Do J. Zdroju na kurację po zatruciu TORem...

W najbliższą niedzielę o godzinie 18 Śląsk Wrocław zmierzy się w wyjazdowym pojedynku z beniaminkiem 3 ligi Górnikiem Jastrzębie Zdrój. W przedsezonowych rozważaniach mecze z Jastrzębiem wymieniane były jako kluczowe dla układu ligowej tabeli. Chyba jednak nikt nie spodziewał się jak ważny będzie jesienny mecz obu drużyn. Zwłaszcza dla drużyny wrocławskiej...
Oto bowiem, na trudnym terenie w Jastrzębiu
Zdroju, przyjdzie udowodnić piłkarzom WKS-u, że wciąż poważnie myślą o awansie. To właśnie Górnik zweryfikuje umiejętności a przede wszystkim wolę walki wrocławian.
Po kompromitacji z TORem aż huczało o komentarzy urażonych stylem porażki kibiców. Nie spodziewaliśmy się wiele, ale jakiś komentarz ze strony drużyny również by się przydał. Tę ciszę pozwolimy sobie jednak zinterpretować jako mobilizację i koncentracje przed nadchodzącymi ligowymi kolejkami. Bo najlepszym antidotum na zatrucie Dobrzeniem Wielkim będzie seria pięknych, przekonywujących zwycięstw.
amen
Mecz w Jastrzębiu będzie debiutem na ławce trenerskiej Ryszarda Tarasiewicza – żywej legendy Śląska Wrocław. No właśnie... legendy. Dla wielu młodych kibiców nazwisko pana Ryszarda kojarzy się z czymś odległym i mitycznym. Jakże wielu kibiców przychodzących teraz na Oporowską nie wie co to pięknie i skutecznie walczący Śląsk? Dla ilu kibiców powoli normą stają się pojedynki z TORem, Rozwojem, Walką? Panie Ryszardzie pokładamy w panu olbrzymie nadzieje na to, że wraz z powrotem Tarasia wrócą te wymarzone i wyczekiwane z utęsknieniem lepsze czasy.
Licząc na przebudzenie piłkarzy Śląska – trzymamy kciuki za wrocławską drużynę. Żeby się nie rozwodzić i nie czarować pięknymi słówkami: PANOWIE POKAŻCIE W KOŃCU, ŻE MACIE JAJA!
Hej Śląsk!
źródło: własne