Czy Śląsk doczeka się drugiego bramkostrzelnego napastnika?
fot.: Paweł Kot
Dla wrocławskiej ofenwysy pozytywną wiadomością jest pozostanie Erika Exposito na co najmniej kolejną rundę. Z kolei kwestią otwartą jest nazwisko zawodnika, który będzie zastępcą Hiszpana, a z tym ostatnio były pewne problemy.
W przedsezonowych sparingach wystąpiło pięciu napastników i jedynym, który nie zdołał strzelić gola był Jakub Lutostański. Pozostała czwórka zgromadziła na swoich kontach łącznie pięć bramek. Trener Magiera ma do dyspozycji kilku graczy, ale regularnie w kadrze meczowej powinniśmy spodziewać się tylko trzech z nich (Exposito, Szwedzik i Zohore). Pozycja pierwszego z nich wydaje się być niezagrożona, bowiem Hiszpan został nowym kapitanem Śląska. Pytanie, co z napastnikiem numer dwa, bowiem w poprzednich sezonach kibice byli częściej rozczarowani nim niż zachwyceni.
W ostatnich latach jednym z piłkarzy, na którym opiera się ofensywa Śląska jest Erik Exposito. Hiszpan został sprowadzony do Wrocławia, by godnie zastąpić bramkostrzelnego Marcina Robaka. Pomimo różnych momentów napastnika w stolicy Dolnego Śląska (nieregularność, niedokończone okresy przygotowawcze, saga transferowa), przez cztery lata ciężko jest wyobrazić sobie atak WKS-u bez Exposito. Między innymi dlatego, że jest gwarancją udziału w co najmniej dziesięciu golach zespołu w każdym sezonie. 27-latek wystąpił dotąd w 130 spotkaniach Trójkolorowych, zdobył w nich 39 bramek i zanotował 18 asyst.
ZAGRANICZNIAK WYMIENIONY NA POLAKA
Dobry i skuteczny napastnik to pierwszy krok do sukcesu sportowego, ale by zawodnik mógł się rozwijać, potrzebna mu konkurencja na tej samej pozycji, która w konkretnych meczach może okazać się też pomocą jeśli na placu gry znajdują się dwie “dziewiątki”. I tak też w sezonie 2019/20 kibice Śląska obok Erika Exposito mogli oglądać trzech innych napastników: Sebastiana Bergiera, Daniela Szczepana i Filipa Raicevicia. Dwaj pierwsi zawodnicy oczywiście zebrali nieporównywalnie mniejszą liczbę minut (łącznie 265) i zakończyli rozgrywki bez ani jednej bramki lub asysty. Zimą ówczesny dyrektor sportowy Dariusz Sztylka chcąc zwiększyć rywalizację wśród napastników, zdecydował się wypożyczyć Filipa Raicevicia z włoskiego AS Livorno. Początek Czarnogórca we Wrocławiu był obiecujący, w trzech meczach strzelił jednego gola i do dorobku dołożył asystę. Niestety, wraz z upływem czasu napastnik obniżył loty (zagrał tylko sześciokrotnie) i nie został wykupiony przez klub.
Przed rozpoczęciem sezonu 2020/21 do Śląska udało się ściągnąć kolejnego napastnika i to nie byle jakiego, bo króla strzelców I ligi. Fabian Piasecki podpisał czteroletnią umowę i to właśnie w nim upatrywano kandydata do wzmocnienia rywalizacji z Erikiem. Urodzony we Wrocławiu piłkarz miał idealny debiut. Przeciwko Piastowi Gliwice strzelił gola na 1:0. W kolejnych spotkaniach Piasecki może i nie strzelał już tak regularnie jak życzyliby sobie tego kibice, ale na całą sytuację trzeba wziąć jedną poprawkę. Obecny piłkarz Rakowa tylko sześć razy wybiegł w wyjściowym składzie i pomimo 27 rozegranych meczów, spędził na murawie tylko 786 minut, zdobywając cztery bramki i notując jedną asystę. Daje to gola co 196 minut (dla porównania u Exposito to 208 minut). Pomimo tego, Fabian Piasecki mógł czuć niezadowolenie chociażby z powodu spędzonego czasu na boisku, co miało swoje konsekwencję kilka miesięcy później.
