Głową w mur. Polonia B. - Śląsk 1:0 (1:0)

Tuż przed wjazdem na bytomski stadion potwierdziła się informacja o kontuzji Sebastiana Dudka. Fakt ten stał się w jednej chwili bardzo poważnym osłabieniem siły ofensywnej zespołu Śląska, ponadto znacząco zmniejszał szanse na pokonanie dobrze grającej ostatnio Polonii na jej własnym obiekcie. W wyjściowej jedenastce trener Żurek w miejsce Dudka postawił na Arkadiusza Chorobota, Ulatowski wzmocnił linię pomocy, a o siłę ofensywy zadbać miał duet Szewczuk – Kowal.
W takim rozstawieniu rozpoczęło się to spotkanie. Pierwsze minuty to obustronny rekonesans sił i formy przeciwnika. W 3. minucie Poloniści po raz pierwszy znaleźli się blisko bramki Śląska, rzut wolny z narożnika boiska wykonywał Pajączkowski, lecz jego dośrodkowanie padło łupem Janukiewicza. W odpowiedzi, bramce gospodarzy zagrozić próbował dwukrotnie Ostrowski. W 10. minucie w doskonałej sytuacji znalazł się Szewczuk, wykorzystując ładne wyłożenie piłki przez Kowala. Niestety, sędzia dopatrzył się faulu na ostatnim obrońcy bytomian i grę po gwizdku rozpoczęli gospodarze. Trzy minuty później Śląsk mógł objąć prowadzenie, z 18 metrów solidnie przyłożył Ulatowski, a piłkę z największym trudem na róg sparował Żmija. W tym momencie stopniowo uwidaczniała się lekka przewaga gospodarzy. W jednej z akcji ofensywnych Ignasiak fauluje na 35. metrze Kupisa. Podręcznikowe wręcz dośrodkowanie Brehmera głową do siatki kieruje Galeja. Tak oto od 16. minuty wrocławianie przegrywają w bytomiu 0:1, a apetyt gospodarzy na bardziej okazałe zwycięstwo rośnie. W 22. minucie pojedynek „sam na sam” z Janukiewiczem przegrywa Podstawek, minutę później uniesiona w górę chorągiewka arbitra zatrzymuje tego zawodnika w doskonałej sytuacji bramkowej. Gorąco pod wrocławską bramką było do 30. minuty, wtedy to inicjatywę zaczęli przejmować zielono-biało-czerwoni, nic jednak z tego nie wynikało. Dwoma ładnymi strzałami popisał się Rosiński, następnie Kowalowi nie udaje się strzał głową i piłka ląduje na jego „klacie”. Bramkę „do szatni” mógł zaaplikować Polonistom w 45. minucie Ulatowski, lecz jego uderzenie po palcach Żmiji trafia w poprzeczkę, a wynik do przerwy nie ulega zmianie.
W przerwie Rosińskiego zastępuje Szczot. W 54. minucie nieudany off-side mógł skutkować utratą drugiej bramki, lecz na wysokości zadania stanął Janukiewicz, wybijając na róg piłkę po strzale Trzeciaka. Chwilę po tym Mężyk nie jest w stanie z bliskiej odległości trafić w bramkę. Wraz z upływem czasu przewaga Śląska stawała się co raz większa. Co z tego, skoro ataki wrocławian przypominały rozpaczliwe bicie głową w mur. W 63. minucie ku ogólnemu zdziwieniu, Kowala zmienia Naskręt, tym samym lekko do przodu przesunięty zostaje aktywny Ulatowski. Pięć minut później ładnym technicznym strzałem popisuje się Ostrowski, lecz jego strzał przed siebie wybija Żmija. Błędu bytomskiego bramkarza nie był w stanie wykorzystać Wołczek, którego dobitka minęła o parę metrów bramkę. Żmija pomylił się jeszcze raz w tym meczu, lecz szybko naprawił swój błąd, łapiąc wypuszczoną wcześniej piłkę. W ostatnich minutach gra stała się już bardzo nerwowa. Zimnej krwi nie umiał zachować Brehmer brutalnie faulując Szczota. Został on jednak potraktowany wyjątkowo łagodnie ( zaledwie żółta kartka) przez, notabene słabo spisującego się dziś rzeszowskiego arbitra, który to raz po raz przerywał grę odgwizdując faule wrocławskich zawodników.
Reasumując, najsprawiedliwszym wynikiem byłby remis, ale w piłce wygrywa ten, który strzela bramki – te są jednak w dalszym ciągu zmorą wrocławskich napastników.
Polonia Bytom - Śląsk Wrocław 1:0 (1:0)
1:0 - 16' Galeja
Polonia : Żmija - Brehmer
, Broniewicz, Galeja, Jurczyk - Pajączkowski (88' Marcinkowski), Sosna, Trzeciak, Kupis (64' Jabłoński) – Podstawek (81' Dziółka), Mężykfowicz.
Śląsk: Janukiewicz - Rudolf, Ignasiak, Sztylka, Wołczek -Chrobot (72' Wan), Ostrowski, Ulatowski, Rosiński (46' Szczot) - Szewczuk, Kowal (63' Naskręt
).
Sędzia: Robert Kubas (Rzeszów)
Widzów: 1500
źródło: własne