Gęsto między słupkami. Czy w Śląsku zmieni się hierarchia bramkarzy?

Gęsto między słupkami. Czy w Śląsku zmieni się hierarchia bramkarzy?

fot.:

W przedsezonowych treningach i sparingach pierwszej drużyny bierze udział aż pięciu bramkarzy. Po przyjściu do Wrocławia nowego zawodnika, o miejsce w podstawowym składzie realnie walczy trzech golkiperów. Który z nich okaże się największym wygranym i czy ewentualne zmiany między słupkami pociągną za sobą większe konsekwencje? 



 

Rok temu temat bramkarzy we Wrocławiu może nie był aż tak głośny, ale obecny w medialnej przestrzeni. Po odejściu Matusa Putnockiego, niemal pewnym powrotu między słupki był Michał Szromnik. Dopiero po decyzji ściągnięcia do Wrocławia Rafała Leszczyńskiego, który w sezonie 2021/22 strzegł bramki Chrobrego Głogów i znał się dobrze z trenerem Djurdjeviciem, nastąpiło pewne zawahanie, czy Serb nie obdarzy większym zaufaniem sprawdzonego przez siebie golkipera. Dyskusja ta zakończyła się na początku lipca, kiedy to Szromnik przejął opaskę kapitańską po Krzysztofie Mączyńskim. Co prawda Ivan Djurdjević na przedmeczowej konferencji przed derbami Dolnego Śląska w 1. kolejce nie chciał zdradzić, kto wyjdzie w pierwszej jedenastce, ale w lipcu 2022 roku ciężko było wyobrazić sobie inną decyzję niż postawienie na zawodnika, który dołączył do Śląska w 2020 roku. 

Początek sezonu w wykonaniu 30-latka był naprawdę dobry. Szromnikowi udało się zachować aż trzy czyste konta w pierwszych pięciu spotkaniach i dwukrotnie został wybrany do najlepszej jedenastki kolejki. Jednak pierwsze tąpnięcie formy u wychowanka Gedanii Gdańsk nastąpiło w Mielcu, gdzie na spółkę z Javierem Hyjkem przyczynił się do utraty bramki. Pomimo błędu ze Stalą, Djurdjević nie zdecydował się na roszadę między słupkami na kolejny mecz. 

- To jest tylko jeden błąd. Nie jestem zwolennikiem szybkich zmian po jednym błędzie, tym bardziej, że przegrywaliśmy już 0:1, a Szromnik w tym meczu wybronił nam kilka sytuacji. Michał wiele razy w tym sezonie był bohaterem. Jeden błąd nie ma wpływu na zmiany

- powiedział 46-latek przed domowym spotkaniem z Lechią Gdańsk.

Równo trzydzieści dni później ponownie byliśmy świadkami błędu Szromnika przy straconym golu dla przeciwnika. 30-latek wypuścił piłkę z rąk, a na pomyłce skorzystał Enis Destan, strzelając gola. Po porażce z Wartą Poznań (0:2) limit nieudanych interwencji został wyczerpany. Tydzień później w bramce zobaczyliśmy już Rafała Leszczyńskiego, dla którego był to drugi występ w zielono-biało-czerwonych barwach (pierwszy z Ruchem Wysokie Mazowieckie w Pucharze Polski). 

RYWALIZACJA Z KOŃCÓWKI SEZONU, KTÓRA MIAŁA PRZEŁOŻYĆ SIĘ NA POCZĄTEK NOWEGO 

Czy zmiana między słupkami okazała się dobra? Na pewno Leszczyński dał więcej spokoju w polu karnym, a na początku rundy wiosennej dzięki jego interwencjom Śląsk zdobył punkty z Pogonią, Koroną, czy Lechem. Niestety nie obyło się też bez błędów, bo w meczach z Zagłębiem i Wartą można było mieć pretensje przy stracie jednego z goli. Fakty jednak były takie, że do końca kadencji Ivana Djurdjevicia, Leszczyński został podstawowym bramkarzem Wojskowych

Wraz z powrotem do Wrocławia Jacka Magiery, 31-latek zachował miejsce w wyjściowej jedenastce, chociaż w dwóch pierwszych spotkaniach pod wodzą nowego trenera, WKS przegrał oba mecze, nie strzelił ani jednego gola, a rywal w tym samym czasie wbił trzy. Co prawda przeciwko Górnikowi Zabrze i Radomiakowi Radom ciężko winić Leszczyńskiego za stracone bramki, ale 46-letni szkoleniowiec zdecydował się na zmianę w bramce na mecz z Jagiellonią Białystok.

