrocławian.
