Magiera: Będę walczył o wyjazd kibiców Śląska do Poznania
fot.: Paweł Kot
W niedzielny poranek gościem programu "Pogadajmy o piłce" na kanale "Meczyki" był trener Śląska Wrocław Jacek Magiera. 47-letni szkoleniowiec wypowiedział się m.in. na temat sytuacji sportowej zespołu, celach na najbliższe tygodnie, a także ostatnich wypowiedzi dyrektora sportowego WKS-u.
Wrocławianie zaliczyli falstart na początku rundy wiosennej. Lider Ekstraklasy po rundzie jesiennej przegrał dwa pierwsze mecze przed własną publicznością (0:1 z Pogonią Szczecin oraz Stalą Mielec) i spadł na drugie miejsce w tabeli (tyle samo punktów, co pierwsza Jagiellonia Białystok). Pomimo tego, Śląsk w ostatnich miesiącach przeszedł niezwykłą metamorfozę. Z niedoszłego spadkowicza stał się czołowym zespołem ligi.
- Przypomnijmy sobie, w jakim momencie obejmowałem Śląsk w 2023 roku. To był zespół całkowicie rozbity, będący jedną nogą w I lidze. Wiemy, jak drużyna wyglądała sportowo, personalnie, jak klub wyglądał wizerunkowo i jaka była frekwencja na trybunach. Po dziesięciu miesiącach mamy drużynę na podium, najlepszego strzelca ligi i piłkarzy w jedenastce rundy jesiennej. Odbudowaliśmy tak wizerunek klubu, że piłkarze sami zgłaszają się do Śląska, by w nim grać
- podkreślał Magiera w rozmowie na kanale "Meczyki".
Jak mówi 47-letni trener, porażki w ramach 20 i 21. kolejki Ekstraklasy nie sprawiają od razu, że w przypadku Śląsku można mówić o kryzysie. Szkoleniowiec Wojskowych przypomina, że jednym z celów przed obecnym sezonem było spokojne utrzymanie i gra w górnej połowie tabeli.
- Humor jest dobry, bo dlaczego ma być zły? Wielu ludzi widzi Śląsk jako mistrz Polski czy medalista Ekstraklasy. OK, to wszystko może się zdarzyć i będziemy o to walczyć. Ale na jakiej podstawie o czymś takim mówimy? Przed sezonem postawiliśmy sobie za cel, by mieć spokojny sezon i być w górnej połówce tabeli. A słyszę z zewnątrz, że jest kryzys. Zapytam jeszcze raz: jaki mieliśmy cel na początku sezonu? Mieliśmy mieć spokój i być w górnej części tabeli. A ja spokoju nie mam, mimo że jesteśmy na drugim miejscu w tabeli i mamy tyle samo punktów co lider
Były selekcjoner kadry U-20 odniósł się również do ostatnich aktywności medialnych Davida Baldy. Dyrektor sportowy WKS-u znalazł się na ustach całej Polski między innymi po tym, jak próbował przekonywać, że po meczu z Pogonią Szczecin to Śląsk jest wciąż liderem, chociaż tabela jasno wskazywała, że to klub z Białegostoku zepchnął wrocławian na drugie miejsce (lepszy bilans bramkowy + nierozegranie jeszcze rewanżowego spotkania).
- Rozmawialiśmy z prezesem i Davidem. David Balda świetnie zajmuje się skautingiem, ale niech sprawy wypowiadania się o drużynie zostawi mnie. (...) Wiem, że David Balda swoimi wywiadami skomplikował nam trochę sytuację. Ale spokojnie. Chciałbym tonować nastroje. Jeżeli będzie okazja, by zdobyć coś wielkiego, będziemy o to walczyć. Ale chciałbym być rozliczany po dłuższym okresie niż tylko dziesięciu miesiącach
- podsumowuje Jacek Magiera.
Za tydzień Trójkolorowych czeka wyjazd do Poznania. Śląsk dobrze wspomina ostatnie mecze przy Bułgarskiej, gdzie jeszcze za kadencji Ivana Djurdjevicia, dwukrotnie pokonał Lecha (1:0 i 3:1). Przez decyzję Komisji Ligi, spotkania tego nie będą mogli obejrzeć z trybun wrocławscy kibice, którzy otrzymali zakaz wyjazdowy.
- Ubolewam, że w meczu z Lechem nie będzie naszych kibiców. Komisja Ligi zabija sport takimi decyzjami. ta pusta butelka plastikowa nic nie zrobiła bramkarzowi Pogoni. Oczywiście, ten incydent nie miał prawa się zdarzyć. W cywilizowanym świecie nie ma miejsca na coś takiego
- podkreśla Jacek Magiera i dodaje:
- Osoba została zidentyfikowana i ukarana. A jest odpowiedzialność zbiorowa. To mi się nie podoba. Dlaczego pozbawiamy Śląsk, wicelidera tabeli, dopingu na tak gorącym stadionie jak Lech Poznań? To jest faworyzowanie jednego z głównych rywali w walce o podium. Komisja Ligi nie bierze tego pod uwagę
Wrocławianie będą próbować odwołać się jeszcze od tej decyzji, ale czasu jest już niewiele. Mecz z Kolejorzem zaplanowano za sobotę, 24 lutego o godzinie 17:30.
- Stadion Śląska w ostatnich latach jest jednym z najbezpieczniejszych w Polsce, gdzie nie było żadnego incydentu. Za incydent z butelką, która przeleciała obok bramkarza, ponad 2000 kibiców nie może jechać na mecz? Dziennikarze powinni o tym mówić, a jest cisza. Będę walczył o to, by kibice mogli pojechać. Ale co ja mogę, jak odwołanie zostanie odrzucone? Zabijamy sport czymś takim. Pod względem kibicowskim to byłoby święto
- dodaje 47-latek.