- Szukamy rozwiązania, aby było jak najlepiej. Nie jest tak, że ktoś ma pretensje do Rafała za mecz z Radomiakiem, wręcz przeciwnie. Natomiast widząc, że być może potrzeba nowej energii, nowego wstrząsu, innego modelu sposobu bronienia, zdecydowaliśmy w sztabie, że w piątek postawimy na Michała Szromnika. Tym bardziej, że pod moją nieobecność został nowym kapitanem, więc ciąży na nim też duża odpowiedzialność

- tłumaczył Jacek Magiera.

Wrocławianie w trzech kolejnych spotkaniach zdobył siedem oczek i pomimo niepewnych wyjść i interwencji Szromnika, to właśnie argument o zdobyczy punktowej był podnoszony przez samego trenera przy dyskusji o słuszności jego decyzji. Rywalizacja o wyjściową jedenastkę toczyła się między oboma graczami do samego końca, bowiem w 34. kolejce na murawie w meczu z Legią zobaczyliśmy ponownie Rafała Leszczyńskiego. Dlatego też wraz z początkiem okresu przygotowawczego w połowie czerwca mogliśmy spodziewać się dalszej walki między tą dwójką o bluzę z nr 1. Tym bardziej wielu kibiców z zaskoczeniem przyjęło informację o zainteresowaniu zawodnikiem Rakowa Częstochowa. Wydawało się, że pozycja bramkarza nie wymaga wzmocnień lub uzupełnień, ale w każdej decyzji można doszukać się drugiego dna.

Porównanie Rafała Leszczyńskiego i Michała Szromnika w sezonie 2022/23: 

  • Rozegrane mecze: Leszczyński - 23, Szromnik - 15
  • Czyste konta: Leszczyński - 4, Szromnik - 3
  • Wpuszczone gole: Leszczyński - 31, Szromnik - 22
  • Liczba obronionych strzałów w ekstraklasie: Leszczyński - 50, Szromnik - 37
  • Celne podania w ekstraklasie: Leszczyński - 42% (249/594), Szromnik - 56% (220/393)

MISTRZ POLSKI DOŁĄCZA DO ŚLĄSKA

Plotki na temat nowego golkipera w Śląsku okazały się prawdą i w środę 28 czerwca klub oficjalnie ogłosił wypożyczenie Kacpra Trelowskiego do końca czerwca 2024 roku. Niespełna 20-letni zawodnik w poprzednim sezonie w jedenastu spotkaniach (ekstraklasa i Puchar Polski) i zanotował sześć czystych kont, a dodatkowo trzeba zaznaczyć, że nie wpuścił ani jednego gola w krajowym pucharze. Co prawda Śląsk nie zagwarantował sobie możliwości wykupu, ale potencjalne ogrywanie zawodnika mistrzom Polski może w przyszłości przynieść i korzyści dla wrocławian, bowiem jak podaje Piotr Janas z Gazety Wrocławskiej, WKS zagwarantował sobie procent od kolejnej sprzedaży bramkarza. Trelowski zdążył już zadebiutować w nowym klubie (w sparingu, czyli nieoficjalnym meczu) przeciwko Miedzi Legnica. Urodzony w Częstochowie gracz zagrał całą drugą połowę i zachował czyste konto. 

- Cel jest jasny, czyli praca i rywalizacja o bluzę z numerem jeden. Nikt mi nie da tutaj nic za darmo. Żeby grać w ekstraklasie, to trzeba prezentować odpowiedni poziom. Ja przyszedłem tutaj podjąć wyzwanie i mam nadzieję, że to mi się opłaci. Mam nadzieję, że to będzie sezon pełen sukcesów i będę mógł wrócić do Rakowa czy pójść do innego klubu jeszcze silniejszy

 - powiedział nam nowy nabytek Wojskowych po sobotnim sparingu w Wałbrzychu

TRZECH KANDYDATÓW NA JEDNO MIEJSCE. CZY KTÓRYŚ Z NICH ODEJDZIE? 

