Finał będzie w sądzie!
chcą powiadomić prokuraturę i organy ścigania o zaistniałym incydencie. Przypomnijmy. „Nafciarze” zapłacili za obydwu piłkarzy 1,5 miliona złotych. Kwotę podzielono na kilka części: 300 tysięcy otrzymali obaj piłkarze, bo tyle Śląsk był im winien; 600 tysięcy wpłynęło na konto pewnej firmy, której Śląsk też był dłużnikiem; około 200 tysięcy dostali pozostali piłkarze i pracownicy spółki. Szokująca była jednak ujawniona przez "Gazetę Wyborczą" informacja, że ponad 400 tysięcy złotych na polecenie Cymanka trafiło do Fajbusiewicza. Dziś wiemy więcej na temat wysokości kwoty, która trafiła na konto Fajbusiewicza - chodziło o 460 tysięcy złotych. Decyzja prezesa Cymanka była szokiem dla działaczy piłkarskiego Śląska. Pan Fajbusiewicz oddał nam do dzisiaj jedynie 200 tysięcy złotych - twierdzi prezes Śląska Bogdan Ludkowski. Na 260 tysięcy jeszcze czekamy.
Bogdan Ludkowski, zdesperowany trudną sytuacją klubu, chce odzyskać brakujące pieniądze. Podjął kroki prawne, by trafiły one do Śląska. Pan Fajbusiewicz do mnie dzwonił i chciał się spotkać, ale ja nie będę z nim rozmawiał. Postanowiłem spróbować te 260 tysięcy złotych odzyskać sądownie. Poprosiłem pana mecenasa Adama Kreja, by pomógł nam w tej sprawie - powiedział prezes Ludkowski.
źródło: Gazeta Wyborcza/własne