Łuczywek: Nie ma decyzji w sprawie młodzieżowca
fot.: Paweł Kot
Drugi trener Śląska Wrocław Tomasz Łuczywek, wobec spowodowanej sprawami osobistymi nieobecności Jacka Magiery, spotkał się z dziennikarzami przed meczem 15. kolejki ekstraklasy z Pogonią. Początek niedzielnego spotkania w Szczecinie zaplanowano na godzinę 15:00 - nasze relacje będziecie mogli śledzić TUTAJ.
Pytanie o sytuację kadrową, jak wygląda sytuacja kontuzjowanych Mateusza Praszelika, Marka Tamasa, czy któryś z nich będzie brany pod uwagę przy ustalaniu kadry na niedzielny mecz w Szczecinie?
Ani jeden ani drugi nie będą brani pod uwagę. Mateusz jeszcze zmaga się z urazem, którego doznał w ostatnim spotkaniu z Jagiellonią (2:2) i musiał zejść z boiska. Mark po dłuższej przerwie zaczął trenować indywidualnie, w najbliższym czasie powinien dołączyć do zespołu, zresztą podobnie jak Praszelik. Jest jeszcze Javier Hyjek, któremu również doskwiera mały uraz, ale to jest na tyle lekkie, że cała trójka powinna niedługo do nas dołączyć.
Marka udało się doprowadzić do takiego stanu, że może trenować, co oznacza, że nie będzie potrzebny żaden zabieg?
Nie zgłasza żadnych dolegliwości, które powodowałyby u niego ból, więc mamy nadzieję, że kiedy wejdzie już w pełne obciążenia z zespołem, to się utrzyma i o kontuzji będziemy mówić tylko w czasie przeszłym.
Czy śledziliście mecze Jakuba Iskry oraz Łukasza Bejgera w młodzieżowych reprezentacjach Polski, jak je oceniacie i czy te występy mogą przybliżyć ich do wyjściowego składu Śląska?
Cały czas kontrolujemy ich występy w kadrach narodowych. Należy zwrócić uwagę na Bejgera, który w reprezentacji U-21 zagrał dwa pełne spotkania, z Niemcami (5:0) i Łotwą (4:0), w dwóch różnych systemach, bo raz z czwórką, a raz trójką obrońców. Jest w dobrej dyspozycji, bierzemy go pod uwagę, wrócił do nas do treningów i jest gotowy na Pogoń Szczecin.
No to może nieco przewrotne pytanie – czy jednak nie lepiej, gdyby sztab Śląska miał Bejgera do dyspozycji i spokojnych treningów w trakcie tej przerwy?
Trzeba postawić sobie sprawę jasno, występy w drużynach narodowych są priorytetem dla takich młodych chłopaków. Znamy Łukasza z wcześniejszych, nawet jeszcze przez nas prowadzonych kadr młodzieżowych i jest to zawodnik, który rozwija się w sposób, taki jak należy. Jego mecze teraz w reprezentacji U-21 pokazują, że to jest dobra ścieżka, więc odpowiadając na pytanie, uważamy, że występy w reprezentacjach narodowych to jest wartość dodana dla takich zawodników.
Nad czym głównie pracowaliście w trakcie przerwy na reprezentację?
Rzeczywiście było więcej dni niż zwykle na pracę z zespołem i wykorzystaliśmy ten czas tak, jak sobie zaplanowaliśmy. Nie ma co ukrywać, że w ostatnim okresie, w dwóch ostatnich meczach straciliśmy sześć bramek, nie zdobyliśmy takiej wartości punktowej, jakiej oczekiwaliśmy. Rozumie się samo przez się, że ta faza gra była tym, na czym się skupiliśmy w pracy z zespołem, ale na pewno nie uciekniemy od naszego DNA, naszej tożsamości, dominacji nad drużyną rywala, chęcią gry w piłkę. Chęcią takiej gry, by tworzyć sobie maksymalnie dużą liczbę sytuacji bramkowych. Ten czas na pewno był poświęcony zarówno jednej, jak i drugiej fazie.