Przyjście Kacpra Trelowskiego na pewno naruszy bramkarską hierarchię w Śląsku. Obecnie o bluzę z nr 1 walczy realnie trzech zawodników (Szromnik, Leszczyński, Trelowski). Do Wrocławia nie ściągnięto młodzieżowca po to, by ogrywać go w trzecioligowych rezerwach. Z drugiej strony, 19-latek nie stanie się z miejsca podstawowym golkiperem w ekipie Jacka Magiery, chociaż mówiąc wprost, ma na to większe szanse niż dotychczasowy kapitan Wojskowych, Michał Szromnik. 30-latek ostatni sparing z Miedzią oglądał z trybun, a jak pisał Bartosz Wieczorek z TVP Sport, “Szromo” otrzymał zielone światło w poszukiwaniu nowego klubu. Przypomnijmy, że kontrakt Szromnika wygaśnie w czerwcu 2024 roku i jeśli klub chciałby jeszcze zarobić na swoim zawodniku, to chyba ostatni możliwy moment. 

- Osobiście podchodzę do tego tak, że po okresie przygotowawczym ustalana jest hierarchia. Wynika to z faktu, że bramkarze zmagają się z ogromną presją, mając w pełni świadomość, z jakimi konsekwencjami wiąże się popełniony błąd. Jestem przeciwnikiem archaicznej zasady, że po po jednym lub dwóch błędach należy dokonywać zmiany w bramce. Golkiper musi czuć zaufanie od pierwszego trenera, sztabu i całej drużyny. Natomiast nie zmienia to faktu, że drugi i trzeci bramkarz muszą być cały czas w gotowości, pracować na najwyższym poziomie zaangażowania i determinacji, bo nie wiadomo, kiedy będzie taka potrzeba, by wskoczyć między słupki

- powiedział trener bramkarzy Maciej Sikorski w rozmowie z klubowymi mediami

Ciężko sobie wyobrazić, że któryś ze wspomnianej grupy zgodzi się na bycie trzecim bramkarzem i brak powołania do kadry meczowej w rozgrywkach ekstraklasy (trener Magiera raczej nie zgodzi się na dwójkę golkiperów na ławce, kosztem zawodnika z pola). Dlatego też pojawiające się informacje o możliwych odejściach są coraz bardziej prawdopodobne. Póki co w dwóch przedsezonowych meczach towarzyskich w podstawowym składzie WKS-u wybiegł Rafał Leszczyński i obecnie to on wydaje się być liderem w wyścigu o grę w Kielcach w 1. kolejce. Natomiast do pierwszego meczu w sezonie pozostały niecałe trzy tygodnie, a w tym czasie może się jeszcze dużo wydarzyć, tym bardziej, że Trelowski w Śląsku jest dopiero kilka dni i nikt z miejsca nie wystawi go od pierwszej minuty. Możemy być jednak w stu procentach pewni, że młodzieżowiec wystąpi w kilku spotkaniach pierwszej drużyny (chociażby w Pucharze Polski). Pytanie, w jakim wymiarze czasu? 

W KOLEJCE STOJĄ NASTĘPCY 

Chwilę uwagi musimy poświęcić również pozostałym dwóm bramkarzom, którzy są obecni na przedsezonowych treningach. Zacznijmy jednak od pożegnań. W czerwcu Śląsk rozstał się z dwoma golkiperami, którzy aspirowali co najmniej do kadry meczowej w ekstraklasie. Józefowi Burcie ta sztuka udała się tylko raz i to w sezonie 2021/22, a Maksymilian Boruc może zapisać na swoim koncie tylko jeden mecz spędzony na ławce rezerwowych pierwszego zespołu, ale za to w kwalifikacjach Ligi Konferencji. O wiele więcej razy mogliśmy oglądać ich w drugoligowych rezerwach. Z Burtą klub nie zdecydował się przedłużyć umowy i ten jako wolny zawodnik dołączył do pierwszoligowej Odry Opole. Z kolei Boruc na zasadzie transferu definitywnego przeszedł do szkockiego Hibernian, grającego w Premiership. 

