Misja: Zastąpić Praszelika

Misja: Zastąpić Praszelika

fot.:

Przed nami ostatni w tym roku czas ekstraklasowej posuchy, czyli przerwa na kadrę. Warto nieco w tym okresie refleksji i podsumowań przyjrzeć się sytuacji zawodnika, który od kilku tygodni jest jednym z najważniejszych ogniw Śląska. Mateusz Praszelik, bo o nim mowa, po brutalnym faulu Israela Puerto w spotkaniu z Jagiellonią będzie zmuszony odpocząć od grania. Jakich młodzieżowców ma za niego Jacek Magiera w rękawie? Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.



 

32. minuta piątkowego meczu 14. kolejki z udziałem Śląska Wrocław i Jagielloni Białystok. Starcie Mateusza Praszelika z byłym obrońcą wrocławian, Israelem Puerto. Brutalny atak wyprostowaną nogą zagrażający zdrowiu środkowego pomocnika zielono-biało-czerwonych i zaledwie żółta kartka pokazana środkowemu obrońcy Jagi. Obaj trenerzy na konferencji prasowej po spotkaniu wypowiedzieli się o tym faulu w podobnym tonie.

Sytuacje jakie miały dzisiaj miejsce, jak choćby atak Puerto na Praszelika, to był faul zagrażający zdrowiu zawodnika. Z boiska wydawało mi się ze to jest czerwona kartka, po obejrzeniu tej sytuacji po meczy na video tym bardziej mówię, że to powinna być czerwona kartka i nie mogę tego zrozumieć. To jest pierwsza rzecz.

- skomentował szkoleniowiec gospodarzy.

Wtórował mu także Ireneusz Mamrot, podkreślając, że Hiszpan za bardzo „zmotywował” się na te spotkanie.

Widać było, że zależało Israelowi, żeby dobrze tutaj wypaść, ale myślę, że przesadził akurat w tym ataku. Nie widziałem tego dokładnie, ale być może rzeczywiście zbyt dużo agresji w tej akcji.

PRASZELIK – MOTOR NAPĘDOWY

Wracając już jednak do samej postaci poszkodowanego w tamtym starciu. O Praszeliku w ostatnich tygodniach pisało się dużo, i miało to oczywiście solidne fundamenty w liczbach, które wykręca młodzieżowiec. Dość powiedzieć, że w tegorocznej kampanii potroił już swój dorobek bramkowy z poprzedniego sezonu, a do tego dołożył analogiczną liczbę ostatnich podań (3). Nieprzypadkowo został wybrany Młodzieżowcem Września, a ostatnio otrzymał nominację do tej samej nagrody, ale już za październik. Tym razem lepszy okazał się jednak Jakub Kamiński z Lecha. Podsumujmy wkład Praszelika w tym sezonie ekstraklasy.

  • Techniczne trefienie zza pola karnego otwierające derbowy pojedynek z Zagłębiem (3:1),
  • Mierzone długie podanie do Erika Exposito w starciu z Radomiakiem (1:1),
  • Gol z główki otwierający mecz z Wisłą Płock (3:1),
  • Piękne uderzenie na 1:2 przeciwko Rakowowi,
  • Dwie precyzyjne asysty odpowiednio przeciwko Wiśle Kraków (5:0) i Bruk-Betowi (3:4).

KTO ZA „PRASZELA”?

Zasadne staje się pytanie o zastąpienie raciborzanina w szeregach Śląska, który przecież zapełnia jednocześnie miejsce dla młodzieżowca w ekipie trenera Magiery. Tutaj napotykamy kręte schody, ponieważ zespół ze stolicy Dolnego Śląska to nie drużyna pokroju Wisły Kraków czy Zagłębia Lubin, które to dają zawodnikom z literką „M” przy nazwisku szerokie pole do popisu i mocny kredyt zaufania. U częstochowskiego szkoleniowca młodzieżowiec musi naprawdę zasłużyć na miejsce w składzie, a ostatnio oprócz Praszelika, było z tym dosyć krucho, o czym pisaliśmy jakiś czas wcześniej.

