W środowym meczu w roli komentatora telewizyjnego zadebiutował Sebastian Mila. – To nie jest takie proste zajęcie, jak się wydaje – mówił pomocnik WKS-u, który z powodu kontuzji nie mógł wybiec na boisko.
W środę po raz pierwszy opaskę kapitana Śląska założył Antoni Łukasiewicz. – Choć przegraliśmy mecz, to nie uważam, że przyniosłem pecha zespołowi. Awansowaliśmy przecież do finału rozgrywek, a to jest najważniejsze – stwierdził zawodnik.
Waldemar Tęsiorowski jest jedną z nielicznych osób we wrocławskiej ekipie, która pamięta emocje towarzyszące potyczce obu ekip w baraż o drugą ligę. – Trzeba przyznać, że niewiele się od tego czasu zmieniło, szczególnie jeśli chodzi o otoczkę meczu. W środę znów nasłuchaliśmy się dużo „ciepłych słów” z trybun – opowiadał drugi trener WKS-u.
Choć wrocławianie przegrali w środę, to awansowali do finału Pucharu Ekstraklasy. Jarosław Szandorocho, masażysta Śląska, nadal wspomina jednak sytuację, po której rywale zdobyli bramkę. – Wcześniej przy jednej z akcji leżał jeden z rywali i arbiter przerwał grę, a tuż przed tą bramką z bólu zwijał się Jarosław Fojut, a sędzia nie zareagował. Chwilę później nastąpił faul, a z rzutu wolnego celnie uderzył Moskalewicz – analizował sytuację „maser”