Był Rogal-a i wynik z Chorzowa
z Amiką Wronki, który przed dwoma tygodniami zadecydował o awansie "Niebieskich" do grupy mistrzowskiej kosztem Śląska Wrocław? Owszem, ale nie tylko. Podobny scenariusz obowiązywał bowiem podczas konfrontacji wrocławian z KSZO Ostrowiec. Jeżeli ktoś będzie się jednak upierał, że mamy do czynienia z przypadkową analogią, to koniecznie musi wiedzieć, że Piotr Jawny po strzeleniu decydującego o ocaleniu jednego punktu gola, podbiegł do linii bocznej i zaczął pałaszować rogala. Potem zademonstrował barwną koszulkę, a z napisów niezbicie wynikało, że on i jego koledzy z drużyny wręcz uwielbiają rogale. Ciekawe jak ów happening podobał się prezesowi Ruchu Chorzów, panu Krystianowi... Rogali? A wiec, czy piłkarze Śląska specjalnie nie wykorzystywali tylu dogodnych sytuacji, żeby decydujące bramki strzelić w końcówce? Chyba nie ma osoba, która by w to wierzyła. źródło: Przegląd Sportowy/własne