Być może w Śląsku pojawią się nowi inwestorzy
W sobotę ma dojść do kolejnej tury negocjacji.
To już trzecia próba pozyskania do Śląska silnego partnera finansowego. Po Niemcach (opracowali oni nawet wizualizację mających powstać obiektów – dopr. red.), kilka miesięcy temu, także dzięki staraniom Thiry’ego we Wrocławiu pojawił się francuski koncern związany z branżą budowlaną, gotowy zainwestować w budowę nowego stadionu oraz silnej drużyny... 40 milionów dolarów. Niestety, ta inicjatywa nie spotkała się z poparciem władz stolicy Dolnego Śląska.
Sytuacja w europejskiej piłce jest trudna. Po wprowadzeniu prawa Bosmana trudno jest dobrze sprzedać piłkarza. Najlepiej jest chyba wypożyczać i czekać, aż dany piłkarz się wypromuje i dopiero wtedy próbować realizować transfery. To jednak trwa długo. A przecież wiadomo, że utrzymanie klubu piłkarskiego nie jest tanie. Dlatego należy szukać innych możliwości pozyskiwania środków. Taka jest też rola menedżera. Wcześniej byłem z boku, teraz sytuacja się zmieniła. Związałem się bardziej z klubem i nic dziwnego, ze postanowiłem pomóc Śląskowi. Po wcześniejszych doświadczeniach jestem jednak ostrożny – wyjaśnia Thiry, dodając, że: Wrocław musi mieć pierwszą ligę oraz stadion z prawdziwego zdarzenia. To przecież prawie 800-tysięczne miasto. Proszę zobaczyć... Na Zachodzie najsilniejsze ośrodki są właśnie w największych aglomeracjach. Będę jednak konsekwentny. Jeżeli nie uda się z Amerykanami, spróbuję raz jeszcze z... Francuzami.
źródło: Słowo Polskie