Kryzys w środku pola. Widzew obnażył problemy Śląska

Kryzys w środku pola. Widzew obnażył problemy Śląska

fot.:

Śląsk Wrocław w 5. kolejce, po niezwykłym spotkaniu zremisował z Widzewem Łódź 3:3. Wojskowi rozegrali katastrofalną pierwszą połowę, w której mimo gry w przewadze stracili dwie bramki, nie zdobywając żadnej. Dopiero w kolejnych 45 minutach rywalizacji gospodarzom udało się doprowadzić do wyrównania. W obu połowach znaczący wpływ na grę zespołu mieli środkowi pomocnicy, przede wszystkim jednak był to wpływ negatywny.



 

W fazie środkowej w sobotnim meczu wystąpili Jorge Yriarte oraz Grzegorz Tomasiewicz, nominalnie zawodnicy grający na pozycji nr 6. Obecność obu tych graczy jednocześnie na boisku wynika z kontuzji Michała Mokrzyckiego. W odwodzie pozostawał Eniss Shabani, który strzelił gola na remis, a także juniorzy - Dorian Markowski, który zadebiutował w tym meczu w Ekstraklasie oraz Adam Ciućka. W klubie jest jeszcze Patryk Sokołowski, jednak został on definitywnie skreślony przez Ante Simundzę i pozostaje w rezerwach, szukając sobie nowego klubu.

Formalnie w tej samej formacji ustawiony był Piotr Samiec-Talar, jednak wynika to ze specyfiki gry Śląska, która jest nastawiona na kontry, a nie na prowadzenie ataku pozycyjnego. De facto kapitan Wrocławian funkcjonuje jako wolny elektron, który napędza dosłownie każdą akcję ofensywną swojego zespołu.

Błąd, który otworzył wynik meczu

Grzegorz Tomasiewicz - jedynym, czym zabłysnął, to wywiadem w przerwie dla stacji Canal+ Sport i pomimo dobrych chęci, nie wskórał zbyt wiele dobrego na boisku, lecz w przeważającej mierze zawinił przy pierwszej bramce dla Widzewa. W 15. minucie, to on przed polem karnym za krótko podał do Irodotosa Christodoulou, po czym zawodnik gości, Alex Baena, przejął piłkę, uderzył na bramkę i po dobitce Mario Garcii futbolówka zatrzepotała o siatkę.

Wymowna zmiana

Nie byłem zadowolony z postawy Jorge Yriarte – trener Wojskowych lakonicznie wytłumaczył przyczyny zmiany w 42. minucie. I nic dziwnego, bo Wenezuelczyk w tym sezonie, poza inauguracją sezonu w Zabrzu, raczej nie wyróżnia się niczym szczególnym. W sobotni wieczór był hamulcowym, spowalniał akcje, nie mając pomysłu na rozegranie, co frustrowało nie tylko kibiców, ale choćby Malaly'ego Dembele, który co rusz wychodząc na wolną pozycję, mógł tylko rozkładać ręce.

Potrzeba wzmocnień

Na szczęście dla Śląska problem jeszcze przed tym meczem dostrzegł dyrektor sportowy Rafał Grodzicki, który na łamach naszego portalu stwierdził, że klub jest bliski finalizacji jednego transferu (nie wiemy, na jaką pozycję), a w obliczu kontuzji Mokrzyckiego musi wykonać "jeden ruch więcej", oczywiście na pozycję nr 8.

Jeśli chodzi o pozycje 6/8, jedyny pozytyw sobotniego wieczoru to błysk Shabaniego, czyli gol z tzw. "szczupaka" na 3:3. Niczego to trwale nie gwarantuje Wojskowym. Warto przypomnieć, że jeszcze po starciu z Cracovią, tego samego dnia, Albańczyk był przewidziany do gry w meczu rezerw z Górnikiem Łęczna, a nie stało się tak tylko dlatego, że 23-latek wystąpił na Tarczyński Arenie przez 19 minut (pierwotnie nie zakładano takiego scenariusza), zmieniając kontuzjowanego Mokrzyckiego.

Jakub Lewandowski

Autor

Jakub Lewandowski

W redakcji od sierpnia 2025 roku. Zajmuje się zarówno pierwszą drużyną, jak i rezerwami — pisze artykuły i tworzy materiały meczowe. Poza futbolem interesuje się życiem publicznym i często podróżuje.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.