Zdarzyło się wczoraj: Jubileuszowa wygrana z mistrzem
fot.: Mateusz Kuźniak
Pięć lat temu świętowaliśmy 70-lecie klubu. Obchody jubileuszu trwały tak naprawdę cały rok, ale to podczas meczu Śląska Wrocław z Legią Warszawa wraz z byłymi piłkarzami WKS-u świętowaliśmy rocznicę powstania klubu. Cofnijmy się do 9 września 2017 roku.
Zarówno wrocławianie i warszawiacy przystępowali do tego spotkania po wygranych z Cracovią i Zagłębiem Lubin (oba spotkania zakończone wynikiem 2:1). Względem poprzedniego meczu Jan Urban dokonał trzech zmian. W wyjściowej jedenastce zabrakło Michała Maka, Bobana Jovicia i Dragoljuba Srnicia. Zastąpili ich Sito Riera, Marcin Robak oraz Robert Pich.
DOMINACJA ŚLĄSKA BEZ ZDOBYCZY BRAMKOWEJ
Pierwszy gwizdek poprzedziła minuta ciszy upamiętniająca legendę wrocławskiej koszykówki, Adama Wójcika, który zmarł 26 sierpnia. Faworytem spotkania niewątpliwie byli ówcześni mistrzowie Polski, ale od pierwszych minut to Śląsk zaskoczył i częściej przebywał na połowie rywala. Już w 2. minucie gospodarze oddali pierwszy celny strzał. Akcję na jeden kontakt wykończył Robert Pich, ale piłka znalazła się wprost w rękach Malarza. Kilka minut później bliski znalezienia się sam na sam z Arkadiuszem Malarzem był Arkadiusz Piech. Były atakujący stołecznego klubu dostał jednak za mocną piłkę od Roberta Picha i nie zdążył do niej dobiec. W 15. minucie bardzo dobrą okazję miał drugi napastnik WKS-u, Marcin Robak, ale uderzył niecelnie z ostrego kąta. Nie minęła minuta, a kolejną okazję stworzyli gospodarze. Uderzał z daleka Piech, a piłka musnęła słupek.
Legioniści skupili się na kontratakach. Pierwszy z nich goście stworzyli w 20. minucie. Z lewej strony z rzutu rożnego dośrodkowywał Djordje Cotra. Piłkę wybił Tomasz Jodłowiec, następnie akcję napędził Cristian Pasquato, podając do Jarosława Niezgody. Napastnik Legii wbiegł w pole karne i miał już oddawać strzał, ale w ostatniej chwili piłkę wybił wracający Robert Pich. Sześć minut później piłkarze stołecznej drużyny niespodziewanie objęli prowadzenie. Z rzutu wolnego dośrodkowywał Pasquato, piłkę zgrał jeszcze Sadiku i do pustej bramki wpakował ją Jarosław Niezgoda. Zaskoczona defensywa Śląska i radość w sektorze kibiców gości.
Wrocławianie jeszcze przed przerwą chcieli szybko wyrównać stan meczu. Najbliżej tego był Robak. Zawodnik znalazł się w niełatwej sytuacji, ale najpierw zdołał opanować piłkę, a później oddał strzał z półobrotu wprost w poprzeczkę. Śląsk dominował, stworzył sobie 10 sytuacji bramkowej i miał posiadanie piłki na bardzo wysokim poziomie 69%. Jednak w najważniejszej statystyce, górą była Legia Warszawa, schodząc do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.
DUBLET ZAPEWNIAJĄCY ZWYCIĘSTWO
Po przerwie znów do ataków ruszył Śląsk. W 59 minucie Michał Chrapek oddał obiecujący strzał z 20 metrów, ale z niewielkimi problemami zdołał go obronić Arkadiusz Malarz. Minutę później sędzia Jarosław Przybył dopatrzył się zagrania ręką Adama Hlouska we własnym polu karnym i podyktował jedenastkę dla gospodarzy. Piłkę na jedenastym metrze ustawił Marcin Robak i pewnym strzałem pokonał bramkarza.
Śląsk szybko poszedł za ciosem i w 67. minucie po dośrodkowaniu Madeja, Robak strzałem głową wyprowadził Trójkolorowych na prowadzenie. Stadion oszalał, a napastnik WKS-u ustrzelił pierwszy dublet w nowym klubie. Piłkarzom gospodarzy wciąż było mało i jak najszybciej chcieli zamknąć mecz. Indywidualną akcją popisał się Djordje Cotra. Serb przebiegł duży dystans z piłką przy nodze, mijając kolejnych zawodników przeciwnika. Zabrakło tylko wykończenia, bo strzał był niecelny. Na połowie wrocławian zaczęło się kotłować dopiero pod koniec spotkania. Goście za wszelką cenę próbowali doprowadzić do remisu, ale podopieczni Jana Urbana konsekwentnie blokowali zawodników Legii. Śląsk Wrocław ostatecznie wygrał z Legią Warszawa 2:1. Było to pierwsze zwycięstwo nad stołeczną drużyną we Wrocławiu od 2012 roku (wtedy 1:0 po golu Jodłowca). Trzy punkty, które zainkasował WKS, pozwoliły na awans na 7. miejsce w tabeli.
