Do Bydgoszczy po 3 pkt.

Dziś o godz. 20.00, na murawę stadionu bydgoskiego Zawiszy, po jednej kolejce pauzy znów wybiegną futboliści wrocławskiego Śląska. Meczu, który stoczą ze sobą obie drużyny, podobnie jak wiosną nie będą oglądali z trybun kibice Śląska. Jest to wyraz solidarności z fanami IV-ligowców z nad Brdy. Bydgoska publiczność, która co raz liczniej uczestniczy w meczach Zawiszy będzie musiała i tym razem obejść się bez "wrocławskiej szlachty".Wyjazd zawodników Śląska do kujawsko-pomorskiej stolicy planowany jest na kwadrans przed 9.00 rano. Długa podróż w dniu spotkania nie zawsze jednak bywa dobrym rozwiązaniem. Miejmy nadzieje, że nie wpłynie to negatywnie na formę zawodników. Niewykluczone, że w kadrze na dzisiejszy mecz znajdzie się nowy nabytek Śląska, napastnik Tomasz Szweczuk.
Drużyna Zawiszy już w poprzednim sezonie udowodniła swoje pierwszoligowe aspiracje, niemal do końca walcząc o awans. Ostateczna 6. pozycja w sezonie 2005/06 była zapowiedzią walki o Orange Ekstraklasę w obecnym sezonie. Po dwóch seriach bydgoszczanie są jedną z dwóch drużyn, którym udało się zgromadzić komplet punktów (dołączyć do tego grona może również Śląsk, gdyż ma jeden zaległy mecz). Warto zwrócić uwagę na fakt, że piłkarze z nad Brdy nie należą do potęg gry ofensywnej. Oba dotąd rozegrane spotkania zakończyły się najniższym możliwym zwycięstwem, a ograbione tą metodą z punktów drużyny to opolska Odra i bytomska Polonia. Taka postawa w konfrontacji z dość szczelną formacją obronną zielono-biało-czerwonych może napawać optymizmem. Wielu fachowców uważa, że Zawisza to obecnie jeden z najlepiej prezentujących się zespołów zaplecza ektraklasy, podobnie uważają klubowi włodarze.
W drużynie niebiesko-czarnych, na boisku nie zobaczymy na pewno wracającego do pełni sił Krzysztofa Michalskiego, a także kontuzjowanego Valentina Daha. Skutki meczu w Bytomiu boleśnie odczuwa jeszcze Rafał Lasocki, poparzony wapnem użytym do wyznaczenia linii. Trener Bogusław Baniak dość pochlebnie wyraża się o nowym kształcie Śląska, jest nawet zdania, że obecnie Śląsk pod wodzą Lubosa Kubika prezentuje się lepiej niż ten, który uległ Zawiszy jesienią. Czy jest to tylko zasłona dymna, czy może wyraz niechęci i nienajlepsze wspomnienia z ówczesnej pomeczowej konferencji, gdzie doszło do małej wymiany zdań z Ryszardem Tarasiewiczem ???
Mimo wszystko na łatwą zdobycz punktową nie ma co liczyć. Gospodarze, to drużyna zgrana, poukładana, a ponadto zmobilizowana. Dwa wygrane mecze powiększają apetyt na awans. Z drugiej strony – Śląsk, który miał okazję zaprezentować się jedynie w meczu z Miedzią, mający całe dwa tygodnie na regenerację i przygotowanie. Wrocławianie chcieliby za wszelką cenę wygrać ten mecz, gdyż jak w każdej konfrontacji o „6 punktów”, zwycięstwo jest złotem.
Historia spotkań z Zawiszą jest bardzo obszerna. W 45 meczach w I i II lidze 23 razy zwyciężał Śląsk, a zaledwie 9 Zawisza, zanotowano również 13 remisów. Jeśli chodzi o mecze Śląska z Kujawiakiem to nie można mówić tu o żadnej historii. Jedno jedyne spotkanie, jesienią 2005 roku na Oporowskiej wygrał Śląsk.
źródło: własne