HISZPAŃSKI NIEWYPAŁ. MŁODZIEŻOWIEC DO RYWALIZACJI
Do rozgrywek ekstraklasy w sezonie 2021/22 zielono-biało-czerwoni przystąpili z czterema napastnikami. Obok Exposito, Piaseckiego i Bergiera, do ekipy trenera Jacka Magiery dołączył inny Hiszpan, Caye Quintana. Jednak zanim omówimy “przygodę” 29-latka w Śląsku, zacznijmy od wyborowego strzelca. Dla Erika Exposito runda jesienna była najlepszym okresem w karierze. Zawodnik z Półwyspu Iberyjskiego strzelił wówczas dziesięć goli (dziewięć w ekstraklasie) i był wówczas drugim najlepszym strzelcem w polskiej lidze. Dzięki temu pojawiła się opcja wytransferowania Hiszpana za granicę. Śląsk otrzymał ofertę za swojego zawodnika z Chin i przyjął ją (ponad 2,5 mln euro), ale Expoisto nie dogadał się z niedoszłym nowym pracodawcą w sprawie indywidualnego kontraktu i wrócił do Wrocławia. Wiosna w wykonaniu Erika była już zupełnie odmienna: tylko dwa trafienia i pozostawiony niedosyt. W tym samym czasie wciąż niezadowolony ze swojej pozycji w drużynie pozostawał Fabian Piasecki, rezerwowy napastnik WKS-u. Dlatego też sam zawodnik poprosił, by mógł dołączyć do innego klubu, gdzie będzie mógł grać częściej. Po meczu z Piastem Gliwice w 5. kolejce, gdzie Piasecki strzelił wyrównującego gola z przewrotki, został wypożyczony do końca sezonu (z możliwością skrócenia wypożyczenia zimą) do Stali Mielec.
- Przyznam, że sam napierałem na ten ruch, bo nie mogę sobie pozwolić, by drugi rok z rzędu siedzieć na ławce. Mam wrażenie, że co by się nie działo i czego bym nie robił wchodząc z ławki i tak grałby Erik Exposito. Wiadomo, jest Hiszpanem, jest młodszy i pewnie oceniono, że ma wyższy potencjał sprzedażowy. Ja się na to nie obrażam, ale chcę grać, stąd wypożyczenie do Stali. Jeśli Śląsk będzie chciał mojego powrotu zimą, to ma możliwość skrócenia wypożyczenia
- powiedział Fabian Piasecki w rozmowie z Gazetą Wrocławską.
28-latek w zespole z Podkarpacia radził sobie naprawdę dobrze. W trzynastu spotkaniach zdobył cztery bramki i do swojego dorobku dołożył jeszcze pięć asyst. Wrocławianin na tyle dobrze zaaklimatyzował się w nowym miejscu, że nie za bardzo chciał wracać do Śląska, chociaż ten niepewny sytuacji z Exposito, zdecydował się aktywować klauzulę skracającą wypożyczenie. Piasecki w trzech pierwszych meczach rundy wiosennej znalazł się w wyjściowej jedenastce, ale jak tylko do gry wrócił Exposito, znów usiadł na ławce i sporadycznie grał od pierwszej minuty. W całym sezonie rozegrał 25 spotkań dla Śląska i strzelił pięć goli. W zespole trenera Magiery i Tworka znalazło się jeszcze jedno miejsce dla hiszpańskiego napastnika, który jednak okazał się wielkim niewypałem transferowym. Mowa oczywiście o Caye Quintanie. Na jego pierwsze trafienie musieliśmy czekać 597 minut (21 spotkań). Dwa gole strzelone w sezonie (z Rakowem i Wisłą Kraków) dały wrocławianom dwa punkty, ale pokazywane “umiejętności” nie były adekwatne do oczekiwań kibiców i pensji, pobieranej przez napastnika, który związał się ze Śląskiem trzyletnią umową.
