Derby na remis. Śląsk - Polar 2:2 (0:1)

Wrocławski Śląsk znów powiększył przewagę nad goniącą go w tabeli bytomską Polonią. Nie rozpieszczając jednak swych fanów WKS pozwolił sobie dopisać zaledwie jeden punkt.

Śląsk przważał, Śląsk atakował, Śląsk... przegrywał już w tym meczu 0:2. Dwie bramki Krzysztofa Ulatowskiego pozwoliły jednak na podział punktów we wrocławskich derbach.

Relacja:


 

Było to dobry mecz, mecz walki. Szybko stracony gol ustawił mecz, ale szkoda sytuacji Wana, bo można było wygrać. Jednak wynik nie jest zły - pojedynek ten krótko, acz celnie skomentował Janusz Sybis. Derby zapowiadały się emocjonująco i kibice, którzy zdecydowali się przyjść na stadion przy ul. Oporowskiej nie zawiedli się. Choć przez większą część to niespodziewanie goście dyktowali warunki gry, podopieczni Ryszarda Tarasiewicza po raz kolejny pokazali charakter i doprowadzili do wyrównania.



Pierwsze minuty oba zespoły rozpoczynają dosyć nerwowo. WKS gra w dosyć eksperymentalnym ustawieniu, tylko z Ulatowskim na szpicy. Inicjatywę przejmują gracze Polaru i dwukrotnie Kuszyk próbuje zaskoczyć Janukiewicza, ale bramkarz był na posterunku. W 12 minucie Lis dośrodkowuje z rzutu wolnego, do piłki nie dochodzi żaden z zawodników a ta szybuje w kierunku bramki. Golkiper Śląska był zasłonięty, jednak instynktownie odbija futbolówkę. Dopada do niej Augustyniak i pakuje do siatki. Odpowiedzieć probuje Rosiński, ale jego uderzenie zostało zablokowane. Po kwadransie gry kibice mogli być świadkami gola dla WKSu, ale po uderzeniu Ulatowskiego głową piłka przelatuje obok słupka. W tej sytuacji dośrodkowywał Ostrowski, który często szarżował z prawej strony boiska. Właśnie po takiej akcji dziesięć minut później, znów przed szansa stanął Ulatowski, ale zbyt długo zwlekał na polu karnym z oddaniem strzału i obrońca wyłuskał pikę. W 28 minucie gospodarze przeprowadzili akcję, która powinna przynieść im bramkę. Rosiński idealnym, prostopadłym podaniem uruchamia Wołczka, ten dośrodkowuje do Wana, któremu nie pozostało nic innego jak trafić do pustej bramki. Niestety gracz uderza zbyt mocno i piłka trafia w poprzeczkę. ZKS także wypracował sobie okazje strzeleckie. Szczęścia zabrakło m.in. Augustyniakowi i Kuszykowi. Z dystansu kilkukrotnie Hryńczuka próbował zaskoczyć Rosiński, ale bez skutku.



Po przerwie na placu gry nie zobaczyliśmy już wśród gospodarzy bezbarwnego Flejterskiego, którego zastąpił bardziej ofensywny Kowalczyk, a wśród gości Piątkowski zastąpił Anioła. Pierwsze minuty drugiej połowy nie znamionowały tego, co zdarzyło się później. Gra stała się wolniejsza, toczyła się głównie w środku boiska. Wreszcie w 56 minucie Kuszyk popisuje się fenomenalnym rajdem lewą stroną boiska, wbiega w pole karne i silnym strzałem nie daje szans Janukiewiczowi. 0:2, sensacja wisiała w powietrzu! Gracze Śląska nie zdążyli jeszcze przeanalizować tej akcji, gdy przed okazją stanął Ogórek, ale nie trafił czysto w piłkę i przeleciała ona obok słupka. Jednak niewykorzystane sytuacje się mszczą i Śląsk zdobył kontaktowego gola. Ulatowski przejął piłkę z boku pola karnego, pobiegł przed siebie i precyzyjnym uderzeniem skierował futbolówkę do siatki. Ta bramka spowodowała, że WKS odzyskał wiarę w to, iż jest w stanie osiągnąć korzystny rezultat. Na placu gry pojawił się Wielgus, by jeszcze bardziej wzmocnić siłę ofensywną. Przyniosło to efekt w 78 minucie. Po raz drugi na listę strzelców wpisał się Ulatowski i kibiców ogarnął szał radości. Chwilę wcześniej urazu doznał Piątkowski, a jako, że trener Nahajło wykorzystał już limit zmian (m in. zdjął z placu gry poobijanego Kuszyka – który tego dnia rozegrał wyśmienite spotkanie) to goście ostatni kwadrans grali, jakby ich było o jednego mniej. W 88 minucie w polu karnym pada Kołodziej, jednak arbiter nie dopatruje się przewinienia. Pięć minut później, tuż po wejściu na boisko, okazję na zdobycie zwycięskiej bramki marnuje Filipczak. W doliczonym czasie gry nerwy dają o sobie znać. Dochodzi do przepychanki Hirsza z Wielgusem, ale sędzia studzi ich głowy karząc żółtymi kartkami.



Więcej bramek już nie padło. Remis jest wynikiem sprawiedliwym i podział punktów powoduje, że obie drużyny, by myśleć o awansie będą musiały potwierdzić swoją wartość w kolejnych meczach. Z pewnością wynik ten bardziej cieszy gości, jednak równie dobrze mogli ten mecz wygrać, bo mieli już Śląsk „na widelcu”. WKS po raz pierwszy zagrał w nowych strojach włoskiej firmy Garman. W związku z tym na trybunie VIP zasiadł m.in. Marek Koźmiński. Mecz oglądał także Lesław Ćmikiewicz.
Drom


Śląsk – Polar 2:2 (0:1)

12’ – 0:1 Augustyniak

56’ – 0:2 Kuszyk

59’ – 1:2 Ulatowski

78 – 2:2 Ulatowski


Widzów ok. 6 tys.


Śląsk: Janukiewicz – Wołczek, Ignasiak, Rudolf, Wan (56’ Kasprzycki), Szewczyk, Sztylka (69’ Wielgus), Flejterski (45’ Kowalczyk), Rosiński, Ostrowski, Ulatowski (87’ Filipczak).



Polar:Hryńczuk – Ogórek, Hirsz, Imianowski, Kuszyk (69’ Bielski), Lis, Piwowar (65’ Gajowy), Kołodziej, Zmyślony, Anioł (45’ Piątkowski), Augustyniak (80’ Bobik).

źródło: własne

Autor

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.