Kto z tercetu młodzieżowców Łukasz Bejger, Jakub Iskra, Marcel Zylla ma najbliżej do wyjściowej jedenastki na niedzielny mecz pod nieobecność kontuzjowanego Mateusza Praszelika? Również patrząc na potrzeby i założenia taktyczne drużyny.
Na pewno cała trójka jest brana pod uwagę. Wspomniany już Bejger jest reprezentantem kraju, zawodnikiem, który śmiało może wskoczyć do wyjściowego składu. Jeszcze z trenerem Jackiem Magierą i całym sztabem nie podjęliśmy decyzji, jak będzie wyglądała jedenastka na mecz w Szczecinie. Marcel wszedł za Mateusza Praszelika w poprzedniej kolejce przeciwko Jagiellonii i zanotował asystę, także my na tę chwilę nie mamy jakichś ogromnych dylematów. Oczywiście, jeden jest zawodnikiem defensywnym, a drugi ofensywnym, co zmieni ustawienie naszego zespołu i personalnie ten dobór zawodnika musi być na tyle trafny, by wywieźć ze stadionu Pogoni dobry rezultat.
W jakiej formie jest Caye Quintana, czy w ciągu ostatnich dwóch tygodni wykonał postępy?
Caye jest naszym zawodnikiem i jest traktowany, jak każdy inny zawodnik. Trener Magiera zawsze powtarza, że każdy po prostu ma być gotowy. Quintana musi robić postęp i robi ten postęp, jego adaptacja przebiega w sposób odmienny niż każdego innego, bo to jest normalne, że każdy z zawodników inaczej to przychodzi. Liczymy na niego bardzo mocno, że będzie zdobywał bramki, będzie miał asysty w spotkaniach Śląska Wrocław.
Zapytam językiem trenera Magiery – czy Caye Quintana jest gotowy?
Nam się wydaje, że tak. Jest gotowy na to żeby rywalizować w zespole, dawać jakość. Oczywiście, żaden inny piłkarz mu nie pomoże i nie ułatwi walki o miejsce w składzie, bo każdy chce rywalizować i grać, więc tylko od niego zależy jak będzie wyglądała jego sytuacja oraz ile minut będzie dostawał.
Dotychczasowe dwa występy w Szczecinie były niełatwe dla Erika Exposito. Czy ten temat jest w ogóle obecny w szatni przed niedzielnym meczem, rozmawiacie o tym, żartujecie?
Czy w szatni to nie wiem, bo to zawodnicy rozmawiają między sobą i trzeba byłoby ich zapytać. My wiemy, w jakim miejscu jest dzisiaj Erik, a w jakim był w innym okresie. Dzisiaj to jest Erik Exposito to jest zawodnik, który na pewno nie patrzy na sytuacje, które miały miejsce jakiś czas temu w Szczecinie. On dzisiaj ma tyle bramek, że jest samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców i na pewno po to pojedzie na najbliższy mecz, żeby pomóc drużynie w osiągnięciu dobrego rezultatu. Czy zdobędzie bramkę? Zobaczymy, wszystko jest otwarte, ale Erik z pewnością nie patrzy na to co było, tylko na to co będzie.
Zostanie wyznaczony do wykonania ewentualnego rzutu karnego?
Nie podejmowaliśmy jeszcze takich decyzji. Często jest to dzień przed meczem, a często również sytuacja na boisku i dyspozycja dnia decyduje. Na pewno nie jest to sytuacja blokująca Erika, żeby nie podszedł do rzutu karnego.
Adrian Łyszczarz w dwóch poprzednich meczach zdobył trzy bramki po wejściach z ławki i wydaje się, że po ludzku zasługuje, żeby dać mu szansę w podstawowym składzie. Pytanie tylko czy przestrzenią na to jest wyjazdowy mecz z tak solidnym rywalem, jak Pogoń.
Oczywiście, że Adrian strzelając te trzy gole umocnił swoją pozycję w zespole Śląska i dobitnie pokazał, że pracą można naprawdę sporo zyskać zarówno dla siebie, jak również dla zespołu. Natomiast jak wspomniałem, na dzisiaj nie jestem jeszcze w stanie powiedzieć z tego miejsca kto zagra w wyjściowej jedenastce. Ciężka praca została nagrodzona dla niego indywidualnie, dla nas zespołowo również i te jego gotowość, cierpliwość, którymi się wykazał, zaprocentował.