Przejdźmy do ostatnich rozgrywek, do których WKS przystąpił już bez Fabiana Piaseckiego (sprzedanego do Rakowa), ale za to znów z Caye Quintaną, który podczas letnich sparingów pokazał się z dobrej strony i na pierwszy mecz z Zagłębiem Lubin wybiegł w podstawowej jedenastce. Pewne nadzieję wobec 29-latka zostały szybko zgaszone przez samego zawodnika, który w sezonie 2022/23 strzelił tylko jednego gola (z karnego), a zagrał 19 razy. Te kilka słów poświęcone temu zawodnikowi chyba najlepiej obrazuje, w co wpakował się wrocławski klub, zatrudniając Quintanę. Takim samym dorobkiem strzeleckim mógł popisać się młodszy Sebastian Bergier. Różnica w tym, że 23-latek zagrał tylko 139 minut jesienią, a w nowym roku na zasadzie wymiany zawodników przeszedł do GKS-u Katowice. Z kolei we Wrocławiu pojawił się młodzieżowiec, Patryk Szwedzik i to on został zastępcą Erika Exposito. Oczywiście więcej czasu spędził w drugoligowych rezerwach, ale zdążył zadebiutować w ekstraklasie i zagrał w dziewięciu meczach pierwszego zespołu.
Gole strzelone przez napastników Śląska w ostatnich czterech sezonach:
- sezon 2019/20 - 9 (Erik Exposito: 8, Filip Raicević: 1);
- sezon 2020/21 - 13 (Erik Exposito: 9, Fabian Piasecki: 4)
- sezon 2021/22 - 19 (Erik Exposito: 12, Fabian Piasecki: 5, Caye Quintana: 2)
- sezon 2022/23 - 12 (Erik Exposito: 10, Caye Quintana: 1, Sebastian Bergier: 1)
Asysty zanotowane przez napastników Śląska w ostatnich czterech sezonach:
- sezon 2019/20 - 5 (Erik Exposito: 4, Filip Raicević: 1);
- sezon 2020/21 - 4 (Erik Exposito: 3, Fabian Piasecki: 1);
- sezon 2021/22 - 6 (Erik Exposito: 5, Fabian Piasecki: 1)
- sezon 2022/23 - 6 (Erik Exposito: wszystkie)
OSTATNI TAKI DUET
Ostatnimi napastnikami w Śląsku, którzy w jednym sezonie strzelili co najmniej po dziesięć goli byli Marcin Robak i Arkadiusz Piech. Weterani polskiej ligi w rozgrywkach 2017/18 zdobyli kolejno 19 i 11 bramek. Za kadencji Jana Urbana obaj gracze dość często wspólnie występowali na boisku, jako dwójka napastników lub z Piechem w roli cofniętej dziewiątki. Współpraca między doświadczonymi zawodnikami układała się naprawdę bardzo dobrze i pomimo trochę rozczarowującego sezonu (grupa spadkowa i dziesiąte miejsce), kibice Śląska mogli być zadowoleni ze swoich ofensywnych graczy, którzy dobrze się uzupełniali i zastępowali (kiedy Marcin Robak miał problemy z wpisaniem się na listę strzelców, wyręczał go Piech i na odwrót). W przytoczonym sezonie duet Robak&Piech był trzecim najskuteczniejszym w ekstraklasie i najlepszym złożonych tylko z Polaków (ex aequo z Cracovią). Między innymi dzięki golom strzelonym przez wymienioną dwójkę, Śląsk był siódmą najskuteczniejszą drużyną ligi (50 trafień).
Liczba goli i asyst Marcina Robaka i Arkadiusza Piecha w Śląsku Wrocław:
- Marcin Robak - 37 goli (19 w sezonie 2017/18 i 18 w sezonie 2018/19) i 3 asysty (1 w sezonie 2017/18 i 2 w sezonie 2018/19);
- Arkadiusz Piech - 15 goli (11 w sezonie 2017/18 i 4 w sezonie 2018/19) i 6 asyst (po 3 w obu sezonach).
DO KTÓREGO GRONA DOŁĄCZY ZOHORE? JAKA BĘDZIE ROLA SZWEDZIKA?
