Dwunastka Przeglądu Sportowego

W plebiscycie na najlepszą jedenastkę i trenera jesieni znalazło się miejsce dla prezentujących barwy Śląska Wrocław. Są nimi: Krzysztof Pyskaty, Marcin Wasilewski, Krzysztof Szewczyk, Sławomir Nazaruk, Remigiusz Jezierski i trener Petr Nemec. Pozostali zawodnicy to Andrzej Słowakiewicz (Górnik Polkowice), Marcin Adamski (Zagłębie Lubin), Robert Malawski (Górnik Polkowice), Jarosław Krzyżanowski (Zagłębie Lubin), Ireneusz Kowalski i Edward Cecot (obaj Zagłębie Lubin). Oto szersze opisy do nominacji reprezentantów Śląska:


 

Krzysztof Pyskaty:

Nie bronił rewelacyjnie, ale kontrkandydaci mieli jeszcze mniej atutów. Pyskaty posiadał w zasadzie niezagrożoną pozycję w Śląsku. W wielu meczach odczuwał skutki kontuzji, wynikającej z przeciążenia. Mimo to, zawsze starał się pomóc drużynie. W Radomsku obronił rzut karny. Kontrkandydatami byli Jacek Banaszyński z Polkowic i - tylko do pewnego momentu - Krzysztof Osiński z Polaru, który miał efektowną serię bez straty gola, lecz później ta pozytywna tendencja się odwróciła. Z kolei Adam Matysek bronił za krótko, by zastanawiać się nad wysunięciem jego kandydatury.

Marcin Wasilewski:

Już sam fakt, że interesują się nim czołowe polskie kluby, a, zdaniem prezesa Śląska, również menedżerowie działający za granicą, świadczy o tym, że zasługuje na wyróżnienie. Grał dobrze nie tylko w lidze, lecz także w młodzieżowej reprezentacji Polski, choć nie należał do grona ulubieńców selekcjonera, Lesława Śmikiewicza. Piłkarz bardzo uniwersalny. Mógł występować w obronie i w drugiej linii. Właśnie w młodzieżówce pokazał, że odpowiada mu zarówno prawa, jak i lewa strona.

Krzysztof Szewczyk:

Symptomatyczne jest to, że w oficjalnym "Skarbie Kibica" naszej gazety przed obecnym sezonem było dla niego miejsce tylko na rezerwie. To była prognoza dla ambitnego piłkarza bardzo krzywdząca i on sam szybko pokazał, że jego miejsce jest na boisku. Wiosnę w zasadzie stracił, bo Janusz Wójcik nie miał do niego specjalnego przekonania. Jesienią był już kluczowym zawodnikiem Śląska. Wciąż ma rezerwy w przygotowaniu fizycznym.

Sławomir Nazaruk:

Najbardziej pożyteczny piłkarz wrocławskiego pierwszoligowca. Z konieczności grał w drugiej linii, choć nie można wykluczać, że w ataku byłby bardziej pożyteczny. W rundzie jesiennej trudno nawet było sobie wyobrazić sytuację, by dla Nazaruka zabrakło miejsca w podstawowym składzie. Tym razem rzadziej strzelał, a częściej dogrywał piłkę, ale to właśnie on rozpoczął bramkowy dorobek Śląska w tym sezonie, strzelając zwycięskiego gola Legii.

Remigiusz Jezierski:

Wielkie odkrycie tej jesieni, choć przecież wcześniej nie był zawodnikiem anonimowym. Uczynił jednak wyraźny postęp. Jest sztandarowym graczem Śląska, bardzo uważają na niego obrońcy wszystkich drużyn, często przydziela mu się specjalnego opiekuna. Siedem goli w ekstraklasie, w tym dwa na Łazienkowskiej, to chyba najlepsza rekomendacja. Najlepszy dolnośląski strzelec w pierwszej lidze, a przecież i tak można mu zarzucać nieskuteczność.

Peter Nemec:

Utrzymał posadę przez całą jesień, a można nawet powiedzieć, że wręcz awansował, kiedy po odejściu Mariana Putyry został samodzielnym pierwszym trenerem. Pod jego kierunkiem Śląsk grał na miarę oczekiwań, a przecież niewiele brakowało, by było jeszcze lepiej. Stefan Majewski (Zagłębie), Mirosław Dragan, Romuald Szukiełowicz (obaj Górnik Polkowice) i Ryszard Urbanek (Polar) nie mają się specjalnie czym chwalić - w pewnym momencie przełożeni tracili do nich zaufanie.

źródło: Przegląd Sportowy

Autor

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.