Przejdźmy już do zawodników, którzy rozpoczęli przygotowania do nowego sezonu u boku Jacka Magiery. Mowa tu o dwóch młodzieżowcach, Oskarze Mielcarzu i Bartoszu Głogowskim. Pierwszy z nich w poprzednim sezonie bronił na przemian w II lidze i CLJ U-19, a pod nieobecność Michała Szromnika zasiadł siedmiokrotnie na ławce rezerwowych (w rozgrywkach ligowych i pucharowych). Wygrał tym samym rywalizację z Burtą o trzecie miejsce w bramkarskiej hierarchii, a niedawno przedłużył kontrakt z WKS-em do czerwca 2026 roku. 

- Bardzo się cieszę z dalszej możliwości gry i rozwoju w takim klubie jak Śląsk Wrocław. W obecnym sezonie częściej niż dotychczas występuje na poziomie seniorskim, co na pewno sprawia, że jestem coraz lepszym zawodnikiem. Na treningach nieustannie czerpie doświadczenie od starszych i bardziej doświadczonych bramkarzy, wyciągając dla siebie istotne elementy w codziennym rozwoju

- powiedział Mielcarz po podpisaniu nowej umowy. 

Urodzony w 2004 roku piłkarz był obecny na pierwszym sparingu w Jaworze, ale decyzją sztabu nie pojechał na kilkudniowe zgrupowanie do Wałbrzycha. Zastąpił go golkiper, który w tym roku skończy 18 lat. Bartosz Głogowski, bo o nim mowa to wychowanek wrocławskiego klubu. Na poziomie seniorskim zadebiutował w sezonie 2022/23 w meczu rezerw w 1/32 finału Pucharu Polski z Motorem Lublin (2:4), a w marcu 2022 roku podpisał swój pierwszy profesjonalny kontrakt, który będzie obowiązywać do czerwca 2024 roku. 

- Bartek to bez wątpienia perspektywiczny i wyróżniający się zawodnik. Mimo zaledwie szesnastu lat, okres przygotowawczy odbył z drugim zespołem Śląska, miał okazję zagrać również w sparingach. Jeśli nadal będzie tak się rozwijał, w przyszłości możemy mieć między słupkami pierwszej drużyny wychowanka Śląska

- mówił ówczesny zef skautingu Akademii Śląska, Maciej Bączyk. 

Głogowski większość poprzedniego sezonu spędził w zespole juniorów starszych, a w Centralnej Lidze Juniorów wystąpił w dwunastu spotkaniach (dwa czyste konta). W drugiej drużynie Śląska Wrocław zagrał jeszcze w trzech ostatnich kolejkach. Trener Janusz Góra (U-19) i Krzysztof Wołczek (Śląsk II) zamienili się golkiperami i tym samym w kluczowych meczach w walce o utrzymanie w CLJ bronił Mielcarz, a w II lidze Głogowski. 17-latek zachował nawet czyste konto w domowym spotkaniu z Hutnikiem Kraków (0:0). Młodzieżowiec pojechał również z pierwszą drużyną na kilkudniowe zgrupowanie do Wałbrzycha i pomimo tego, że nie zaliczył ani jednej minuty w meczu z Miedzią Legnica, to znalazł się w kadrze meczowej kosztem Michała Szromnika, o którym pisaliśmy już wyżej. 

 

 

Marcin Sapuń

Autor

Marcin Sapuń

Urodzony Wrocławianin i oczywiście kibic Śląska Wrocław. W redakcji działam od lipca 2022 roku, a od marca 2024 roku pełnię funkcję zastępcy redaktora naczelnego. W Śląsknecie zajmuję się głównie pisaniem artykułów, ale również komentowaniem meczów, czy ostatnio tworzeniem wyjazdowych kulis.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.