Jeszcze niecałe dwa tygodnie temu mogliśmy powoli zastanawiać się, kto zostanie pierwszym wyborem trenera Magiery na pozycji napastnika po odejściu Erika Exposito. Jednak jak już wszyscy wiedzą, Hiszpan nie zasili szeregów drużyny z Turcji i Zjednoczonych Emiratów Arabskich i póki co trenuje normalnie ze Śląskiem. Dlatego zastanówmy się, który z zawodników w początkowej fazie sezonu może liczyć na większą liczbę minut i jaki potencjał drzemie w Kennethie Zohore oraz Patryku Szwedziku? W okresie przygotowawczym częściej na boisku oglądaliśmy Polaka, który dwukrtonie wpisał się na listę strzelców, ale Duńczyk do ekipy WKS-u dołączył dopiero przed ostatnim występem z Erzgebirge, w którym zagrał piętnaście minut i strzelił kontaktowego gola kilkanaście sekund po wejściu z ławki. Kilka dni temu Jacek Magiera udzielił wywiadu w Radiu Wrocław, w którym nie znając jeszcze przyszłości Exposito, wypowiedział się o napastnikach w swojej drużynie:
- Dzisiaj mamy jednego nominalnego napastnika, Patryka Szwedzika. To jest dziś zawodnik, jeżeli nic się nie wydarzy do poniedziałku, który wyjdzie w pierwszym składzie na mecz z Koroną Kielce. Zohore nie jest przygotowany na to, żeby wyjść w pierwszym składzie
- powiedział 46-letni szkoleniowiec Wojskowych.
Duński napastnik pomimo zdobytego doświadczenia w Championship (113 spotkań) i Premier League (19), w ostatnim sezonie zaliczył zaledwie 103 minuty w duńskim Odense, a w swoim CV ma również liczne kontuzje łydki (ostatnia pod koniec 2020 roku). Zohore podobnie jak rok temu Nahuel to zawodnik do odbudowania. Kenneth nie jest w stanie wytrzymać na boisku więcej niż 45 minut między innymi dlatego, że jego ostatnie tygodnie nie wyglądały identycznie, co pozostałych zawodników Śląska. 29-latkowi brakuje przede wszystkim większej intensywności treningu, dlatego naszym zdaniem, będzie stopniowo wdrażany do zespołu tak, by być jak najlepiej przygotowanym fizycznie, technicznie i taktycznie na chociażby derby Dolnego Śląska.
Pierwsze minuty Buraka i Zohore w koszulce @SlaskWroclawPl . Turek asystuje, a Duńczyk zdobywa bramkę. pic.twitter.com/8S5omrj6ew
— Rubén Orgeira (@RyderBabel) July 15, 2023
Nie jesteśmy wróżbitami i magami, ale oglądając wszystkie sześć sparingów Trójkolorowych, szanse na występ Patryka Szwedzika w Kielcach oceniamy wyżej niż Zohore. 21-latek nie można zarzucić, że nie był aktywnym graczem w polu. Napastnik Śląska strzelił dwa gole (z KKS-em Kalisz i GKS-em Tychy), ale stworzył sobie również dobre okazje w pozostałych meczach, w których wystąpił i w niektórych z nich zabrakło jedynie lepszego wykończenia (celności), by mógł cieszyć się z kolejnych bramek (nad czym musi popracować). Szwedzik po kilku meczach w ekstraklasie i bliższym poznaniu ligi i przeciwników, na pewno złapał pewne doświadczenie, które jest bardzo przydatne na tym etapie kariery. Jak sam wspominał młodzieżowiec po wygranej z KKS-em, w ostatnich miesiącach dużo nauczył się od kolegi z zespołu, Erika Exposito. Jeśli zdobyta wiedza nie pójdzie w las, cel, który założył sobie wrocławski snajper, ma szansę się ziścić.
- Stricte celów nie mam. Na pewno chcę zdobyć kilka bramek i złapać więcej minut w ekstraklasie. Bardzo bym się cieszył, ale czas pokaże. (...) Skupiam się na sobie i będę dawał z siebie sto procent, żeby być pierwszym napastnikiem
- zadeklarował Patryk Szwedzik po meczu z drugoligowym KKS-em Kalisz.