- Cieszę się ze zwycięstwa i to wcale nie dlatego, że to była Legia. Cieszę się, bo kibice zobaczyli fajny, ciekawy mecz
komentował spotkanie Jan Urban.
LEGENDY PONOWNIE WE WROCŁAWIU
Przed meczem odbyła się uroczystość odsłonięcia pamiątkowej tablicy za trybuną B. Znajdowały się na niej nazwiska wybrane w plebiscycie na jedenastkę 70-lecia (organizowanym przez Ośrodek Kibice Razem Śląsk Wrocław z klubem WKS Śląsk Wrocław oraz Stowarzyszeniem Kibiców Wielki Śląsk) oraz dodatkowo wyróżnionych przez kapitułę.
Jedenastka 70-lecia: Janusz Jedynak - Piotr Celeban, Władysław Żmuda II, Mariusz Pawelec - Dariusz Sztylka, Krzysztof Ulatowski, Ryszard Tarasiewicz, Józef Kwiatkowski, Waldemar Prusik, Tadeusz Pawłowski - Janusz Sybis
Trener 70-lecia: Orest Lenczyk
Wyróżnienia: Władysław Żmuda I (trener), Zygmunt Kalinowski (bramkarz), Mieczysław Kopycki, Waldemar Tęsiorowski (obrońcy), Sebastian Mila, Zygmunt Garłowski (pomocnicy), Mieczysław Jurecki, Paweł Śpiewok (napastnicy).
Na odsłonięciu tablicy i samym meczu pojawiło się mnóstwo byłych piłkarzy Śląska i trenerów, między innymi Władysław Żmuda, Ryszard Tarasiewicz, Janusz Sybis, Krzysztof Wołczek, Dariusz Sztylka, Tadeusz Pawłowski. Wszyscy zaproszeni goście mogli śledzić starcie Śląska z Legią na specjalnie wydzielonej strefie VIP. W przerwie meczu każdy z nich otrzymał pamiątkowy szalik, a cała grupa otrzymała owacje na stojąco od licznie zgromadzonej publiczności. Był to świetny moment, by w gronie kolegów z boiska powspominać złote czasy klubu i spotkać się po raz pierwszy od wielu lat.
KIBICE NIE ZAWIEDLI
Nie jest to nowością, że mecze z Legią przykuwają większą uwagę kibiców. I tak też było pięć lat temu. Mecz z trybun Stadionu Wrocław oglądało 24 086 widzów (w tym 1024 kibiców z Warszawy). Była to najwyższa frekwencja we Wrocławiu w sezonie 2017/18. Z okazji okrągłej rocznicy powstania klubu, kibice przygotowali specjalną oprawę. Na prezentację składała się sektorówka z oficjalnym logiem 70-lecia klubu plus transparent z oficjalnym sloganem „Dumnej Historii”, na którym obok hasła widniały puchary zdobyte przez Śląsk w swojej historii. Całość została domknięta sporą ilością pirotechniki. Trzeba przyznać, że doping tamtego wieczoru stał na bardzo dobrym poziomie, między innymi dzięki włączaniu się do niego całego stadionu i efektownej grze na boisku. Idealny mecz na świętowanie 70-lecia klubu!
ŚLĄSK ZWALNIAJĄCY MAGIERĘ?
Kilka dni po przegranym meczu we Wrocławiu, Legia Warszawa poinformowała o zwolnieniu Jacka Magiery z posady trenera stołecznej drużyny. Gwoździem do trumny było właśnie spotkanie ze Śląskiem, które zwieńczyło bardzo słaby początek sezonu w wykonaniu Legii. Mistrzowie Polski najpierw odpadli z kwalifikacji Ligi Mistrzów i Ligi Europy, a w lidze po ośmiu kolejkach zajmowali piąte miejsce w tabeli z dorobkiem 13 punktów, ale ze stratą tylko dwóch oczek do liderującego Lecha Poznań. Groteskowości decyzji dodawała jeszcze wypowiedź Dariusza Mioduskiego z sierpnia, kiedy to zapewniał, że na stole leży już nowy kontrakt dla Magiery.
- Szykuję dla niego nowy kontrakt. Jesteśmy po wstępnych rozmowach, ale nie ma czasu, by dopiąć szczegóły. Ma wielki komfort i spokój pracy. Dostanie ofertę, która zapewni mu spokój. A kiedy przetrwa kryzys, będzie jeszcze lepszy. Zwolnienie go to najgorsza rzecz, jaką mógłbym zrobić
- powiedział prezes Legii na spotkaniu z dziennikarzami.
Jacek Magiera wrócił na Dolny Śląsk cztery lata później, obejmując Śląsk Wrocław w marcu 2021 roku i zajmując z nim 4. miejsce w tabeli na koniec sezonu 2020/21, które zapewniło wrocławianom udział w kwalifikacjach Ligi Europy.