Najbardziej martwi sytuacja Łukasz Bejgera, który od początku sezonu był etatowym zawodnikiem podstawowej jedenastki wrocławian, ale w ostatnim czasie miewał problemy zdrowotne, co odbiło się na jego czasie przebywania na murawie. Od pełnego meczu przeciwko Rakowowi (1:2) sprowadzony z Manchesteru United obrońca nie rozegrał żadnego spotkania w ekstraklasie (3 starcia pod rząd), a ostatnio został oddelegowany na II-ligową potyczkę z Ruchem Chorzów (2:5) przy Cichej, z której iście ekstraklasowa linia defensywna (oprócz niego zagrali Kacper Radkowski i Konrad Poprawa) wyjechała z pokaźnym workiem bramek na plecach. Bejger został zmieniony w 78. minucie, a niezadowolenie z postawy defensywy wyraził na konferencji pomeczowej trener Krzysztof Wołczek.

Jesteśmy ciut rozczarowani, nie tylko obrońcami, ale całym zespołem, Najczęściej byliśmy w średniej obronie, straciliśmy bramki w różnych okolicznościach, ale szczególnie gra obronna jest dla nas dużym rozczarowaniem.

- komentował szkoleniowiec Śląska II Wrocław.

„Z” JAK ZYLLA, „Z” JAK ZAGADKA

W obliczu problemów z obsadzeniem pozycji młodzieżowca, należy patrzeć na całe spektrum dostępnych możliwości. Jakub Iskra? Sprawa jest w przypadku prawego wahadłowego pozyskanego z włoskiego SPAL skomplikowana niczym węzeł gordyjski, bo 19-latek do tej pory zagrał szczątkowe ilości minut z Radomiakiem (1:1) i Wisłą Płock (3:1) oraz drugą połowę z Lechem (0:4). W pozostałych spotkaniach siedział na ławce lub nie znajdował się wcale w meczowej kadrze (jak w Niecieczy). Dodatkowo drogę do grania wydłużył mu powrót po kontuzji Patryka Janasika, który okupuje pozycję prawego wahadłowego w zespole prowadzonym przez Jacka Magierę.

I tutaj dochodzimy do sedna, czyli do postaci Marcela Zylli. Przyglądając się powracającemu po poważnej kontuzji zawodnikowi, szczególnie w II-ligowych rezerwach, nie można było się pozbyć wrażenia, że nie jest to jeszcze pełny potencjał zaprezentowany przez ofensywnego o 21-letniego pomocnika Śląska. Na taką opinię wpłynął bardzo przeciętny występ przeciwko stężyckiej Raduni (2:5), kiedy Marcel był najbardziej wysuniętym graczem wrocławian, ale pożytku w ataku było z niego tyle, co z zepsutego w letnie popołudnie wiatraka.

Jednocześnie Zylla powoli był z powrotem wprowadzany na poziom ekstraklasowego grania, a jego zaledwie 4-minutowy występ przy Reymonta został naznaczony golem w samej końcówce, gdy wykorzystał gapiostwo w szeregach gospodarzy i poradził sobie z bramkarzem. W małej podtarnowskiej wsi nie podniósł się z ławki, ale zrobił to w ostatnim spotkaniu przeciwko Jagielloni (2:2). Co ciekawe, w poprzednim sezonie to właśnie Zylla w spotkaniu przeciwko Dumie Podlasia (1:0) musiał być zmieniony przez Praszelika, który ostatecznie zdobył gola na wagę zwycięstwa. Tym razem sytuacja się odwróciła, a wprowadzony na murawę Zylla także miał wkład w wynik piątkowego meczu. Idealnie dośrodkował na głowę super-zmiennika Adriana Łyszczarza, który zdobył swoją 3. bramkę w tym sezonie (jako rezerwowy). Akcja zmienników dająca prowadzenie? Gola serwuje duet Zylla-Łyszczarz.

Pozostaje liczyć na jak najszybszy powrót Mateusza Praszelika do zdrowia i dobrą postawę innych młodzieżowców w zespole Śląska. Jak się okazuje, wcale nie są skazani na niepowodzenie, a co więcej, mają w sobie dużo boiskowej jakości, którą trzeba tylko obudzić odpowiednim impulsem.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.