Czarna spółdzielnia?

Na specjalnej konferencji prasowej działacze Śląska pokazali dziennikarzom zapis wideo ostatniego meczu WKS-u z Aluminium Konin. Kontrowersyjne sytuacje, a nie brakowało ich, dokładnie były omawiane klatka po klatce.



 

Dotąd o dziwnych sytuacjach z meczów piłkarzy Śląska wypowiadali się tylko dziennikarze, wczoraj dość odważnie na ten temat wypowiedzieli się działacze i trenerzy wrocławskiego klubu. Podczas konferencji prasowej, na którą dziennikarzy zaprosili trener Marian Putyra oraz menedżer Michel Thiry, zaprezentowano zapis wideo z kontrowersyjnymi sytuacjami z sobotniego meczu z Aluminium w Koninie. Wątpliwości wzbudziły trzy akcje błędnie - zdaniem wrocławian - ocenionych przez sędziego.

Ale nie tylko kontrowersyjne sytuacje mogli obejrzeć dziennikarze. Mówiono też o słabszych momentach w grze Śląska. - Tak bramki nie można tracić. Jawny nie wyskoczył do piłki, a Samiec przysnął i się stało - komentuje akcję, po której wrocławianie stracili gola, Marian Putyra.

W trzech wyjazdowych spotkaniach wrocławianie zdobyli tylko punkt. Od strefy spadkowej dzieli ich także tylko jeden punkt. Trener Putyra jest jednak dobrej myśli. Na zakończenie konferencji prasowej stwierdził: - Mam nadzieję, że po tych sześciu spotkaniach los w końcu się odwróci. Nie może być tak, że cały czas ma się pecha. Zbieramy dobre, a czasami bardzo dobre recenzje i stąd mój optymizm. Ta gra pozwala mieć nadzieję, że los się odwróci. Na jedenaście spotkań, które pozostały do rozegrania, siedem gramy u siebie. I wierzę, że nasza sytuacja się poprawi.



TRZY WYJAZDY ŚLĄSKA



Górnik Łęczna


Śląsk traci bramkę w doliczonym czasie. A dokładnie - po doliczonym czasie. Sędzia po spotkaniu przyszedł do szatni piłkarzy Śląska i przepraszał, "że tak wyszło".



Ruch Radzionków


Tym razem obyło się bez kontrowersyjnych sytuacji. Śląsk remisuje i zdobywa punkt.



Aluminium Konin


Sędzia nie zwraca uwagi na brutalne faule Tomasza Romaniuka. W pierwszej połowie wyraźnie się myli odgwizdując pozycje spalone Roberta Szczota. Po przerwie arbiter nie uznaje prawidłowo zdobytej bramki Ernesta Konona. Ponownie widzi spalonego.



Cały artykuł::


http://www1.gazeta.pl/wroclaw/1,35760,1427875.html


źródło: gazeta.pl

Autor

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.