Co mówią liczby o sparingach Śląska?
fot.: Daniel Trzepacz (pogonsportnet.pl)
Mecze sparingowe często zamazują prawdziwy obraz drużyny - ten slogan słyszy się przy okazji okresu przygotowawczego. Pozytywne wyniki, dużo strzelonych goli i pozornie dobra gra wpływają na zwiększenie apetytu przed powrotem rozgrywek ligowych. Przyglądamy się statystykom zawodników Śląska po obozie w tureckiej Antalyi. W jakim tonie przemawiają do nas liczby?
Wrocławianie wylądowali już bezpiecznie na polskiej ziemi, a teraz czeka ich ostatni tydzień treningów i wdrożenie “misji Lechia”, jak stwierdził w wypowiedzi podsumowującej obóz przygotowawczy trener Śląska, Jacek Magiera. W tym tekście nie ma miejsca na wspominanie meczu z Wartą (1:0), który odbył się jeden dzień przed wylotem zawodników WKS-u nad Bosfor. Do skompletowania było więc aż 360 minut gry rozłożonych na 4 mecze, jednak żaden z graczy nie przekroczył magicznej bariery nawet 300. Kto grał najdłużej, a kto miał najmniej czasu na pokazanie swoich umiejętności?
OBROŃCY KRÓLUJĄ
Wielkim zaskoczeniem nie będzie na pewno obecność na szczycie zestawienia czasowego Wojciecha Golli, który stara się wrócić do optymalnej formy po słabej końcówce rundy jesiennej. Szef defensywy rozegrał dwa pełne mecze, a zabrakło go tylko w bezbramkowej potyczce z Floridsdorferem, kiedy więcej czasu otrzymała zdolna wrocławska młodzież. Urodzony w Złotowie obrońca zanotował nawet jedną asystę (podobnie jak w rozgrywkach ligowych). Oprócz Golli solidnym bagażem minutowym dysponuje Diogo Verdasca, który prezentował się naprawdę solidnie na tle sparingpartnerów i przebywał na boisku tyle samo, co wspominany już wychowanek Lecha. Do szczytu hierarchii dobijają także Victor Garcia oraz Petr Schwarz. Czech okazał się pomocnikiem, który spędził najwięcej czasu ze wszystkich graczy tej formacji podczas potyczek towarzyskich, a do swojego dorobku dopisał otwierającego mecz gola z Karabachem (3:2).
Najwięcej minut podczas sparingów:
- Wojciech Golla – 3 mecze, 225 minut
- Diogo Verdasca – 3 mecze, 225 minut
- Petr Schwarz – 3 mecze, 214 minut
- Victor Garcia – 4 mecze, 208 minut
PRZODOWNIKÓW DWÓCH
Ponadto, mieliśmy kilku zawodników, którzy dobijali do 200 rozegranych minut. Bardzo blisko byli Michał Szromnik (180 minut), który nie ustrzegł się w Turcji 2 błędów, przez co na 4 spotkania wrocławianie zachowali czyste konto tylko w jednym. A warto wspomnieć, że było ono efektem wspólnej pracy bramkarzy rezerw, Józefa Burty i Maksymiliana Boruca, którzy w meczu z Floridsfdorferem podzielili się miejscem między słupkami. Na uwagę zasługuje też postawa Roberta Picha (195 minut), który został wraz z Marcelem Zyllą sparingowym królem strzelców strzelców. Duet Pich&Zylla zdobył 4 gole, a postawa byłego gracza Bayernu może napawać optymizmem i rozgrzewać wrocławskich kibiców w perspektywie walki o pozycję młodzieżowca. Nie sposób nie dostrzec także postawy Caye Quintany, który dostał szerokie pole do popisu (193 minuty) i przebywał na boisku najdłużej ze wszystkich napastników. Hiszpan odpłacił się za zaufanie dwoma bardzo ładnej urody asystami, a przecież mógł wyjechać z Turcji z przynajmniej jednym golem. Widać, że nie przyszedł jeszcze TEN wyczekiwany od dawna moment odblokowania.
Gole Śląska w sparingach:
5 zdobytych – 5 straconych
W I połowach: 2 zdobyte – 2 stracone
W II połowach: 3 zdobyte – 3 stracone
PECH GONI PECH
Byli jednak zawodnicy, którym tak się nie poszczęściło. Pierwszym pechowcem okazał się Konrad Poprawa, który został zmuszony do opuszczenia zgrupowania ze względu na ból kolana. W Polsce zawodnik przejdzie badania, które określą stan jego zdrowia. Kontuzje nie omijały także kapitana wrocławian, Krzysztofa Mączyńskiego. W meczu z Karabachem doświadczony pomocnik opuścił murawę jeszcze przed upływem pierwszej połowy i nie pojawił się już w żadnym meczu. W najbardziej wysuniętej formacji także los postanowił zrobić Śląskowi pod górkę. Na zgrupowaniu nie mógł stawić się przecież zakażony koronawirusem Erik Exposito, a dodatkowo sprawy rodzinne zmusiły Fabiana Piaseckiego do powrotu nad Wisłę. Będący do niedawna na wypożyczeniu w mieleckiej Stali snajper zagrał w sparingach nieco ponad godzinę, a zdecydowanie większy wachlarz zagrań mógł w takim wypadku pokazać Sebastian Bergier, przebywający na boisku 2 razy dłużej.
Sweet home, Oporowska
— Śląsk Wrocław (@SlaskWroclawPl) January 27, 2022
Meldujemy się we Wrocławiu - obóz #TurcjaWKS2022 oficjalnie zakończony pic.twitter.com/gxyLhF1Jlz
PUKAJĄ DO DRZWI
Nie samym doświadczeniem zespół oddycha, a więc w szatni pojawił się powiew świeżości. Szymon Michalski, Jakub Jezierski i Filip Gryglak - zapamiętajcie te 3 nazwiska. Co łączy tych graczy oprócz tego, że legalnie nie mogą kupić jeszcze w sklepie alkoholu? Każdy z nich miał szansę pokazać się na tle mocnych zespołów i popracować prawie 2 tygodnie z pierwszym zespołem Śląska. Takie przetarcie jest prawdziwą szkołą życia dla zawodników wchodzących dopiero w poważne seniorskie granie.
Szczególnie swoją postawą na laurkę zasłużył blondwłosy Michalski, który wśród kolegów zyskał już nawet przydomek “Mario”. Środkowy obrońca zaliczył aż 180 minut i w wielu sytuacjach udowodnił, że mentalnie jest gotowy na grę w ekstraklasie. Z resztą, w spotkaniu z austriackim Floridsdorferem w ostatnim kwadransie Śląsk mógł się pochwalić znakomitą średnią wieku, wynoszącą 20 lat, 3 miesiące i 3 dni. Opaskę kapitańską na swoim ramieniu nosił przecież Adrian Łyszczarz. A więc zgodnie za Adamem Mickiewiczem: "Młodości! Ty nad poziomy wylatuj"...
Jak widać, pozytywy obozu mieszały się z negatywami. Obok szybko traconych po wyjściu na prowadzenie bramek stały piękne zwyżki formy, odkrycia perełek i po prostu zwykła piłkarska solidność. Oby nie zabrakło tego wrocławianom w lidze. Pierwszy test charakteru już 5 lutego w Gdańsku.