Ekstraklasa będzie nasza?

Fuzja, fuzją, a już lada chwila inauguracja rundy wiosennej! Po czterech miesiącach przerwy piłkarze znów poczują smak walki o ligowe punkty, a nie będzie o nie łatwo. Nie od dziś wiadomo, że każdy ma ochotę pokonać lidera. Piłkarze Śląska będą musieli zatem włożyć w grę jeszcze więcej serca niż na jesień. Warto zatem przeanalizować co działo się w ciągu przerwy zimowej i jak może to wpłynąć na wyniki „Dumy Wrocławia”.


 

Na początek nasi „kopacze” mieli okazję udać się na zaproszenie polonii do Stanów Zjednoczonych. Wszyscy mogli wypocząć i nacieszyć się pozycją lidera w drugoligowej stawce. Dobrze ten czas musieli przede wszystkim wykorzystać trenerzy, których po przyjeździe czekało zapewne rozmyślanie co zrobić aby zespół zdobywał więcej goli. W końcu nie licząc meczu z Motorem Śląsk strzelił tylko 23 bramki w 18 spotkaniach, co nie jest imponującym wynikiem jak na zespół mający wyoskie aspiracje. Priorytetem było zatem pozyskanie w przerwie zimowej napastnika. W mediach rozpętała się zatem burza, co chwila pojawiały się nowe nazwiska: Kowalczyk, Sotirovic, Jezierski, Spiżak, Ruszkul, Grzegorzewski. Wszyscy oni jednak z różnych przyczyn do wrocławskiego klubu nie trafili. Zamiast nich zawitał Piotr Kluzek. Piłkarz ten w 42 meczach w pierwszej lidze strzelił dotychczas tylko 2 gole, ale teraz ma do siatki regularnie trafiać we Wrocławiu. Trzeba liczyć na to, że zdołał się odbudować grając na Cyprze, ale na szczęście będzie miał pomoc w osobie Przemysława Łudzińskiego, który przeszedł już do Śląska na zasadzie transferu definitywnego.

Przez kilka tygodni trwał serial pod tytułem „Gdzie chce grać Janukiewicz?”. Do dzisiaj nie możemy być pewni tego czy piłkarz był zainteresowany dalszą grą w Śląsku, czy koniecznie chciał się stąd wyrwać. Należy mu się jednak szacunek za to co zrobił dla Śląska oraz życzenia jak najlepszego poprowadzenia kariery. Działacze i trenerzy był przygotowani na taki wariant i zatrudniono Andrzeja Olszewskiego, który wydaje się być jego godnym następcą. Strzelenie gola Śląskowi może być w ogóle zadaniem awykonalnym dla rywali biorąc pod uwagę zestaw lini obronnej. Petr Pokorny i Zbigniew Wójcik są bardzo solidnymi zawodnikami, a dodatkowo na boki defensywy sprowadzono Adama Marciniaka i Sebastiana Przybyszewskiego. Pierwszy z nich w sparingach grał w pierwszym składzie, a drugi będzie zapewne walczył o miejsce na prawej stronie z Krzysztofem Wołczkiem i już wiadomo, że nie będzie mu łatwo wygryźć wychowanka Śląska. Przybyszewski przyszedł w zastępstwie Celebana, który podług im okresie oczekiwania wreszcie dostał zgodę na grę w Śląsku, by po powrocie z obozu na Cyprze zostać wezwanym znów do Kielc.

Wszyscy czekamy na powrót do optymalnej formy kapitana Dariusza Sztylki, zawodnika bez którego ciężko wyobrazić sobie wyjściowy skład. Oprócz niego powoli do zdrowia wracają Jakub Małecki i Krzysztof Szewczyk. Gdy dodać do tego kontuzję Roberta Rosińskiego robi nam się mały szpital. Należy mieć nadzieję, że więcej kontuzji w tej formacji już nie będzie. Być może w przyszłości gwiazdą polskiej piłki będzie sprowadzony z Górala Żywiec Łukasz Tymiński, na pewno ma ku tego zadatki.

Sztab szkoleniowy jest zadowolony z przygotowań. Praca na obozach w Zieleńcu i na Cyprze podobno ma zaprocentować dobrymi wynikami na wiosnę. Bardzo dobrze się stało, że na Wyspie Afrodyty udało się rozegrać sparingi z silnymi pierwszoligowcami z Serbii, Danii, Słowacji, także remis z Cracovią wydaje się być dobrym prognostykiem. Mecze te trzeba uznać za sukces, gdyż rywale do awansu często grali z zespołami, których nazwy bardziej śmieszą niż wzbudzają respekt. Niepokoi natomiast porażka z GKP Gorzów. Miejmy nadzieję, że to faktycznie tylko zasłona dymna, a nie sygnał do alarmu przed 8 marca. Innym czołowym zespołom drugiej ligi szło w sparingach różnie, jednakże wszystko zweryfikuje liga.

Pierwsze pięć spotkań Śląsk rozegra z drużynami teoretycznie słabszymi, w tym trzy pojedynki u siebie. Gdyby udało się zdobyć w tych meczach co najmniej 13 punktów pewnie udałoby się odskoczyć od reszty stawki i spokojnie kroczyć ku ekstraklasie. Na pewno bardzo pomoże piłkarzom gorący doping. Oby wszelkie waśnie związane z fuzją z Groclinem nie wpłynęły na atmosferę na Oporowskiej. Pokażmy piłkarzom, że jesteśmy z nimi, a wszelkimi sprawami niezwiązanymi z meczami zajmujmy się po ich zakończeniu!

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.