Czyli w niedzielę Bejger pół-prawy, Łyszczarz na dziesiątce, tak?
Może tak być, ale nie musi. Będę powtarzał, nie ma jeszcze dzisiaj decyzji personalnych.
Kto jest dzisiaj numerem dwa w kwestii obsady pozycji napastnika, za niepodważalnym Erikiem Exposito?
To pytanie jest troszkę niefortunne, tak bym określił. Erik ma na dzisiaj taką pozycję, że oby mu zdrowie dopisywało, oby tych bramek zdobywał jak najwięcej, oby został królem strzelców, czego mu życzymy, ale dobro drużyny jest najważniejsze. Nie da się powiedzieć, kto jest numerem dwa, bo dzisiaj jest Erik Exposito, czyli napastnik strzelający gole dla Śląska. Jeśli jest w takiej dyspozycji, daje zespołowi jakość, to on jest numerem jeden.
Ale czy jest piłkarz o charakterystyce przynajmniej zbliżonej do Hiszpana, który mógłby wejść z ławki, grać, gdyby Erikowi coś się stało. Przecież tylko jedna kartka dzieli go od przymusowej pauzy. Sebastian Bergier czy może Caye Quintana, o którym w momencie transferu mówiło się, że przychodzi na pozycję numer dziewięć?
Oczywiście, możemy dyskutować, natomiast to jest rozmowa na temat „co się wydarzy, gdy się coś wydarzy”. Ja rozumiem to pytanie tak, że szukamy zawodnika, który mógłby zmienić Erika, natomiast ja je odwrócę i zapytam czy jest potrzeba na to, żeby go zmieniać. Słuszna uwaga, że może przyjdzie taki czas, że trzeba będzie taką roszadę zrobić, ale wtedy będziemy o tym myśleć i decydować. Na dzisiaj skupiłbym się na tym, że mamy bardzo dobrą dziewiątkę, jedną z najlepszych w ekstraklasie i dbajmy o to, żeby Erik strzelał i żebyśmy nie musieli zastanawiać się, kto mógłby go zmienić.
Zmiennik jest w Mielcu, wypożyczony do Stali Fabian Piasecki.
Jest wypożyczony, gra w tym zespole, co nas cieszy, strzela gole. My dzisiaj jesteśmy tutaj bez niego i zobaczymy jak to wszystko się dalej potoczy.
Wspomniał pan o dużej liczbie straconych bramek przez Śląsk w ostatnim czasie. Czy mógłby pan zdradzić, już po analizie, co było tego przyczyną?
Każda bramka jest inna, każda ma swoją historię. My przeanalizowaliśmy te sytuacje w taki sposób, że drużyna zrozumiała, w jakich fazach się to odbywało. To nie były akcje, które rozklepały Śląsk w taki sposób, że nie dało się tego uniknąć. Mogliśmy tego uniknąć i nie ma co ukrywać, bramki tracone po 90. minucie meczu zawsze bolą, była strata jednego punktu w Niecieczy oraz dwóch z Jagiellonią we Wrocławiu. To były fazy przejściowe, kiedy my byliśmy w posiadaniu piłki i na tym się skupialiśmy w tym okresie przed spotkaniem z Pogonią.
Czy przygotowywaliście się do meczu w Szczecinie również w ten sposób, że w razie porażki ta strata do czołówki może się już mocno powiększyć i to ważny moment dla mentalności przed ostatnią częścią ligowej jesieni?
Rzeczywiście, nasza strata do liderów jest już na tyle duża, że musimy patrzeć na mecz tylko w kontekście trzech zdobytych punktów. I tak do tego podchodzimy, jedziemy do Szczecina po to, żeby wygrać i przywieźć do Wrocławia komplet oczek. Drużyna na pewno jest na to gotowa, zdajemy sobie sprawę z sytuacji w tabeli.